Alicja w krainie przepisów

Mimo sfinalizowania transferu Alicji Malinowskiej z Chemika Police do Elitesek AZS UEK, siatkarka nie została potwierdzona przez PZPS do rozgrywek i nie zadebiutowała w krakowskim zespole w sobotnim meczu. Siódemka Legionovia ciągle walczy o wzmocnienie.

Pisaliśmy kilkakrotnie o próbach pozyskania Malinowskiej przez AZS UEK – w miniony piątek wszystko było załatwione, a klub kończył procedurę zgłaszania jej do rozgrywek I ligi i Pucharu Polski (można o tym przeczytać TUTAJ). Tymczasem po południu otrzymał informację, że Malinowska nie będzie mogła wystąpić w sobotę Aleksandrowie Łódzkim. I nie wiadomo, czy i kiedy będzie mogła zagrać w ogóle…
– Nie zatwierdziliśmy jej do rozgrywek, gdyż przepisy mówią, że w trakcie sezonu dana zawodniczka czy zawodnik może tylko raz zmienić klub na zasadzie transferu definitywnego, a Alicja Malinowska została zgłoszona na tych zasadach już przez Chemika – tłumaczy Mariusz Nowakowski, pracownik działu rozgrywek, dyscypliny i sędziowskiego w biurze Polskiego Związku Piłki Siatkowej. – Wyjątkiem jest sytuacja, kiedy zawodniczka nie zagra w żadnym meczu, ale Malinowska zagrała w Chemiku. Niestety, na niekorzyść działają też terminy. Dawniej data rozpoczęcia sezonu była we wrześniu, więc wcześniejsze zgłoszenia nie były niejako zaliczane jako transfery w trakcie sezonu. Według obecnych przepisów, bieżący sezon trwa od 1 lipca 2012 do 30 czerwca 2013 i w tym okresie jeden transfer Malinowskiej się odbył…

Sprawą ma się zająć pięcioosobowy Wydział Rozgrywek PZPS. – Spływają do nas dokumenty, m.in. dostarczone przez menedżera zawodniczki; zapoznamy się z nimi i za kilka dni, być może w czwartek, podejmiemy decyzję. Myślę, że skonsultujemy się z pozostałymi członkami drogą elektroniczną – wyjaśnia przewodniczący WR, Jacek Sęk.
Dodaje, że rozstrzygnięcie byłoby łatwiejsze, gdyby siatkarka pierwsze zgłoszenie miała za pomocą certyfikatu wypożyczenia. – Wypożyczenie można byłoby unieważnić, a do nowego klubu dokonać nowego zgłoszenia jako transfer definitywny – precyzuje. – Cóż, na pewno dokładnie przeanalizujemy wszystkie fakty. Wiemy o niełatwej sytuacji życiowej, losowej siatkarki.

To ostatnie jest sednem tej sprawy – pierwszorzędne nie są tutaj problemy krakowskiego klubu (choć oczywiście poniósł on już pewne nakłady, a takie wzmocnienie bardzo by się mu przydało), chodzi przede wszystkim o położenie Alicji Malinowskiej, ale i każdej siatkarki/siatkarza, którzy mogliby się w nim znaleźć. Najlepszym określeniem przepisów jest słowo „nieżyciowe”, wszak na tym poziomie często uprawia się siatkówkę zawodowo, zdobywając w ten sposób środki na utrzymanie, a niemożność udziału w rozgrywkach – pozbawia ich.
Niezależnie od decyzji w tej konkretnej sprawie, przydałaby się też zmiana w przepisach, na równi stawiająca osoby wypożyczane i transferowane definitywnie, a generalnie – ułatwiająca przepływ między klubami. Wszak powody takich przenosin nie są incydentalne, a bywają różnej natury, nie tylko sportowej, ale i zdrowotnej, finansowej, itd. Wystarczającym ograniczeniem obrotu transferowego byłoby istniejące okienko transferowe, które w ligach państwowych, poza żeńską ekstraklasą, zamyka się 31 grudnia.

– Czekamy na rozstrzygnięcie tej sprawy, nie chcemy zbyt szeroko jej komentować – mówi wiceprezes AZS UEK, Piotr Majewski. Nawet w przypadku negatywnej decyzji Wydziału Rozgrywek prawdopodobnie klub będzie mógł zwrócić się jeszcze do Zarządu PZPS.
Malinowska nie wystąpi też w środę, 5.12, w Stężycy, gdzie „Ekonomiczna” zmierzy się z tamtejszą Wieżycą w V rundzie Pucharu Polski. Na zwycięzcę czeka w kolejnej fazie, w lutym przyszłego roku, siódma obecnie ekipa Orlen Ligi, Budowlani Łódź.
Natomiast najbliższe spotkanie ligowe Eliteski miały zaplanowane na najbliższą sobotę, w Krakowie, z KSZO Ostrowiec Św. – Nie możemy wtedy zagrać, bo nasza hala jest zajęta przez cały weekend – opowiada Piotr Majewski. – Zwróciliśmy się o zgodę na przełożenie meczu na środę, 12 grudnia. Akceptację przeciwnika już mamy, musi to jeszcze zatwierdzić PZPS, liczę, że stanie się tak już jutro.

Informowaliśmy niedawno – TUTAJ – o serbskiej skrzydłowej, którą z Jeniseju Krasnojarsk chce pozyskać Siódemka Legionovia. – Spotkała nas przykra niespodzianka, bo po dziesięciu dniach starań, zajmowania się tą sprawą, stracie czasu, energii i nerwów, nagle zakomunikowano nam, że jednak rosyjski klub nie da jej zgody na odejście. Nie rozumiem, po co w takim razie ten temat w ogóle był inicjowany – irytuje się Marek Bąk, wiceprezes Legionovii. – Będziemy jednak do końca walczyć o wzmocnienie na pozycji przyjmującej, mamy dwie nowe kandydatki z zagranicy. Trochę wcześniej kontaktowaliśmy się również polskimi skrzydłowymi, które w ostatnim okresie były na urlopie macierzyńskim, Karoliną Ciaszkiewicz i Natalią Bamber-Laskowską. To jednak skomplikowane sprawy, trudne decyzje, więc nie wiem, czy cokolwiek z nich wyniknie.
Tak drużyna z Legionowa, jak wszyscy jej rywale z Orlen Ligi, mogą zgłaszać nowe siatkarki do północy dnia poprzedzającego start II rundy, czyli do godz. 24 w najbliższy czwartek, 6 grudnia.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.