A wariaci ciągle tańczą

Po dynamicznym i ciekawym meczu piłkarze Wisły Kraków wywieźli z Białegostoku cenny punkt, jednak z innej perspektywy patrząc – w czwartej minucie doliczonego czasu gry stracili dwa „oczka”.

Gra była bardzo żywa, zwłaszcza w pierwszej połowie, kiedy wiślacy oddali 9 strzałów (1 celny) i 13 dośrodkowań, a rywale – 7 strzałów (1 celny) i 12 dośrodkowań. Gol był efektem właśnie jednej sztuki z tej dwunastki: Nika Dzalamidze zakręcił Łukaszem Burligą, najpierw w lewo, potem – obracając się wokół własnej osi – w prawo, do linii końcowej i miękko zacentrował w pole karne, a tam Patryk Tuszyński przeskoczył Arkadiusza Głowackiego i trafił podręcznikową główką (w długi róg, w kierunku, skąd przyszło podanie).
Do przerwy na tablicy pozostało 1:0, jednak powtórki pokazały, że Dzalamidze zaczynając swój rajd był na spalonym. Niedociągnięcia trójki sędziowskiej kierowanej przez Krzysztofa Jakubika stały się jedną z naczelnych cech tego spotkania: w drugiej połowie odgwizdali Burlidze wyimaginowanego spalonego, Łukasz Tymiński dostał żółtą kartkę zamiast czerwonej, za atak wyprostowaną nogą kilkadziesiąt centymetrów nad murawą, a Wilde-Donald Guerrier i Giorgi Popchadze zobaczyli”żółtka” za przewiny, których nie było (odpowiednio – faul i ręka).

Wracając do pierwszej części spotkania – po uzyskaniu prowadzenia gospodarze byli ciągle groźni, uderzali z daleka (Maciej Gajos, nieznacznie nad poprzeczką) i z obrębu „szesnastki”, kiedy Michał Buchalik zbyt krótko piąstkował i musieli go wyręczać Boban Jović i Richard Guzmics. Najlepszą okazję miał natomiast Tuszyński, który już przyjmując pozbył się Burligi, potem założył „kanał” Guzmicsowi (Węgier dalej potknął się i wywrócił), po czym dobiegł z prawej strony do bramki Wisły, jednak tam wybrał źle, bo kopał prawą nogą z ostrego kąta, choć mógł obsłużyć któregoś z kolegów.
Krakowianie robili równie dużo wiatru, jednak ich usiłowania były nieco zbyt chaotyczne, a uderzenia – gorączkowe. Kilka z nich zostało zablokowanych, spudłowali Jean Barrientos i Głowacki (tutaj jednak miał miejsce niezauważony przez arbitra rykoszet), a Semir Stilić przymierzył precyzyjnie lecz lekko z wolnego, więc Bartłomiej Drągowski nie miał kłopotów z chwytem.

Po pauzie na placu zameldował się Guerrier i dodał koelgom zapisanej w swoim imieniu dzikości. Ekipa „Białej gwiazdy” przejęła kontrolę, wygrywała rywalizację zarówno na płaszczyźnie futbolowej jak fizycznej (szybkościowo i siłowo). A najlepiej jej dominację charakteryzuje fakt, że w regulaminowym czasie drugiej połowy Jagiellonia oddała tylko jeden, niecelny strzał!
W tym samym czasie przyjezdni zaliczyli ich 12, z czego cztery w światło bramki, na którą sunęła akcja za akcją.
W większości z nich uczestniczył obdarzony kreatywnym szaleństwem Donald. Zaraz w 46. minucie dopadł do wrzutki Stilicia, starł się Tymińskim, który naciskany przepchnął piłkę na środek pola karnego. Tak minęła ona Drągowskiego i dwóch obrońców, a Paweł Brożek mógł wepchnąć ją do „pustaka”. Z kolei w 71. minucie Haitańczyk minął przeciwnika na linii „szesnastki” i wcelował stamtąd do siatki, dzięki temu, że nogi innego białostocczanina zmieniły kierunek lotu futbolówki. 1:2.

Wiślacy mieli sporo okazji podwyższenia wyniku, choćby jeszcze przy stanie 1:1, gdy uderzenie z 14 metrów Stilicia w świetnym stylu obronił Drągowski, a poprawkę Łukasza Garguły wybił sprzed linii Tymiński. Z dobrych pozycji pudłowali Brożek, Guerrier, Stilić, Garguła.
Sędzia doliczył cztery minuty, w drugiej z nich ostrzegawczo, choć niezbyt mocno główkował Sebastian Madera (Buchalik złapał pewnie), a w czwartej padł cios autorstwa Tuszyńskiego, który również po tej konfrontacji jawi się jako pozytywny wariat. Po długim podaniu od linii środkowej piłkę głową strącił Mateusz Piątkowski – Patryk znalazł się przy niej tak szybko jak eksplodująca petarda, a przygrzmocił z siedmiu metrów tak potężnie, że ledwo ją było widać, gdy wędrowała pod poprzeczkę. 2:2.
Zespół z Reymonta był niepocieszony po stracie zwycięstwa w takich okolicznościach, ale z drugiej strony – zdobył punkt na stadionie trzeciej drużyny w tabeli, a po serii ostatnich występów znowu liczy się w walce o podium T-Mobile Ekstraklasy.
PAWEŁ FLESZAR

JAGIELLONIA Białystok – WISŁA Kraków 2:2 (1:0)
Bramki: Tuszyński 16, 90 – Brożek 46, Guerrier 71. Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce). Żółte kartki: Grzyb, Mackiewicz, Tymiński, Popchadze – Burliga, Barrientos, Stilić, Guerrier. Widzów: 11 784.
JAGIELLONIA: Drągowski – Tymiński (74. Modelski), Madera, Tarasovs, Popchadze – Grzyb, Pazdan, Gajos (67. Piątkowski) – Dzalamidze, Mackiewicz (80. Sawickij) – Tuszyński. Trener: Michał Probierz.
WISŁA: Buchalik – Jović, Głowacki, Guzmics (46. Sadlok), Burliga – Uryga – Barrientos (90. Stępiński), Garguła, Stilić, Boguski (46. Guerrier) – Brożek. Trener: Kazimierz Moskal.

Pozostałe wyniki i tabelę T-Mobile Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.