Atak zimy z lewej flanki

Siatkarki Powiatowego Parku Rozwoju uległy w Rzeszowie ekipie Developresu II MKS V LO, 2:3, jednak zdobyty punkt daje wieliczankom odrobinę nadziei na uniknięcie play out.

Zrazu wydawało się zresztą, że zdołają wywieźć stamtąd pełną pulę, bo zaczęły od 3:0, 6:1, 9:3, 11:5, podbijając sporo piłek i skutecznie strzelając w kontrach („Chcę bardzo pochwalić Wieliczkę za obronę” – powie po meczu trener gospodyń, Zbigniew Barszcz). Strzelby pudłowały jednak przy serwisie Aleksandry Kazały (10:11), naregulowały celowniki (10:13, 11:15 – as Katarzyny Borowskiej, 13:17), a potem trafiły na blok (18:19). Odtąd miejscowe pomyliły się trzykrotnie, rywalki pierwszy raz w secie zameldowały się środkiem (Marta Świerczyńska była zresztą później jedyną zawodniczką na parkiecie wykorzystywaną w miarę regularnie w krótkiej), a Monika Antos wykorzystała kolejną kontrę. Przy 20:24 Weronika Olipra zatrzymała potężny cios po prostej, a przy ponowieniu ten kierunek zasłoniła Katarzyna Świeży. 20:25.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Nad następnymi dwiema partiami przyjezdne prawie w ogóle nie sprawowały kontroli. W drugiej z 4:4 zrobiło się 8:4, 11:6, 12:7. Skrzydłowe PPR, przeciągnięte kilka razy wystawą za antenkę, nie skończyły ataków, po drugiej stronie bardzo trudna do zatrzymania była Kazała. Różnica się zmniejszyła (12:9, 14:12), ale tylko na chwilę (17:12, 19:13), po trzech błędach drużyny gości było 22:15, a finisz upłynął na wymianie autów. 25:19.
W trzeciej części wstępne 1:4 i 2:5 Monika Kawa ścięciem i dwoma asami odwróciła na 8:6. Po kanonadzie jej i Małgorzaty Barszcz na tablicy świeciło się 16:10, po podaniach Agnieszki Kordas – 19:13, a w ostatniej fazie już po raz trzeci korzyści rzeszowiankom przyniosła podwójna zmiana, z wejściem Agnieszki Kowal i Kamili Hadery. 22:14, 23:17, 25:18.

W czwartej odsłonie na prawej flance wyszła Magdalena Jaszkowska („Pokazała się całkiem nieźle” – oceniał później opiekun zespołu z „Miasta Soli”, Jerzy Janeczek), a koleżanki pociągnęła najmłodsza – Aleksandra Stanecka (rocznik 1996 – ten sam co większość rzeszowianek). Po sekwencji jej akcji na siatce rezultat brzmiał 4:7 i 6:10, a mniejsza lub większa przewaga (8:12, 10:12, 10:14, 12:14) utrzymywała się aż do głosu ponownie nie doszły Kazała i Kawa – 15:15 (Ola asekurując piłki na trzecim metrze w środku pola dwukrotnie zdążyła zbiec na 3/4 długości siatki i stamtąd uderzyć).
Olipra jednak znowu błysnęła interwencją w polu, Stanecka „czapą”, a Antos trzykrotnie zbijała z II i I linii. 15:18, 18:22, 19:23. Po błędzie PPR, skrócie Barszcz, a także intuicyjnej obronie Marty Cichoń i kontrze Kazały różnica stopniała do 22:23. Wątpliwości rozwiał atak Świeży oraz kopia finału pierwszego seta w wykonaniu innych aktorek: obrona Antos i blok Staneckiej w ponowieniu. 22:25.

Przez zadymki śnieżne i zatory na drogach ekipa Powiatowego Parku Rozwoju spóźniła się na spotkanie, które zaczęło się z piętnastominutowym poślizgiem (zresztą w wielu częściach Podkarpacia drogi były dzisiaj zupełnie białe). Kiedy wieliczanki odzyskały werwę i ciepło patrzyły na tie-breaka, zmroził je atak zimy z lewej flanki. Obie przyjmujące Kazała i Barszcz kompletnie przejęły ten fragment konfrontacji. Przy stanie 5:4 Ola miała na koncie trzy udane ścięcia, natomiast „Sosna”: dwa przy 7:5, blok na 10:6 i znowu uderzenia spod siatki (na 11:8) i z 6. strefy (na 12:9). Kazała dołożyła się na 13:10 i 14:11, a Barszcz uwieńczyła całość na 15:11. Pierwsza zdobyła więc 5 „oczek”, druga 6, a od 9:6 (as Cichoń) punktowały tylko one.

Czwarty set był o tyle cenny dla Powiatowego Parku Rozwoju, że pozwala zachować nadzieję na zajęcie 6. miejsca, dającego utrzymanie bez konieczności występów play out. Nadzieję niewielką wprawdzie, ale przy porażce 1:3 zmalałaby ona niemal do zera. W tej chwili wspomnianą lokatę zajmuje Developres II MKS V LO z 19 pkt., dalej jest MKS SAN-Pajda Jarosław – 18 pkt i PPR – 15 pkt. Do końca sezonu zasadniczego zostały trzy kolejki. – Liczę na zdobycie w nich siedmiu punktów; może to wystarczy – zastanawia się Janeczek.
Nowe światło na sytuację może rzucić przyszłotygodniowa jarosławska konfrontacja pomiędzy ekipami, których ubiegłoroczna współpraca dosyć radykalnie została przerwana – MKS SAN-Pajda i MKS V LO.

Rzeszowianki mają zresztą gorsze kłopoty. Więzadła kolana przed dwoma tygodniami zerwała środkowa z kadry narodowej juniorek, Elżbieta Wojtunik. – Przeszła już jeden zabieg, ale właściwa rekonstrukcja odbędzie się prawdopodobnie za miesiąc – wyjaśnia szkoleniowiec. W jego drużynie zabrakło też dzisiaj Gabrieli Mazur, która niedawno boleśnie stłukła kolano na treningu, ale być może wróci na parkiet już w Jarosławiu.
Celem numer jeden są natomiast rozgrywki juniorskie. Developres myśli nawet o przystąpieniu do konkursu na organizację ośmiozespołowego finału. – Rozmawiałem z wiceprezesem klubu, Wieśkiem Koziełem i być może złożymy ofertę; w założeniu turniej miałby się odbyć w dwóch halach: IV LO, gdzie występuje I-ligowa drużyna i ROSiR – wyjaśnia Zbigniew Barszcz. – A czy my do tego finału awansujemy po kontuzji Eli? Będziemy widzieć, na razie w województwie jesteśmy bez porażki.
PAWEŁ FLESZAR

DEVELOPRES II MKS V LO Rzeszów – POWIATOWY PARK ROZWOJU Wieliczka 3:2 (20:25, 25:19, 25:18, 22:25, 15:11)
Sędziowali: Artur Janczarek (Lublin) i Paweł Romanek (Nałęczów). Widzów: 40.
V LO: Cichoń, Barszcz, Kordas, Kawa, Kazała, Myjak oraz Korzeń (l), Hadera, Kowal. Trener: Zbigniew Barszcz.
PPR: Borowska, Antos, Świerczyńska, Bandura, Świeży, Stanecka oraz Olipra (l), Tkaczyk, Klocek, Jaszkowska. Trener: Jerzy Janeczek.

Komentowanie zablokowane.