10 minut może wystarczyć na naukę

Na pożegnanie sezonu przy ul. Reymonta Wisła zremisowała ze Śląskiem Wrocław, 1:1, a w sobotę weźmie udział w pożegnaniu z ekstraklasą Podbeskidzia Bielsko-Biała.

– Myślę, że kibice zobaczyli dobre, otwarte spotkanie, dużo sytuacji bramkowych – ocenia trener gospodarzy Dariusz Wdowczyk, co jest prawdą, lecz niepełną. Nudzić się nie było można, bo ilość okazji z obu stron, zwłaszcza tych stuprocentowych, faktycznie była ponadnormatywna, ale niektóre wynikały z błędów bądź niefrasobliwości przeciwników, po drugie wszystkie pozostały niewykorzystane, a przede wszystkim – samej konfrontacji zabrakło jakiegoś „zęba”, determinacji. Być może dlatego, że obie drużyny już wcześniej zapewniły sobie utrzymanie.

Do zmarnowania sporej części z sytuacji miejscowych przyczynił się były wiślak, Mariusz Pawełek. Mądrze i sprawnie interweniował przy strzałach Patryka Małeckiego (zostawiony przez obrońców na 12. metrze, dostrzeżony na pozycji przez Pawła Brożka), „Brozia” wypuszczonego sam na sam przez Rafała Boguskiego, ale uderzającego za szybko, z kilkunastu metrów, Zdenka Ondraszka obsłużonego 35-metrowym podaniem przez Małeckiego, ale też zanadto spieszącego się ze strzałem.
Do tego Krzysztof Mączyński nieznacznie chybił z wolnego, a Boguski – po podaniu Brożka – spudłował z 10 m, ze środka pola karnego, choć miał czas i miejsce. Spatałaszył z bliska także Brożek w ostatniej minucie, za to Jakub Bartosz wprawdzie trafił w boczną siatkę (i wysłuchiwał pretensji Ondraszka, że go nie zauważył), ale współtworzył najładniejszą dzisiaj akcję; wymieniał w biegu podania z Krzysztofem Drzazgą (zwrócił mu piętą) i Brożkiem.
Po drugiej stronie popisywał się refleksem Michał Miśkiewicz – gdy oko w oko z nim znalazł się Ryota Morioka, gdy Tomasz Hołota główkował odwrócony od bramki, ale piłka zmierzała do niej tuż przy słupku, gdy Japończyk świetnie podał do Roberta Picha, który też wyrósł tuż przed nim.
– Mieliśmy swój plan taktyczny, ale mało czasu, aby go przećwiczyć. Dziesięć minut wczoraj – opowiada z humorem prowadzący wrocławian Mariusz Rumak. – Choć i tak wynikła z nich sytuacja Picha.

W 58. minucie, wkrótce po jego opisywanym nieudanym strzale, zrehabilitował się „Boguś”. Poprowadził piłkę środkiem w kontrze trzech na trzech, w odpowiednim momencie oddał do biegnącego po lewej Ondraszka, który złamał akcję do środka i wcelował w długi róg.
Po czternastu minutach mur krakowian zablokował rzut wolny Śląska, ale pierwszy dopadł futbolówki Peter Grajciar i przyłożył ze szpica z ponad 20 metrów, a ta wpadła od bramki odbijając się po drodze od Macieja Sadloka.
Słowacki pomocnik 11 minut wcześniej zameldował się na murawie, a niedługo przed wyrównaniem podbiegł do Rumaka po jakieś instrukcje. – Nie rozmawialiśmy akurat o tym, co się później stało, ale o innych kwestiach. Nie ma takiej recepty, bo byśmy co chwila wołali kogoś i dawali wskazówki – przyznaje szkoleniowiec gości.

Dla „Białej Gwiazdy” był to ostatni w tym sezonie mecz na własnym boisku. W ostatniej kolejce, w najbliższą sobotę o g. 15.30, zmierzy się w Bielsku-Białej z Podbeskidziem. Team spod Klimczoka, który przez dwa dni był w grupie mistrzowskiej, ale został z niej przesunięty do drugiej ósemki, bo Lechia Gdańsk wycofała protest – już nie podniósł się po niezawinionym przez siebie zamieszaniu. Szło mu fatalnie, a jego los dopełniła dzisiejsza klęska w Łęcznej (1:5), sprawiająca, że nie uchroni się już przed degradacją.
Wdowczyk, który dzisiaj dął szansę kilku młodszym zawodnikom, zapowiada, że w sobotę postąpi podobnie. – Wyjdzie Piotrek Żemło, a Alan Uryga zacznie być może na ławce, ale też później pojawi się na boisku – twierdzi.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – ŚLĄSK Wrocław 1:1 (0:0)
Bramki: Ondraszek 58 – Grajciar 72. Sędziował: Łukasz Bednarek (Koszalin). Żółte kartki: Gecov, Hołota, Gosztonyi. Widzów: 10 398.
WISŁA: Miśkiewicz – Bartosz, Guzmics (61. Kujawa), Sadlok, Cywka – Boguski (61. Drzazga), Mączyński, Popović (85. Wolski), Małecki – Brożek, Ondraszek. Trener: Dariusz Wdowczyk.
ŚLĄSK: Pawełek – Dankowski, Celeban, Kokoszka, Pawelec – Gecov (61. Grajciar) – Mervo (90. Biliński), Hołota, Hateley (75. Gosztonyi), Pich – Morioka. Trener: Mariusz Rumak.

Pozostałe wyniki i tabelę piłkarskiej ekstraklasy można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.