Ala Wilk i bieszczadzkie wilki

W konfrontacji niepokonanych drużyn grupy IV drugiej ligi Karpaty Krosno w efektownym stylu zwyciężyły na wyjeździe Developres, 3:0. Na pozycji lidera pozostaną jednak rzeszowskie siatkarki, które mają jedno rozegrane spotkanie więcej.

Rzeszowianki nie straciły wcześniej nawet seta, a mecz na szczycie zaczęły jak zwykle – 2:0, 4:2, 6:3, 7:4, przy niezłej passie na skrzydle Magdaleny Olszówki. Wkrótce jednak kilkoma obronami odebrała jej impet Sylwia Dobosz, a na parkiet świetnie wprowadziła się prawoskrzydłowa Ewelina Halasz. Jej atak dał Karpatom pierwsze prowadzenie (11:10), a seria ostrych, płaskich serwisów (w tym as) powiększyła je do 15:11.
Miałam taką tremę, że nie pamiętam, co wtedy robiłam – śmiała się później 19-latka, wychowanka Dargfilu Tomaszów Mazowiecki, która w II lidze ma skromne doświadczenia: w minionym sezonie występowała w MMKS Łęczyca, w grupie III. – Tamta grupa jest słabsza od IV; kiedy przyjechałam latem do Krosna i zaczęłyśmy tutaj grać sparingi, to byłam pod wrażeniem przeciwników – zwierza się Ewelina. – Ale to lepiej próbować walczyć z dobrymi. Dzisiaj też, mimo tego stresu, powiedziałam sobie, że się nie poddam.

Katarzyna Nadziałek w tym okresie w urozmaicony sposób kierowała atakiem krośnianek: sama uderzała lewa ręką z drugiej piłki, często wypuszczała do boju środkowe, Alicję Wilk i Agnieszkę Dziadosz. – Dawniej rywalki nie musiały zwracać na nasz środek uwagi, bo w sparingach „używaliśmy” go rzadziej, więc teraz założyliśmy, że dużo więcej akcji przeprowadzimy w ten sposób – wyjaśnia szkoleniowiec Karpat, Dominik Stanisławczyk. W pierwszej partii jego podopieczne przeważały nawet 19:14, potem 19:17 i 21:19. Wtedy znowu skutecznie ścięła Halasz, poszła za linię końcową i po jej trudnych podaniach, koleżanki wymuszały błędy na gospodyniach (24:19, a potem 25:20).

W drugiej partii tablica wyników niemal bez przerwy uśmiechała się do przyjezdnych (1:0, 3:1, 6:3, 7:5, 7:7, 9:7, 11:10, 14:10, 17:11, 17:13, 20:15, 20:17, 25:17), które rzuciły się na gospodynie jak wilki grasujące w – rozciągających się na południe od Krosna – Bieszczadach . Ciężar zdobywania punktów przejęły ich niskie, dynamiczne przyjmujące, Joanna Paluch i Joanna Beda. – Nie spodziewałem się, że tak dobrze będą sobie radzić z naszym blokiem, tak często będą nam obijać ręce – kręcił głową Tomasz Kamuda, trener Developresu,w którego szeregach jedyną w miarę równą zawodniczką była libero Paulina Peret.
Paluch z szatańskim sprytem zmieniała kierunki i tempo ataku, sporo piłek plasując w wolne pola obrony. Beda mocno serwowała z wyskoku; to po jej asie zrobiło się 11:17, a kiedy tym samym odpowiedziała Olszówka – 17:20. Wtedy jednak krośnianki zrobiły przejście i cztery trudne zagrywki zaprezentowała Dziadosz, a na siatce rządziły koleżanki z MKS V LO Rzeszów: Wilk i wprowadzona na podwyższenie bloku na lewą flankę Iwona Grzegorczyk (17:25).

W trzeciej odsłonie siłowymi zbiciami starała się przełamać impas Olszówka. Niekiedy jej się to udawało (2:0, 5:3, 7:5, 13:11), ale od stanu 13:14 do 15:18 dostała dwie „czapy” od duetu Wilk – Halasz, a jedną od Wilk i Paluch. Beda dołożyła asa, Paluch sytuacyjne ścięcie i było nawet 18:22. Miejscowe zbliżały się na 20:22, 22:23 i 23:24, ale dwukrotnie przerywała im Halasz, ostatnie „oczko” zaś to skutek akcji z obejścia Wilk.
I jak w pewnej filozoficznej sentencji: każda radość (krośnianki szalały w kółku na środku boiska) nosi w sobie zarzewie smutku. Dla Karpat będzie nim styczniowy wyjazd Ali Wilk na studia w University of the Pacific – niedawno zdała decydujące egzaminy. – Tydzień temu na meczu z Pogonią Proszowice, w którym też świetnie się prezentowała, był nawet trener z tej uczelni ze Stanów. Będzie nam brakowało Ali, lecz zatrzymać jej nie możemy – mówi wiceprezes Karpat, Zbigniew Sobolewski, dodając, iż szuka środkowej, ale liczy również na wartościowe zastępstwo dochodzącej do siebie po kontuzji Natalii Perlińskiej.
Tomasz Kamuda zauważa natomiast, że jego zespołowi, który na ogół nie miał w lidze problemów, brakuje trochę konfrontacji z mocnymi przeciwnikami. – Liczę, że uda nam się pojechać na jakieś sparingi do pierwszoligowców – brzmi konkluzja.
PAWEŁ FLESZAR

DEVELOPRES Rzeszów – PWSZ KARPATY Krosno 0:3 (20:25, 17:25, 23:25)
Sędziowali: Krzysztof Kapusta i Paweł Jeżyna (Radom). Widzów: 250.
DEVELOPRES: Filipowicz, Olszówka, Warzocha, Gasidło, Adamska, Cieśnik oraz Peret (l), Mich, Grzelak, Myjak, Ag. Wilk. Trener: Tomasz Kamuda.
KARPATY: Nadziałek, Paluch, Dziadosz, Grzegorczyk, Beda, Al. Wilk oraz Dobosz (l), Halasz. Trener: Dominik Stanisławczyk.

Komentowanie zablokowane.