A my nie chcemy uciekać stąd

Siatkarze Asseco Resovii pokonali, 3:0, MKS Będzin, ale trenować będą nawet w Wigilię, bo w tym roku czeka ich jeszcze jedno spotkanie w Plus Lidze, mające dodatkowo znaczenie dla udziału w Pucharze Polski.

To czwarte z rzędu zwycięstwo rzeszowian bez straty seta, odkąd objął ich Andrzej Kowal. Niezależnie od nieprzesadnej klasy rywali, seria dała im awans do 1/8 Pucharu CEV (można o tym przeczytać TUTAJ) oraz na 5. miejsce w tabeli ekstraklasy. – Staramy się zmienić nastawienie; zawsze od początku pokazywać przeciwnikom, że będzie ciężko. Aby nie pomyśleli, że Resovia jest słaba i można z Podpromia wywieźć jakieś punkty – wykłada prostą koncepcję Jakub Jarosz.
Najdobitniej dzisiejsze wymagania przedstawiał zrazu przyjezdnym Bartłomiej Lemański. Nie mogli się przedrzeć przez jego ręce, a kiedy poprawił asem, zrobiło się 11:6. Pojedynczy blok Jarosza na Marcinie Walińskim zwiększył przewagę do 15:9, ale już od pewnego czasu jego koledzy nie mogli znaleźć recepty na Rafaela Araujo, miękką kiścią swobodnie wybierającego miejsca na parkiecie do ulokowania piłki. Trafiając zza linii końcowej zmniejszył różnicę do 16:14, a na koncie miał już osiem „oczek”. Dopiero przy stanie 20:15 Brazylijczyka zatrzymał Marcin Możdżonek. Nieco wcześniej krótką i asem zapunktował Lemański, od 21:16 zaś serwował Lukas Tichacek.

On też zaczął w ten sposób drugą partię. Podobnie jak wcześniej zanotował asa, na tablicy świeciło się 3:0, a wkrótce 9:4. Gospodarze jednak popełnili cztery razy więcej błędów niż w poprzedniej odsłonie (2 – 8), czym podali rękę rywalom. Ci zbliżyli się na 10:9, 17:15 (z 17:13) i po asie wychowanka Resovii, Sławomira Peszki – na 23:21 (z 22:17). Wówczas Jarosz, który odebrał później nagrodę dla MVP, z prawej flanki przyłożył po rękach gości, a potem serwisem wymusił na nich oddanie piłki darmo, co wykorzystał w kontrze Lemański. 25:21.
Po 10-minutowej przerwie będzinianie utrudnili zagrywkę; Stelio de Rocco wymienił też libero, rozgrywającego i jednego z przyjmujących. Było 2:4, 3:6, 5:8. Po raz drugi w sobotnie popołudnie Lemański uraczył obecnych swoim daniem specjalnym – coś w stylu setki czystej i śledzia w knajpie – krótką przekąszaną natychmiast asem. 7:8, 8:8 i 12:11 po takim samym restauracyjnym „zestawie ćwiczebnym” Możdżonka. Przy 14:14 Aleksander Śliwka został dwukrotnie wyblokowany w jednej akcji, trzecia piłka poleciała już nad taśmę , na „spaw”. Jednorącz przepchnął Araujo, co fetował klepiąc się po bicepsie lewej ręki. Tamci jednak nie poddawali się – 15:16, 17:16, 20:19.

W lecie, w ramach resocjalizacji, halę Podpromie sprzątali więźniowie z zakładu karnego w Załężu. Jeden z nich, skazany za wyłudzenia kredytów, uciekł w lipcu ku powszechnemu zdziwieniu: w więzieniu był uważany za godnego zaufania, nie sprawiał żadnych kłopotów, pozostała mu połowa z niespełna dwuletniego wyroku i w pracy uczestniczył bez konwojenta.
O Dominiku Depowskim spekulowano, że jeśli klub pozyska teraz nowego skrzydłowego, to właśnie on będzie musiał zwolnić dla niego miejsce w składzie. Wskutek kontuzji palca Thibault Rossarda i choroby Elvissa Krastinsa (uraz wykluczył też rozgrywającego Michała Kędzierskiego) dzisiaj znalazł się w wyjściowej szóstce. I za zaufanie odpłacił z naddatkiem. Udźwignął przyjęcie notując najlepsze statystyki w drużynie (miał nawet najlepsze na boisku, póki w trzecim secie w MKS nie pojawił się nowy libero), zdobył kilka ważnych punktów. Nie oszczędzał się. Goniąc piłkę wpadł w bandy reklamowe z takim impetem, że przesunął je niemal do trybun, za co dostał większe brawa niż jego koledzy za większość akcji ofensywnych). I nie uciekał od odpowiedzialności: gdy po jego nieco zbyt przechodzącym odbiorze Tichacek popełnił błąd podwójnego odbicia – patrzył na niego z wyraźnie skruszoną, przepraszającą miną. Nie udało się jednak prześcignąć Czecha w słowiańskiej uprzejmości: Lukas z daleka klepał się po piersi, sygnalizując, że to jego wina, i pokazywał koledze wzniesiony kciuk.
Tuż po konfrontacji, wprost na parkiecie, w pobliżu wieżyczki sędziowskiej odbyło się coś w rodzaju zaimprowizowanego zebrania zarządu. Prezes i wiceprezes klubu, szkoleniowiec plus Dominik. – Rozmawialiśmy o moim udziale w treningach, zachowaniu, było bardzo miło – opowiada 22-latek.
– Intrygująco to brzmi. Czyżby dzisiejszy występ był niejako na próbę, czy zostanie pan w zespole?
– Nie, przecież zagrałem w zastępstwie, bo Thibault i Elviss wypadli. Mam roczny kontrakt i nigdzie się wybieram.
Tę deklarację zaakcentował bardzo mocno w końcówce trzeciej części. Przyjezdni mieli kontrę na 20:20, lecz Depowski, który w tej samej akcji uratował już piłkę po złym przyjęciu partnera, w pojedynkę skasował Araujo. Kowal podbiegł do linii, aby mu pogratulować.
Możdżonek zaliczył asa po przerwie wziętej przez de Rocco (22:19), a dzieła zniszczenia dopełnili Jarosz i Dawid Dryja („czapa” na 25:20).

Resoviacy zaczęli wprawdzie Święta, ale na Wigilię każdy dostał rozpiskę treningu siłowego, który będzie musiał zrealizować, bądź na Podpromiu, bądź w mieście pobytu. Boże Narodzenie mają wolne, ale na Św. Szczepana spotkają się z powrotem w rzeszowskiej hali. 29 grudnia zmierzą się bowiem w Szczecinie z Espadonem w ramach 15. kolejki, ostatniej w I rundzie. Wynik będzie miał większe znaczenie niż zazwyczaj, gdyż ustalona wówczas czołowa szóstka uzyska kwalifikację do ćwierćfinału Pucharu Polski. Rzeszowianie, aby uniknąć zbędnych obliczeń, muszą zdobyć co najmniej 1 punkt.
– Nie kalkulujemy w ten sposób, nie zastanawiamy się, ile nam potrzeba. Będziemy po prostu starali się zwyciężyć, jak zwykle – zastrzega Dominik Depowski, dla którego ten wyjazd będzie szczególny. Wszak wychowanek rzeszowskiego klubu reprezentował Espadon od grudnia ubiegłego roku i spędził tam na parkiecie dużo czasu. – Otrzymałem od trenera Mieszko Gogola wiele zaufania, a te występy bardzo mi pomogły. Może właśnie dlatego znowu ściągnęła mnie Resovia – konkluduje.
PAWEŁ FLESZAR

ASSECO RESOVIA – MKS Będzin 3:0 (25:16, 25:21, 25:20)
Sędziowali: Tomasz Flis i Jacek Litwin (Kraków). Widzów: 3300.
RESOVIA: Tichacek 2 pkt, Śliwka 9, Możdżonek 9, Jarosz 15, Depowski 6, Lemański 8 oraz Masłowski (l), Dryja 1, Schoeps. Trener: Andrzej Kowal.
MKS: Kozub 1, Klobucar 5, Kowalski 4, Araujo 18, Waliński 3, Grzechnik 1 oraz Potera (l), Gregorowicz (l), Peszko 4, Jordanow 1, Seif 1. Trener: Stelio de Rocco.

Pozostałe wyniki i tabelę Plus Ligi można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.