Ada, teraz do I ligi wypada

Środkowa Grupy Azoty PWSZ Tarnów, Adrianna Lewandowska trafi na zaplecze ekstraklasy, do Nike Węgrów. Będzie pierwszą wychowanką Vegi Stalowa Wola w tych rozgrywkach.

Zaczęło się od rodziny i znajomych… – Namawiali, żebym spróbowała sił wyżej, więc wysłałam CV do dwóch klubów, m.in. do Nike – opowiada 21-letnia siatkarka. – Zaprosili mnie na treningi, a potem do rozmów, szybko dogadaliśmy się. W tym tygodniu oddałam im podpisaną umowę.
Pytana, czemu wysłała CV akurat do Węgrowa, pół żartem, pół serio stwierdza, że wyraźnie coś ją ciągnie w tamte strony. Wszak mając 17 lat wyjechała na Mazowsze ze Stalowej Woli, po czym przez rok występowała w Warszawie i rok w Legionowie. – Pierwotnie miałam iść do Rzeszowa, ale trener, który mnie tam ciągnął, Tomasz Kamuda zaczął pracę w Sparcie Warszawa, więc wziął mnie ze sobą – wspomina.
Po maturze trafiła do Jedynki Tarnów. W ciągu dwóch sezonów postępy zrobiła i sama drużyna (ostatnio pod nazwą Grupa Azoty PWSZ), i Ada. Ta pierwsza zakwalifikowała się do play off grupy 4 drugiej ligi, a druga stała się wyróżniającą środkową w tej klasie. Najlepszym wyznacznikiem indywidualnego progresu Lewandowskiej jest zresztą angaż do I ligi. – Z Tarnowa wywożę bardzo miłe wspomnienia, nie tylko związane z siatkówką. Dobrze się tu czułam i dlatego ciężka była decyzja o wyjeździe – zwierza się. – Chciałam jednak spróbować czegoś nowego, wyżej.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Stalowa Wola kojarzyła się wcześniej raczej z siatkówką męską, tutaj wszak zaczynał wielką karierę Marek Karbarz, złoty medalista mistrzostw świata i igrzysk olimpijskich. W Stali grał też Ireneusz Mazur, zawodnik przeciętny, za to wybitny trener. Jego z kolei opiekunem w stalowolskim zespole, a potem współpracownikiem przy prowadzeniu odnoszących sukcesy reprezentacji juniorskich był Edward Sroka.
Po zakończeniu przygody ze szkoleniem centralnym wrócił do Stalowej Woli, gdzie zaczął tworzyć grupy naborowe dziewcząt, zrazu przy szkole podstawowej, a potem w świeżo powstałym stowarzyszeniu Vega. – Nasz rocznik zaczynał wtedy siatkówkę żeńską w Stalowej – śmieje się Ada, która teraz została pierwszą wychowanką Vegi, jaka trafiła na zaplecze ekstraklasy.
A i sam klub radzi sobie coraz lepiej – w minionym sezonie triumfował w rozgrywkach wojewódzkich w kategorii kadetek, a później dotarł do półfinału mistrzostw Polski, odpadając gorszym stosunkiem setów.

Nietuzinkowe sztafety pokoleniowe zastanie również w Węgrowie. Kiedy Lewandowska przychodziła na świat, a potem stawiała na nim pierwsze kroki, kiedy to samo działo się z o dwa lata od niej młodszą Katarzyną Urbanowicz – młodziutka środkowa Marlena Płocharczyk szturmowała w barwach Nike kolejne ligi. W najbliższym sezonie zaś utytułowana Marlena Mieszała będzie konkurować o miejsce w składzie z Adą i Kasią.
Asystentem Zbigniewa Krzyżanowskiego budującego świetne drużyny z dziewcząt z kilkunastotysięcznego Węgrowa i okolic był wówczas Robert Kupisz. A jedną z pierwszych wychowanek Nike, które zrobiły karierę – rozgrywająca Małgorzata Kowieska. Dzisiaj są małżeństwem, Robert trenuje I-ligowy team, a żona ciągle wystawia wygodne piłki do ataku.
– Może być dobrze – uśmiecha się mierząca 187 cm Adrianna. – Nie boję się pierwszej ligi, ani rywalizacji. Lubię wyzwania.
Najwyraźniej ma też upodobanie do zmian. W wieku 21 lat zalicza już czwarte przenosiny. – To prawda! Jestem otwarta, uwielbiam wszelkie nowości, podróże, łatwo się aklimatyzuję – przytakuje. Dodaje, że ma tylko pewien problem ze studiami. Na tarnowskiej PWSZ skończyła drugi rok na „Administracji bezpieczeństwa wewnętrznego”. Jeszcze jednego roku brakuje do licencjatu. – Na razie nie znalazłam takiego samego kierunku, ale mam nadzieję, że się uda. W tym sezonie wszystkie zawodniczki mają mieszkać w Węgrowie, więc na zajęcia na uczelni dojeżdżałabym najprawdopodobniej do Warszawy – podsumowuje.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.