Ananasy z koedukacyjnej klasy

Jest szansa, że w najbliższym sezonie, po długiej przerwie, nawet kilku siatkarzy rodem z Krakowa zagra w I lidze. Kolejny nastolatek z Huty wybiera się zaś do Resovii.

Pisaliśmy już o tej smutnej statystyce – od bardzo dawna w ekstraklasie siatkarskiej ani na jej zapleczu nie znalazł się żaden krakus, czy nawet chłopak, który w wieku kilkunastu lat byłby przez parę sezonów szkolony w którymś z tutejszych klubów.
Tę tradycję powinien przełamać Jan Fornal, jako zawodnik KPS Siedlce. – Nie podpisaliśmy jeszcze umowy, ale jesteśmy dogadani ze Sławkiem Gerymskim, co dla nas jest więcej warte niż kontrakty – wyjaśnia Marek Fornal, ojciec Jaśka, były znakomity siatkarz. Zastrzega, że decyzji za syna nie podejmował, ale starał się mu doradzać przy wyborze klubu.
– Najpierw dosyć ostro go pytałem, czy chce wyczynowo, na poziomie seniorskim grac w siatkówkę. Bo to łączy się z różnego rodzaju obciążeniami, z których nie zdają sobie sprawy kadeci czy juniorzy. Odpowiedział, że chce – opowiada Marek, niegdyś reprezentant Polski, wieloletni ligowiec, mistrz kraju z Hutnikiem. – Stworzyły się pewne możliwości, żeby Jasiek załapał się do kadry klubu z Plus Ligi, Będzina lub Politechniki Warszawskiej. Jednak wiadomo było, że tam będzie rezerwowym, z małymi szansami wchodzenia na boisko. To przekładałoby się też na treningi. O tym otwarcie mu mówiłem – że przygoda z ekstraklasą może być super, wyjazdy i pełne trybuny, ale teraz powinien szukać okazji do gry. Młody zawodnik nie grając cofa się, co najwyraźniej do wielu nie dociera…

Tata Fornal zdradza, że myślał także o kilku klubach pierwszoligowych, włącznie z AGH 100RK Kraków. – Nie wiedzieliśmy, co z nimi będzie, gdzie zagrają. A KPS wybraliśmy ze względu na Sławka, jego warsztat trenerski – tłumaczy.
Co ciekawe, Jan może niedługo zmierzyć się ze swoim bratem, Tomaszem, u boku którego będzie stał kolejny krakowianin, Marcin Komenda. Na zaplecze ekstraklasy awansowała bowiem spalska Szkoła Mistrzostwa Sportowego. Formalną decyzję o starcie SMS w tych rozgrywkach musi jeszcze podjąć zarząd PZPS, ale jak się dowiedzieliśmy, jest to prawie przesądzone, a pozytywnie zaopiniowały sprawę także wydziały szkolenia i młodzieży.
Odchodzi ze „Szkoły” rocznik starszego Fornala – 1995 – więc zapewne do gry rekrutować się będą chłopcy z obecnej licealnej klasy II (Marcina) i pierwszej (Tomka). – Marcin jest w swojej klasie jednym z najciekawszych zawodników – ocenia Marek Fornal. – Z tego co słyszałem, poza zespołem pierwszoligowym będzie także drugoligowy, a ich składy w pewnym stopniu będą płynne, więc wielu chłopców powinno dostać szansę debiutu w I lidze, a jednocześnie będą mieli sporo grania w różnych miejscach. Nie wydaje mi się, żeby to było zbyt wymagające wyzwanie; pamiętajmy, że obecna I liga ma poziom „czuba” drugiej ligi z nie tak dawnej przeszłości.
Nie może sobie przypomnieć sytuacji, żeby jego synowie walczyli na boisku ze sobą, a pytany, jak zareaguje, jeśli teraz coś takiego się zdarzy, zwierza się: – Trochę luzuję z emocjami. Byłem na turnieju półfinałowym o awans do I ligi, kiedy Jasiek z Tomkiem obstawili przyjęcie w podstawowym składzie Spały i fajnie było to oglądać. Byłem też potem na turnieju finałowym, kiedy Victoria Wałbrzych prowadziła w tie-breaku z SMS 12:2 i przegrała. Mam 46 lat, mnóstwo meczów widziałem, w wielu z nich wystąpiłem, ale z czymś podobnym się nie spotkałem! Ta siatkówka jest jednak kompletnie nieprzewidywalna…

Marcin Komenda jest wychowankiem krakowskiego Hutnika, w którym przeszedł klasyczną drogę od SP 87, przez UKS Dobry Wynik, który później zmienił nazwę. W barwach macierzystego klubu awansował jeszcze do finałów mistrzostw Polski młodzików, potem przeniósł się do AKS Rzeszów (czyli de facto Resovii), z którym już zdążył zaliczyć złote medale krajowych czempionatów kadetów (2013 r.) i juniorów (2014). Tata Marcina był piłkarzem ręcznym Hutnika, występującym w ekstraklasie, a mama siatkarką.
W przypadku braci Fornalów nagminnie powielanym błędem jest przypisywanie im początku kariery w Hutniku. Obaj – praktycznie i administracyjnie – są wychowankami UKS 22 Kraków. Administracyjnie, bo był to klub, w którym wyrobiono im karty zawodnicze, w myśl przepisów PZPS – „klub macierzysty”. Praktycznie, bo całe abecadło siatkarskie poznali w UKS 22, działającym przy SP 155. – Jasiek ćwiczył u nas od trzeciej klasy i pozostał do końca szóstej, a dwa lata młodszy Tomek przychodził razem z bratem, więc już w pierwszej klasie zaczął treningi, a odszedł po piątej. W pewnym okresie obaj mieli podobne problemy z kolanami, typowe dla szybko rosnących dzieci – wspomina Tomasz Klocek, ich pierwszy szkoleniowiec. Wśród innych adeptów chodzących wówczas na zajęcia do UKS 22 wymienia Marcina Lasonia (obecnie w Wawelu Kraków) czy nieco młodszego – Mateusza Jóźwika, który potem już chodził do stworzonej w SP 155 klasy sportowej, występował w Hutniku, a teraz jest zawodnikiem AKS Rzeszów, w którego barwach został MVP ubiegłorocznego turnieju finałowego MP kadetów.
Co ciekawe, grupa była koedukacyjna, na równi z chłopcami ćwiczyły dziewczyny, m.in. córka trenera Olga Klocek, a przez pewien czas także wychowanka Armatury – Magdalena Jaszkowska. One również osiągnęły bardzo dużo z kategoriach młodzieżowych. A wszyscy zaczynali od zdobyczy w zabrzańskich mistrzostwach Polski w mini-siatkówce. Najowocniejszy był 2007 r., kiedy „ananasy” Klocka przywiozły z nich dwa złote i jeden srebrny medal.
– Czy różnice w sile fizycznej nie przeszkadzały w koedukacyjnych treningach? Ćwiczenia były specjalnie dobierane. Kiedy ustawialiśmy fragmenty gry, rozdzielaliśmy je, ale wiele innych, na przykład taktycznych, mogły z korzyścią robić wspólnie – tłumaczy Tomasz Klocek.

Fornalowie przeszli potem do Hutnika. Jasiek latem 2010 r. był jeszcze przymierzany do II-ligowej Politechniki Krakowskiej, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło. Rok później poszedł do SMS. Z kolei Tomek pomógł przed rokiem nowohuckiej ekipie w wywalczeniu awansu do II ligi. W rozgrywkach młodzieżowych obaj ostatnio reprezentowali Skrę Bełchatów.
Natomiast stery w UKS 22 przejął od Klocka jego uczeń Przemysław Płaczek, spod którego ręki również wyszedł talent czystej wody. Szymon Seliga, który w grudniu skończy 16 lat, to absolwent klasy sportowej w SP 155, który grał w Hutniku w młodzikach i kadetach, a ostatnio w trzeciej lidze seniorów. Podczas ogólnopolskiej olimpiady młodzieży został wyselekcjonowany do kadry narodowej swojego rocznika, był kandydatem do SMS. – Pytało o niego też Jastrzębie, ale pójdzie do AKS Rzeszów – mówi Płaczek. – Drogą przetartą przez starszych kolegów…
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.