A z Dąbrową dookoła Wojtek…

Koszykarze Wisły ulegli w Krakowie młodzieżowym rezerwom ekstraklasowego zespołu z Zagłębia, co w praktyce spycha ich na przedostatnie miejsce w II-ligowej grupie.

Wprawdzie ekipa „Białej Gwiazdy” zaczęła od prowadzenia 3:0, ale goście nie ustępowali na krok dosłownie i w przenośni. Agresywnie atakowali przeciwników, mieli „gorące ręce”, żadna piłka w ich sąsiedztwie nie mogła czuć się bezpieczna. Co rusz odskakiwali. 5:9, 10:14 – kiedy 7 z 9 kolejnych punktów zdobył dynamiczny Dawid Boryka, 14:22 – po runie 8:0.
W drugiej kwarcie bardzo dobrze spisywał się stosunkowo niski skład miejscowych, z Krzysztofem Czajką, Maciejem Gębalą i Marcinem Siwakiem, który wyciągnął wynik na 31:27. Przyjezdni wprawdzie znowu wyrównali, ale wówczas „trójki” odpalili Wojciech Gorgoń i Piotrem Łucką, dzięki czemu na przerwę schodzili z przewagą 40:37. Wojtek, tak jak i swobodnie operujący haczkami Jakub Majchrowski mieli na koncie po 10 „oczek”.

W drugiej połowie relacja pomiędzy własnymi zdobyczami Gorgonia a dorobkiem jego zespołu jeszcze się poprawiła. Kolejny strzał zza łuku, trzy zbiórki z rzędu, a potem wjazd po dryblingu na lewą rękę – 45:37 i 15 pkt rozgrywającego Wisły.
Po rzucie za trzy Kamila Czajkowskiego gospodarze wypracowali najwyższą dzisiaj różnicę – 58:47 – ale wkrótce zmalała ona do 53:50 i 55:51 po 30 minutach.
Szturm, który nastąpił w czwartej odsłonie wydawał się rozstrzygający. Znowu „trójka” Gorgonia z szybkiego kozła na krótkim odcinku, a także hak i dwa osobiste Jakuba Żaczka, skutkujące rezultatem 64:55. I wreszcie 66:57 na 5:58 minuty przed końcem, po jeszcze jednym „kelnerskim” Gorgonia, księgującego wówczas 22 pkt.
Nastolatkowie z Dąbrowy Górniczej (z ich grona tylko Majchrowski stracił to zaszczytne miano) nie myśleli jednak poddawać się, a niekiedy odgryzali się wręcz cwaniacko. Choćby wybijając piłkę spod kosza natychmiast po celnym rzucie wolnym, wprost na dwutakt na przeciwległą tablicę, przy statystujących, zagapionych rywalach.

Rozjemcami była krakowska para arbitrów, ale paradoksalnie to miejscowi długo mieli do niej ogromne pretensje. Wiele spraw wymyka się interpretacji bez pomocy powtórki wideo, ale jeden fakt jest namacalny. Przez wspomniane niespełna sześć minut przyjezdni kryli wysoko i agresywnie, a złapali w tym okresie jedno przewinienie.
Po drugiej stronie największe kontrowersje wzbudziła sytuacja, kiedy limit fauli wypełnił Gorgoń. Gwizdek zabrzmiał szybko, ale Radosław Chorab poszedł do końca i kosz został zaliczony, a dąbrowianin dołożył do tego osobistego. – Mogę się zgodzić, że był faul, ale nie powinno być akcji 2+1 – przekonuje Wojciech. – Chcę to jeszcze obejrzeć na powtórkach, ale wydaje mi się, że choć przegrywałem w życiu sporo i miewały na to wpływ decyzje sędziowskie, to nigdy aż taki.
Inna rzecz, że wiślacy razili nieporadnością w ofensywie; przetrzymywali długo piłkę, lecz w istotnych momentach nie zrobili z nią nic konkretnego. – Zależało nam za bardzo na tym, żeby grać 24 sekundy, niż stworzyć porządną akcję pod kosz – przytakuje Gorgoń.

Tymczasem Chorab, który 15 grudnia skończył 16 lat, a latem otarł się o ścisłą dwunastkę reprezentacji Polski U-16 wyselekcjonowanej na mistrzostwa Europy, miał mnóstwo zimnej krwi. Wcelował kolejne wolne, na 66:66. A w ostatnich sześciu sekundach kolejny zawodnik bez dowodu osobistego, Łukasz Lewiński zrobił to, czego nie potrafili wiślacy. Wcześniej trafiał na 66:59 i 66:61, a teraz znalazł sobie trochę miejsca na środku „pomalowanego” i oddał rzut z niezbyt komfortowej pozycji. Piłka odbiła się wysoko od obręczy i spadała długo. Rozległ się dźwięk syreny, rozpaliły czerwone lampki, wszyscy czekali. A ona wreszcie wpadła, obijając jeszcze o „żelazo”, po czym chłopcy z Zagłębia mogli sobie już swobodnie pobrykać z radości razem ze trenerem Wojciechem Wieczorkiem, który z seniorskim zespołem MKS przeszedł drogę od III ligi do ekstraklasy, a w tym sezonie przejął ich.
– To podobna porażka, jak w Dąbrowie Górniczej – porównuje Gorgoń. – Tam prowadziliśmy nawet 15 punktami, a jedenastoma na początku czwartej kwarty, w której oni wyszli zoną na całym boisku. Wyrównali i zwyciężyli po dogrywce. Tyle że wtedy ulegliśmy przez własne błędy, a teraz nie tylko…
Jego team teoretycznie zajmuje 11. miejsce w tabeli, ale w praktyce wyprzedza go również właśnie MKS II D.G., który ma jedno więcej spotkanie do rozegrania, a poza tym lepszy bilans bezpośrednich konfrontacji. – Jest jeszcze szansa na uchronienie się przed play out – uważa Wojciech Gorgoń. – Bardzo ważny będzie najbliższy mecz z Politechniką Gliwice, w naszej hali.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – MKS II Dabrowa Górnicza 66:68 (17:22, 23:15, 15:14, 11:17)
Sędziowali: Arkadiusz Wojna i Agata Czopor. Widzów: 80.
WISŁA: Żaczek 11 (1×3, 11 zb., 2 prz., 2 bl.), Czajkowski 11 (2×3), Łucka 7 (1×3), Siwak 4 (4 as.), Wojciechowski (2 prz.) oraz Gorgoń 22 (3×3, 7 zb.), Gębala 3 (1×3), Czajka 2, Natkaniec, Miszkurka. Trener: Piotr Piecuch.
MKS II: Boryka 13 (5 zb.), Majchrowski 13 (2×3, 8 zb., 2 bl.), Lewiński 10, Skiba 9 (1×3), Bielecki 4 (4 zb.) oraz Tomczyk 9 (2 prz.), Chorab 5, Rajczak 5, Koćma. Trener: Wojciech Wieczorek.

Pozostałe wyniki i tabelę I ligi koszykarzy można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.