Ambasadorka Ukrainy w Katowicach

Znana z występów w Wiśle skrzydłowa przerwała karierę. W jej miejsce śląski klub testuje ukraińską skrzydłową ze stażem w lidze izraelskiej i korzeniami z Czadu.

Klaudia Janota trafiła do drugoligowego Sokoła Katowice w ubiegłym roku, po pięciu latach występów w koszulce z „Białą Gwiazdą”, kiedy przez kilka sezonów była czołową punktującą drużyny, przyczyniając się m.in. do zdobycia brązowego medalu mistrzostw Polski juniorek.
To właśnie w Krakowie jednak dotknął ją pech – podczas mistrzostw Polski klubów AZS, w sierpniu 2012, zerwała więzadła w kolanie. Dopiero wiosną mogła wrócić do treningów, potem w Sokole wzięła udział w całym cyklu przygotowawczym do bieżących rozgrywek, wystąpiła w kilku meczach. Teraz jednak rozwiązała kontakt z klubem za porozumieniem stron.
– Chcę na razie odpocząć od siatkówki, od kłopotów zdrowotnych. Bolały mnie obydwa kolana, nie tylko to kontuzjowane – wyjaśnia 21-letnia Klaudia, wychowanka MOSiR Bukowno. – Traktuję to jak czasowy rozwód, może w przyszłości jeszcze wrócę do gry. Na razie chcę poświęcić się studiom; zaczęłam właśnie drugi kierunek.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

– Przed miesiącem namawiałem Klaudię, żeby jeszcze spróbowała, ale gdy znowu zaproponowała rozwiązanie kontraktu, nie chciałem jej do niczego zmuszać – mówi szkoleniowiec Sokoła, Krzysztof Zabielny. – Zaczęliśmy szukać zastępstwa dla niej i pewien znajomy wskazał ciekawą siatkarkę.
Wczoraj na pierwszym treningu pojawiła się 26-letnia ukraińska skrzydłowa, Marta Mulna. Mierzy 185 cm, była zawodniczką klubów rodzimej Superligi: najdłużej w Krug Czerkasy (dwukrotnie mistrzostwo i puchar kraju, brązowy medal), a po jednym sezonie w zespołach z Siewierodoniecka (brązowy medal) i Białej Cerkwi. Później trafiła do Neve Shaanan Haifa, uczestnika Pucharu CEV.
– Ostatnio miała grac na Białorusi, ale tamten klub miał kłopoty finansowe, więc wróciła w rodzinne strony – opowiada Zabielny. – To inteligentna i kontaktowa dziewczyna, rozumie mnóstwo po polsku. Jej tato pochodzi z Czadu, jest dyplomatą.

Zaznacza, że decyzja o ewentualnym zakontraktowaniu Marty zapadnie w przyszłym tygodniu, kiedy już dokładniej przyjrzy jej się na zajęciach. – Pierwsze wrażenie ujmę tak: nie powaliła na kolana, ale i nie rozczarowała – charakteryzuje. – Trzeba wziąć pod uwagę, że ostatnio chyba nie występowała w zbyt silnych drużynach, nie wiem nawet czy regularnie trenowała. Gdyby została u nas, na pewno ma zadatki na bardzo solidną siatkarkę drugoligową. Chciałbym, aby była u nas lewoskrzydłową. Wcześniej częściej niż na tej pozycji grała jako atakująca, więc musi popracować nad przyjęciem. Natomiast spodobało mi się, że szanuje piłkę; kiedy nie może skończyć ataku, stara się ją splasować, utrzymać w boisku. Popełnia niewiele błędów, które w tym sezonie są naszą bolączką – podsumowuje Krzysztof Zabielny.
Po pierwszej rundzie sezonu zasadniczego jego podopieczne zajmują siódme miejsce w 12-zespołowej grupie II, tracąc 5 punktów do czwartej pozycji, dającej prawo udziału w play off.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.