Atrakcyjny scenariusz dla telewizji

Siatkarze AGH 100RK AZS Kraków dotarli do Suwałk już po informacji, że niedługo pokażą się na szklanym ekranie. Jutro zajdą zmiany zarówno w ich wyjściowym składzie, jak i Hutnika – na mecz z Wisłokiem Strzyżów.

O tym, że konfrontacja Kęczanin z AGH 100RK AZS Kraków zostanie pokazana w telewizji Orange Sport w niedzielę, 23 lutego, zakomunikował nam dzisiaj sekretarz redakcji Orange Sport, Grzegorz Cendrowski.
– Decyzja zapadła po rozmowach naszego redaktora naczelnego, Kacpra Sosnowskiego z wiceprezesem PZPS, Witoldem Romanem – wyjaśnia. Dodaje, że transmisja rozpocznie się o g. 18.13, natomiast sam mecz – o g. 18.15. Część wcześniejszych spotkań komentował Rafał Bała, niegdyś specjalista od siatkówki w „Przeglądzie Sportowym”, jednak teraz jest wysłannikiem Polskiego Radia na igrzyska w Soczi, gdzie przebywa już od niedzieli. – Prawdopodobnie, to ja będę komentował mecz w Kętach. Natomiast ekspertem powinien zostać Marcin Prus – wyjawia sekretarz redakcji Orange Sport.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Relacja z niedzielnego wieczoru w Kętach może mieć pasjonujący scenariusz, ale trzeba zawczasu nad nim „popracować”. W tej chwili Kęczanin zajmuje ósme miejsce w tabeli, z 22 punktami, a dziesiąty AGH ma ich 18. Jutro kęczanie podejmują MKS Banimex Będzin, a najbliższą sobotę zagrają w Suwałkach ze Ślepskiem. Z kolei akademicy jutro zmierzą się na wyjeździe właśnie ze Ślepskiem, a za cztery dni – u siebie z TKS Tychy. Jeśli w tym tygodniu zbliżą się do Kęczanina na co najmniej trzy punkty – stawką bezpośredniej konfrontacji może być wspomniana lokata w ósemce, dająca prawo występu w play off i bezpośrednią prolongatę I-ligowego bytu.
– Byłoby bardzo fajnie zagrać taki mecz o wszystko – uśmiecha Jakub Kosiek z AGH 100RK. – Kęczanin to zresztą zespół, z którym lubimy walczyć, a halę w Kętach poznaliśmy podczas przedsezonowego turnieju. Nie możemy jednak teraz myśleć o nich, czy o Tychach, ale wyłącznie o Suwałkach. W każdym razie, wydaje mi się, że odtąd każdego jesteśmy w stanie pokonać.
Uzupełniając ten wątek – atrakcje opisywanego scenariusz może zepsuć również Pekpol Ostrołęka, który na koncie ma 21 „oczek” i spotka się kolejno z AZS PWSZ Nysa (wyjazd), Avią Świdnik (dom) i Krispolem Września (wyjazd).

Akademicy przeżywają wyczerpujący okres. W sobotę stoczyli pięciosetowy bój z Krispolem Września (można o nim przeczytać TUTAJ), dzisiaj wyjechali z Krakowa tuż po 8 rano, po drodze trenowali w Szydłowcu. Nie wsiadł z nimi do autokaru Karol Galiński, któremu dolega kontuzja pleców. Na miejsce dotarli około 21.
Zespół Ślepska taką drogę przebył w miniony weekend – do i z Będzina. W dodatku w kiepskich nastrojach, bo na południe nie mógł udać się drugi rozgrywający Benjamin Bell, którego zmogła grypa żołądkowa, a pierwszy „wystawiacz”, Łukasz Makowski wracał ze skręconą kostką. – Masażystka drużyny z Będzina od razu zajęła się stawem, rozprowadziła opuchliznę, dzięki czemu już chodzi, choć utyka, a jego pauza potrwa o dwa tygodnie krócej. Ale nie wyjdzie na parkiet wcześniej niż w ostatniej kolejce sezonu zasadniczego – opowiada środkowy Ślepska, Mariusz Schamlewski. – Za to Benjamin wyzdrowiał, w tym tygodniu już trenuje i jutro będzie wystawiał.
Schamlewski, który w listopadzie zaliczył udany występ przeciwko AGH w Krakowie (3:1 dla Ślepska i jego 11 punktów) miał propozycję z tego zespołu przed sezonem. – Dostałem zaproszenie na testy, ale nie mogłem go przyjąć, bo w tym samym terminie już wcześniej umówiłem się na podobne zajęcia w klubie czeskim – wspomina. – To temat na długą opowieść, dlaczego ostatecznie tam nie zostałem.
Podkreśla, że choć są pewni udziału w play off, mają sporą motywację do zwycięstw. – Celem jest utrzymanie czwartego miejsca, które teraz zajmujemy, co da nam atut własnej hali w I rundzie play off – tłumaczy siatkarz, który w połowie stycznia skończył 24 lata. – Do tego potrzebujemy dwóch wygranych i najlepiej byłoby odnieść je już w tym tygodniu, żeby na ostatnią kolejkę do Siedlec jechać spokojnie.

Bardzo ważny sprawdzian czeka jutro także II-ligowego Hutnika. Na „Suchych Stawach” podejmie Wisłoka Strzyżów, a stawką są dwa premiowane miejsca, kwalifikujące do fazy ogólnopolskiej rozgrywek o awans na zaplecze ekstraklasy. Tymczasem dzisiaj ekipa z Nowej Huty musiała ćwiczyć w siódemkę. Poza wcześniej kontuzjowanymi zabrakło chorego Pawła Samborskiego, zdających egzaminy Kamila Maruszczyka i Kamila Kołka, a także Bartłomieja Błońskiego, którego zatrzymały obowiązki zawodowe. Prezentującego ostatnio wysoką formę „Sambora” zmogła grypa i wysoka gorączka, ale pozostała trójka powinna stawić się jutro w hali przy Ptaszyckiego (początek o g. 18). W „szóstce” najprawdopodobniej wyjdzie Andrzej Skórski, który w ostatnich tygodniach „nie łapał” się do podstawowego składu. – Nie chcę nic zwalać na przerwę w występach, fizycznie czuję się dobrze – deklaruje, pytany o dyspozycję.
Wisłok to niewygodny rywal, świetnie prezentujący się w polu. – Obok Karpat są najlepiej broniącym zespołem w naszej grupie – uważa II trener Hutnika, Zenon Matras. – Bardzo ciężko się walczy z takim przeciwnikiem. Atakujesz – oni podbijają, frustrujesz się, znowu atak – znowu obrona i coraz częściej zastanawiasz się, co zrobiłeś źle; zaczynasz uderzać coraz mocniej – i w efekcie psujesz… Recepta na taką defensywę? Dobrze wykonany atak blok-aut. Wtedy nie ma rozmowy.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.