Alicja w krainie finałów

Porywający bój w grupie E turnieju Strefy C stoczyły dzisiaj rano siatkarki Akademii Górniczo-Hutniczej i Akademii Wychowania Fizycznego. Zwycięstwo dało tym pierwszym już wtedy upragniony awans, te drugie jeszcze długo płaciły za porażkę.

Mogło być zresztą odwrotnie, bo wprawdzie „Agieszanki” na starcie prowadziły 2:0 i 4:2, ale od 6:6 do 12:12 był remis, a sygnał do odjazdu AWF dała asem Magdalena Tyrańska, później udaną passę serwisową miała Izabela Cieżyńska, a Katarzyna Świeży finalizowała wszystkie kontry – 13:14, 14;18, 16:20. Po chwili jednak było już 20:20, dzięki Annie Postrożny i – zablokowanej uprzednio – Alicji Nabielec, lecz od 21:21 już definitywnie odskoczyły rywalki: uderzenie po rękach Tyrańskiej, ścięcie i as Karoliny Grzelak – 21:24 – a po zepsutym podaniu – 22:25.
Już poprzednio walka była zacięta, od drugiej partii stała się niesamowita – niektórymi wymianami można by obdzielić kilka akcji. Wśród wielu świetnie broniących uczestniczek spotkania wyróżniała się libero AWF, Alicja Rak. Jej koleżanki jednak kilka razy nadziały się na „czapę” duetu Aleksandra Stachowicz – Magdalena Pytel, bądź pod jego presją wyrzuciły piłkę w aut. 11:6 dla AGH, ale Magdaleny – Domagalska i Tyrańska – z przodu oraz Cieżyńska za linią końcową znowu zredukowały straty do 11:10, a później z 14:12 do 14:14 i 15:15. Od tamtej pory jednak „Wuefistki” dwukrotnie popełniły błąd przejścia linii środkowej, Marika Janota nękała je podaniami, Nabielec uderzyła z pierwszej strefy, a gdy znalazła się przy siatce – kiwnęła do środka, tuż po tym jak Stachowicz zrobiła to za plecy. Trzecią kiwkę dołożyła dołożyła obchodząca dzisiaj 22. urodziny, Magda Pytel, odbijając piłkę z pozycji rozgrywającej. 17:15, 19:16, 22:18, 25:19.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

AGH zainaugurowała tie-breaka od 3:0, ale przeciwniczki jeszcze raz się zerwały – 3:3 (trafienie oburącz w sam róg boiska Domagalskiej, która z kolei przestała dzisiaj być nastolatką), 4:6 (zbicie Grzelak), 8:10 (wrzutka Olgi Porzezińskiej). Po drugiej stronie jednak już działy się rzeczy nietuzinkowe. Jak, mierząca 167 cm nominalna libero, Aleksandra Guzikiewicz weszła na tyły i uporządkowała nieco przyjęcie i obronę nie ma co opisywać – każdy umie to sobie wyobrazić. Ale to, co zrobiła przechodząc do przodu – trzeba było zobaczyć, żeby uwierzyć i podziwiać. Od 5:7 do 10:10 zdobyła trzy punkty zbiciami, w tym jeden na podwójnym wiszącym nad nią bloku, który wyekspediowała na ziemię z piłką pod łokciami. Nie skończyła każdego ataku później, ale żadnego nie zepsuła, ani nie dała się zatrzymać definitywnie. Dalej Pytel z Nabielec zdobyły dwa punkty czapami, ta druga dołożyła uderzenie i kiwkę po dokładnej wystawie Guzikiewicz „dyszlem”, a „Stacha” zaliczyła asa. 13:10, 13:12, 15:12. – Zmiana „Guzika” to był strzał w dziesiątkę – cieszyła się później trenerka AGH, Irina Bogdanowa.

W radości jej podopiecznych specyficzne powody miała Ala Nabielec, która jeszcze rok temu przemyśliwała nad porzuceniem siatkówki, a w Rzeszowie była liderką swojej drużyny w ofensywie; zresztą na zakończenie turnieju otrzymała od organizatorów jedno z trzech wyróżnień. W siatkówce rzadko jej się układało; trafiła na okres upadku swojej macierzystej Armatury Kraków, załapała się jeszcze na schyłek drugiej ligi, ale potem występowała w trzeciej. Pół sezonu spędziła w MKS MOS Wieliczka, a od września ubiegłego roku – trochę przypadkowo – znalazła się w I-ligowej Wiśle Kraków, gdzie wyszła nawet kilka razy w pierwszym składzie. Tyle że jako środkowa, a na Strefie jest prawoskrzydłową. – Drugi raz w życiu, no ale w klubie napatrzyłam się na „Żocho” – śmieje się Alicja.
Nie tylko przykład Magdy Żochowskiej jej tam pomógł. Ćwiczenia na siłowni aplikowane przez szkoleniowca Tomasza Klocka były jednym z powodów, że wreszcie przestała borykać się z dolegliwościami kręgosłupa, przez które miała wielomiesięczne przerwy w treningach. – Teraz jest super! Nic mnie nie boli, a nie miałam żadnego zabiegu; wszystko dzięki siłowni i masażom! – cieszy się.
Z Wisłą czeka ją jeszcze walka o utrzymanie w pierwszy weekend po Wielkanocy, ale spełniło się już inne marzenie. „Od czterech lat zwykle byłam w reprezentacji uczelnianej, ale – poza jednym sezonem – gdy zbliżały się finały wojewódzkie, albo strefowe, odpadałam przez kręgosłup. W tym roku już się nie dam!” – zwierzała się kilka miesięcy temu.

„Wuefistki” musiały więc zdać się na powodzenie w konfrontacji z PWSZ Tarnów o 3. miejsce – ostatnie dające awans do majowych finałów akademickich mistrzostw Polski, a „Agieszanki” mogły spokojnie myśleć o meczu o 1. lokatę z PWSZ Krosno (relacjonujemy oba TUTAJ).
Tymczasem fazę grupową zamykał Uniwersytet Jagielloński potykając się z Uniwersytetem Rzeszowskim. Krakowianki doznały sporych strat, bo w trakcie turnieju musiały wyjechać trzy zawodniczki, w tym dwie szóstkowe (jedna z dwóch środkowych w kadrze). W pierwszym secie pozycję tę zajęła Żaneta Jewuła – jedna z najniższych w drużynie, ale niegdyś wykorzystywana w tej roli przez trenera Uniwersytetu, Zenona Matrasa, kiedy razem byli w rezerwach Wisły. W drugiej partii zluzowała ją Ewa Bielecka, a „Żania” wróciła na przyjęcie.
Krakowianki chwilami stawiały się gospodyniom Strefy, zwłaszcza Karina Puchalska, która w pewnym momencie zaksięgowała nawet połowę zdobyczy swojej drużyny. Parę razy mądrze, w wolne pole – w stylu zaczerpniętym z plażówki – atakowała Zuzanna Olejniczak.
Generalnie jednak przeważało ligowe obycie Agnieszki Wajdy i Joanny Bedy (Karpaty Krosno), Sylwii Styrkowiec (PKCh PWSZ Tarnów) i Sylwii Bieleckiej (Tomasovia). Ta ostatnia popisała się fantastyczną interwencją w obronie, kiedy pogoniła pod ścienne drabinki. W konkury z nią – przynajmniej w dziedzinie efektywności – stanęła Kamila Kajdas, po paradzie szczupakiem podbijając piłkę, a ta po taśmie przetoczyła się w pole rzeszowianek. Te jednak prowadziły w pierwszej odsłonie 4:0, 4:2, 6:5, 8:6, 10:7, 14:7, 16:8, 18:11, 21:12, 23:17, 25:19; a w drugiej było 4:4, 7:7, 9:11, 13:11, 18:14, 18:16, 20:16, 25:17.
PAWEŁ FLESZAR

Grupa E
Środowe mecze poranne:
AKADEMIA GÓRNICZO-HUTNICZA – AKADEMIA WYCHOWANIA FIZYCZNEGO 2:1 (22:25, 25:19, 15:12)
Sędziowali: Tomasz Sternal i Marcin Nobis. Widzów: 30.
AGH: Stachowicz, Postrożny, Pytel, Nabielec, Janota, Leszek oraz Kozyra (l), Guzikiewicz. Trener: Irina Bogdanowa.
AWF: Porzezińska, Świeży, Domagalska, Grzelak, Tyrańska, Cieżyńska oraz Rak (l). Trener: Lidia Stanisz.

UNIWERSYTET RZESZOWSKI – UNIWERSYTET JAGIELLOŃSKI 2:0 (25:19, 25:17)
URz: Krochmal, Styrkowiec, Wajda, Koc, Beda, Tracz oraz Bielecka (l). Trener: Tadeusz Olszowy.
UJ: Koperczak, Warzecha, Puchalska, Bielecka, Olejniczak, Jewuła oraz Kajdas (l), Winkelmann (l). Trener: Zenon Matras.

Kolejność: 1. AGH 6 pkt, 2. AWF 5, 3. URz 4, 4. UJ 3.

Grupa F
Środowe mecze poranne:
PWSZ Krosno – Politechnika Rzeszowska 2:0 (25:8, 27:25)
PWSZ Tarnów – Politechnika Lubelska 2:0 (25:15, 25:12)

Kolejność: 1. PWSZ K. 6 pkt, 2. PWSZ T. 5, 3. PRz 4, 4. PL 3.

Komentowanie zablokowane.