15 grudnia – dzień do klubowej kroniki

Ten wtorek był brzemienny w historyczne wydarzenia dla koszykarzy AGH Kraków: po raz pierwszy zmierzyli się z drużyną z ekstraklasy, po raz pierwszy otrzymali prawo organizowania Final Four Pucharu Polski, skomplikowały się za to losy pierwszego mistrzostwa województwa juniorów U-20.

Występ w Dąbrowie Górniczej był dosyć udany, bo lider grupy C II ligi uległ przedstawicielowi TBL 65:88 (statystyki znajdują się pod spodem). W umówieniu sparingu pośredniczył Piotr Biel, który jest trenerem przygotowania motorycznego w obu klubach.
– To świetny zespół; silny, biegający, zarabiający grube pieniądze, więc koncentrujący się na baskecie. A ja wziąłem późnym popołudniem chłopaków po pracy, po zajęciach na uczelni – porównuje szkoleniowiec AGH, Wojciech Bychawski. – Bardzo podobało mi się, jak biegają transmisję ofensywną, jak się komunikują. My straciliśmy kilkanaście punktów właśnie przez brak komunikacji, przez złe przekazanie, przez złą informację. Ale wydaje mi się też, że poza pierwszymi pięcioma minutami, kiedy chłopcy byli jakby trochę przestraszni, nie byliśmy tam chucherkami, dawaliśmy radę kopnąć, depnąć, pobiec. Myślę, że nie musimy się wstydzić, że na tyle odpowiadaliśmy na ich akcje, że oni też na tym sparingu skorzystali. A gdybyśmy co miesiąc grali coś takiego, to na pewno inaczej wyglądalibyśmy po sezonie.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Bardzo dobrze wypadł Leszek Kaczmarski, który niegdyś reprezentował MKS w rozgrywkach juniorów (z kolei zawodnikiem ligowego teamu był Maciej Maj), a teraz odblokował się i zdobył dla akademików 18 punktów, czterokrotnie trafiając za trzy.
Wyszedł na parkiet Michał Borówka, gdyż poniedziałkowe badania pokazały, że szczęśliwie nie ma pękniętej kości nadgarstka, za to musi znosić dolegliwości i opatrunek.
Prawdziwym pechowcem jest natomiast Jakub Krawczyk, który po raz trzeci otrzymał uderzenie w to samo miejsce na udzie. – Po poprzednim miał przerwę, wskutek której stracił czucie rzutu. Trzymałem go na boisku, żeby się oswajał i gdy już zaczął wracać do świata żywych, trzeba go było wynieść parę minut przed końcem… Boję się, że teraz znowu będzie musiał pauzować – kręci głową Bychawski.

W tym roku jego podopiecznych czeka jeszcze nie tylko pierwszy mecz rundy rewanżowej II ligi (z Zagłębiem Sosnowiec, w najbliższą sobotę, o g. 19.30, w hali przy ul. Piastowskiej 26a), ale i Final Four Pucharu Polski. Dzisiaj PZKosz ogłosił, że to akademicki klub będzie jego organizatorem. Niezależnie od obniżenia się rangi i prestiżu PP (zgłosiło się doń osiem drużyn), szykuje się ciekawy turniej. Pierwszego dnia, w poniedziałek, 28 grudnia, AGH zmierzy się z Jamaleksem Polonią Leszno, a Exact Systems Śląsk Wrocław z Decką Pelplin, a we wtorek, 29.12, przegrani będą rywalizować o 3. miejsce, a lepsi z obu par – o główne trofeum.
– Trzeba budować mentalność zwycięzców, nie ma sparingów nie o zwycięstwo – uśmiecha się Wojciech Bychawski, pytany, czy potraktuje turniej raczej szkoleniowo, czy zależy mu na triumfie. – Cieszę się, że będziemy mieli mecze z ciekawymi przeciwnikami. W takim Lesznie, które jest niepokonane w II lidze, balon jest bardzo pompowany, jest bajecznie. Zobaczymy, jak wyglądają z bliska, co w trawie piszczy. A poza tym dzięki pucharowi łatwiej będzie się zmobilizować do pracy, powrót po Świętach będzie mniej drastyczny.

Kiedy seniorzy podróżowali do Zagłębia, w hali Wisły przy Reymonta odbywała się konfrontacja juniorów U-20. W tej kategorii w Małopolsce biorą w tym sezonie udział trzy łączone ekipy: AGH Kraków/Regis Wieliczka, Wisła/Korona Kraków, Kadet Oświęcim/Cracovia 1906. Ta ostatnia, złożona zresztą tylko z „Pasów”, jest neutralnym elementem rywalizacji, bo startują w niej dużo młodsi chłopcy, więc już wcześniej oczywiste było, że poniosą cztery porażki. Mistrzostwo województwa miało rozstrzygnąć się pomiędzy Wisłą i AGH, które dotąd nigdy go nie zdobyło.
W pierwszym spotkaniu, przed tygodniem, akademicy zwyciężyli we własnej hali 94:86 (opisywaliśmy to na naszym profilu na facebook’u), a 31 punktów zdobył dla nich Kacper Majka z Gimbasketsu Przemyśl. Dzisiaj „Biała Gwiazda” stanęła przy Reymonta przed okazją rewanżu, zadanie ułatwiała jej nieobecność Majki, utrudniały zaś problemy ze zdrowiem Michała Chraboty i Jakuba Żaczka.
Wiślacy musieli wygrać większą różnicą niż przegrali przy Piastowskiej i już w pierwszej kwarcie zbliżyli się do tej bariery, prowadząc 16:8. Odtąd wynik balansował w zakresie 6-8 punktów, ale ciągle trochę brakowało do sforsowania upragnionego dystansu. Nawet kiedy Jan Rerak wjechał dwutaktem manewrując piłką trzymaną w wyciągniętej wysoko dłoni, jak to robił Clyde Drexler zanim jeszcze Jasiek przyszedł na świat, czy kiedy Alexander Rumian odnalazł Damiana Dyrdę samego pod „dziurą”.

„Trójka” Sebastiana Dąbka, a potem dwa jego osobiste dawały gospodarzom przewagi oznaczające sukces – 31:22, 33:24 – a punkty Kamila Kolbera po pivocie i będące owocem jego błyskotliwego podania do Michała Pieniążka znacznie ją powiększyły (38:24). Tuż przed przerwą dwukrotnie odpowiedział jednak Filip Całka, a zaraz po niej Iwan Wasyl i sytuacja wróciła do dawnego stanu (38:32). Nie rozstrzygnęły jej zawody w strzelaniu zza łuku, do których miejscowi wystawili Jakuba Natkańca, Dąbka (powiodło mu się z ośmiu metrów) i Mateusza Szlachetkę, bo zrównoważyli to Krzysztof Kot i Całka (dwukrotnie), za to na przełomie trzeciej i czwartej ćwiartki Wisła odskoczyła na 54:43 i 57:44.
Potem jednak Filip sprawnie poukładał grę gości, pod tablicą przewagę uzyskał Wasyl w asyście Tomasza Palmowskiego, a ich straty zmalały do „bezpiecznych” rozmiarów (57:53, 59:54, 62:55). Kiedy Dąbek znowu wcelował z obwodu, a po technicznym dla prowadzącego AGH Marka Paulischa, Wisła ponawiała akcję i szaleńczy rzut z zerowego kąta wpadł Kolberowi, szala znacząco się przechyliła (67:59). Wyprostował ją jednak „trójką” Maciej Koperski, a przez brakujące 36,8 sekundy w głównych rolach występowali najlepsi dzisiaj zawodnicy, lecz w tamtym okresie poruszający się w strefie cienia. Całka zrobił kroki, Dabek niedokładnie podał, a Kolber spudłował z bliska rzut i dobitkę (acz w bardzo trudnej pozycji).
Dlatego o wszystkim przesądzą jednak konfrontacje… z Cracovią, gdyż przy identycznym bezpośrednim bilansie AGH i Wisły liczyły się będą kosze zdobyte w całych rozgrywkach. Dotychczasowe rezultaty można znaleźć TUTAJ, a ostatnie akt rywalizacji w Małopolsce, Cracovia – AGH, odbędzie się za kilka dni.
PAWEŁ FLESZAR

Mecz towarzyski:
MKS Dąbrowa Górnicza (TBL) – AGH Kraków 88:65 (30:13, 19:18, 23:12, 16:22)
MKS: Szymański 15, Zieliński 14, Dower 10, Dziemba 10, Pamuła 10, Broadus 6, Piechowicz 6, Zmarlak 6, Wantuch 6, Wieczorek 4, Boryka 2, Szczypiński. Trener: Drażen Anzulović.
AGH: Kaczmarski 18, Kolka 13, Zych 9, Kalinowski 8, Podworski 6, Maj 5, Krawczyk 4, Wojciechowski 2, Borówka, Urban. Trener: Wojciech Bychawski.

Mistrzostwa Małopolski juniorów U-20:
WISŁA Kraków – AGH Kraków 67:59 (20:14, 18:14, 16:16, 13:15)
Sędziowali: Piotr Gawlicki i Krzysztof Maciejasz. Widzów: 60.
WISŁA: Dąbek 19 (4×3), Kolber 18, Natkaniec 8 (2×3), Miszkurka 5, Dyrda 4, Rerak 4, Szlachetka 4 (1×3), Pieniążek 3, Graniczka 2, Rumian, Cepuchowicz, Gębala. Trenerzy: Łukasz Kasperzec i Andrzej Dudek.
AGH: Całka 17 (2×3), Wasyl 15, Koperski 13 (1×3), Palmowski 8, Kot 3 (1×3), Idęć 2, Pławecki 1, Tempka, Śledziowski, Zmysłowski, J. Nowacki, M. Nowacki. Trener: Marek Paulisch.

Komentowanie zablokowane.