A mury runą, runą, runą…

Dzięki bardzo ładnemu zwycięstwu nad świeżo upieczonym I-ligowcem, Notecią Inowrocław, 80:67, koszykarze AZS AGH Alstom Kraków znaleźli się w odległości dwóch meczów od tej klasy.

Po wynikach mijającego tygodnia było wiadomo, że dzisiejszy sukces na pewno da akademikom drugie miejsce w grupie finałowej E, za Notecią, i udział w barażu, a porażka pozbawi ich wszelkich szans. Rozstrzygnęło się również, iż z drugiej pozycji w grupie F przystąpi do barażu Doral Zetkama Nysa Kłodzko. Pod wielkim znakiem zapytania stał tylko rezultat konfrontacji ze zdecydowanie najlepszą ekipą grupy E, Notecią, która w rundzie finałowej nie przegrała dotąd na wyjeździe.
Ale niezależnie od stawki i stresu gospodarzom nie trzęsły się ręce – ręce składały się do oklasków, bo skonstruowali wiele efektownych akcji, a nierzadko tym samym odpowiadali przyjezdni. Palmę widowiskowości dzierżył Maciej Maj, nie mający w sobie nic z przyciężkawego gracza podkoszowego. Już w pierwszej kwarcie punktował to „trójką”, to prawym hakiem z przeciwnikiem wiezionym kilka metrów na lewym ramieniu, to wsadami po finezyjnych rozprowadzeniach przez Jakuba Krawczyka i Tomasza Zycha. – Tak staramy się grać; agresywnie i szybko. Nerwy i emocje nie miały aż takiego znaczenia, bo byliśmy we własnej hali, a to nasz teren, którego bronimy – podkreśla Maciek, który potem jeszcze kilka razy pakował piłkę do sita, raz po alley-oop’ie z Zychem, który przemknął w kontrze wzdłuż linii bocznej.

Finezji nie brakowało i innym, akcja meczu zaś – w drugiej kwarcie – stała się udziałem Michała Borówki, który zebrał pod własnym koszem; koledzy dwoma podaniami przenieśli się na prawe półskrzydło pola rywali, „Malina” podążył środkiem, w biegu zaczął dwutakt na szczycie „trumny” i zapakował po dwutakcie, obracając się przy tym o 90 stopni w powietrzu. – Poprzednie spotkanie, z Toruniem, jeszcze bardziej traktowaliśmy jako „na śmierć i życie”, a też było ładne – przypomina szkoleniowiec AGH, Wojciech Bychawski. – Wydaje mi się, że chłopcy dorośli emocjonalnie do wytrzymywania presji w ważnych chwilach.
Do tego mnóstwo było kotłowaniny w wyskoku i parterze, już na początku tarzali się na wykładzinie Krawczyk oraz występujący mimo dokuczającego mu od dawna wylewu w kostce, Tomasz Orlicki. W wirze takiej walki zanurzał się z głową każdy z miejscowych, również wchodzący z ławki. – Odszedłbym od jakichkolwiek indywidualnych ocen. To jest team i w tym ich wartość! – przekonuje z naciskiem Bychawski.

Wśród wielu punktów zwrotnych w rundzie finałowej dwa były szczególne. Pierwszy, gdy Księżak Łowicz jako jedyny z czołowych zespołów nie musiał potykać się w Gdyni z zawodnikami ekstraklasy (a i z nielicznymi II-ligowcami…) Asseco II. Drugi, gdy mająca już zapewniony awans Noteć zwyciężyła w Łowiczu – jako jedyna w tym sezonie. Plotka głosi, że rywale poróżnili się na facebook’u przez triumfalizm Księżaka po sukcesie w Inowrocławiu. – Może jakieś tam „niesmaczki” były, ale chodziło głównie o koszykówkę. Przegraliśmy, trzeba było zrewanżować – tłumaczy Dawid Słupiński.
Ma za sobą dziewięć miesięcy frustrującego leczenia kontuzji kolana, ale odbiera za to teraz zadośćuczynienie w postaci świetnej formy. Wyluzowany, to klepiący w ramię rozmówcę, to siebie po brzuchu („Mam 206 centymetrów, ale kilogramów trochę brakuje„), a na placu skoncentrowany, zwrotny i precyzyjny. Od drugiej odsłony napsuł mnóstwo krwi miejscowym, tak jak i jego koledzy, wyraźnie nie nawykli do oglądania ujemnego rezultatu na tablicy świetlnej. Wprawdzie ich trener Jakub Matuszak rotował dosyć równo całą dziesiątką, w pewnym momencie nawet wymienił na hokejową modłę trzech jednocześnie, ale każdy z desygnowanych do gry sporo dał od siebie, czasem to na dystansie (zrazu Daniel Korólczyk, później Hubert Wierzbicki), częściej – pod tablicami. Najpierw od 10:2 zbliżyli się na 10:9, potem z 34:26 (po pierwszej części) i 37:27 (w trakcie drugiej) do 39:35 na minutę przed przerwą.
Po pauzie Zych i Andrzej Urban prześcigali się w penetracjach. Ten pierwszy nabierał defensorów na faule, pudłował wprawdzie z osobistych, ale zrekompensował to „trójką”, a że nieco wcześniej podobnie ukłuł Grzegorz Dudzik (dziś w tym elemencie zanotował 75% skuteczności) – w 29. minucie zrobiło się 60:43.

Na zapraszającym na konfrontację plakacie, przygotowanym przez Małgorzatę Biel, żonę trenera przygotowania fizycznego AGH, Piotra, piłka przebija ścianę zbudowaną z cegieł na podobieństwo tej z hali przy Piastowskiej. Mąż graficzki wprawdzie jeszcze nie wszedł z podopiecznymi na poziom rozwalania murów, ale jej wizję śmiało można potraktować jako metaforę. Po niemal siedmiu miesiącach rozgrywek krakowianie siłowo i kondycyjnie sprostali najlepszej drużynie rundy finałowej, dołożyli do tego bardzo dobry basket i mnóstwo determinacji, dzięki czemu przedarli się przez wszelkie dotychczasowe zapory i znaleźli dalej, niż kiedykolwiek w historii klubu.
W 35. minucie zasuwali jak w pierwszej. Ich trud wieńczyli Maj, Dudzik i Zych, a z 66:56 zapis zmienił się na 76:56. Jeszcze Słupiński i Bartosz Pochocki wraz partnerami napomnieli ich, że nie pora na poszukiwanie najkrótszej drogi na opolszczyznę (76:65 na 3 minuty przed syreną), lecz przechwyt Borówki sfinalizowany przez „Krawca” uspokoił wcześniejszą gorączkę. 80:65, 80:67, a ostatnie 18 sekund goście nie wyprowadzali już ataku, tylko przetrzymali piłkę przy oklaskach na stojąco ponad dwustu widzów.
Inowrocławianie dotarli na zaplecze ekstraklasy po trzech latach starań, akademicy są bliżej niego niż dotąd, ale najważniejsze ciągle przed nimi. 2 i 9 maja odbędą się spotkania barażowe, o awansie zadecyduje ich bilans, a poniedziałkowe losowanie w PZKosz. przesądzi, które zostanie rozegrane w Nysie Kłodzko, a które w Krakowie.
PAWEŁ FLESZAR

AZS AGH ALSTOM Kraków – NOTEĆ Inowrocław 80:67 (24:16, 19:21, 18:11, 19:19)
Sędziowali: Jarosław Szwadowski i Rajmund Lewiński. Widzów: 220.
AGH: Maj 18 (1×3, 6 zb.), Zych 12 (1×3, 11 as., 6 zb., 2 prz.), Krawczyk 12 (2×3, 2 prz.), Urban 9, Orlicki 4 oraz Dudzik 14 (3×3, 6 zb., 2 prz.), Podworski 7 (4 zb.), Borówka 4 (2 prz.), Kalinowski, Kolka. Trener: Wojciech Bychawski.
NOTEĆ: Słupiński 26 (9 zb., 4 bl.), Wierzbicki 9 (1×3, 4 zb.), Korólczyk 6 (2×3), Maciejewski 1 (7 as., 6 zb.), Grod oraz Pochocki 10, Michałek 6, Kozłowski 4, Filipiak 3 (4 as., 3 prz.), Burdacki 2. Trener: Jakub Matuszak.

Komentowanie zablokowane.