Baba Jaga wrzucona do komina

Dariusz Wdowczyk ma wejście smoka do Wisły. Odkąd objął krakowską drużynę, w ciągu pięciu dni zdobyła ona 6 punktów i 9 goli. Dzisiaj rozbiła rywala z Białegostoku, 5:1.

Mecz ułożył się gospodarzom idealnie, bo w 7. minucie Rafał Boguski i Igors Tarasovs ścigali się do niecelnego podania Jagiellonii; „Dziki” był pierwszy, Łotysz wyciął go spóźnionym wślizgiem, za co zobaczył czerwoną kartkę. Wiślacy niespiesznie zabrali się do dyskontowania przewagi liczebnej. – Dobrze rozgrywali piłkę, cierpliwie. Byli blisko przeciwnika – chwali ich za to trener.
Wreszcie wzięli się do strzałów z dystansu. Pierwsza próbę, Arkadiusza Głowackiego, przeniósł nad poprzeczką Bartłomiej Drągowski, ale gdy po rzucie rożnym z 20 metrów „słabszą”, prawą nogą przymierzył Maciej Sadlok – piłka po palcach golkipera wpadła do siatki. Już dwie minuty później mógł podwyższyć Zdenek Ondraszek, którego krótkim prostopadłym podaniem w biegu obsłużył Paweł Brożek, ale fatalnie spudłował. Wkrótce zresztą opuścił boisko. – Źle się czuł już wcześniej, ale umówiliśmy się, że wyjdzie od początku, a kiedy nie będzie mógł wytrzymać, to poprosi o zmianę. Z autopsji wiem, że gdy się ma gorączkę, to wychodzą czasami dobre mecze – tłumaczy Wdowczyk.

A gorączka zapanowała na murawie, bo krakowianie aplikowali przyjezdnym kolejne ciosy, regularnie co sześć minut. W trakcie świetnego rajdu Rafała Wolskiego, z dryblingiem i balansem ciała, Brożek praktycznie zabrał mu futbolówkę i uderzył nad bramkarzem. Niedługo cieszył się znowu, dopełniają z bliska formalności po dośrodkowaniu Patryka Małeckiego, kopnięciu Boguskiego i obronie Drągowskiego.
Przed zejściem do szatni akcję Boguskiego z Wolskim próbował przerwać defensor, ale kopnął tylko w górę, w pole karne, a Rafał spokojnie trafił główką.
– Życie trenera jest brutalne… Jak dziesięć lat jestem trenerem, nie pamiętam, żebym stracił cztery gole do przerwy – zastanawia się Probierz. – W drugiej połowie trzeba było podnieść morale i to jest też nasze zadanie na najbliższe dwa tygodnie.

W drugiej odsłonie Wisła wyraźnie zwolniła obroty, a goście – zarówno przy 4:0, 5:0, czy 5:1 – zachowywali się tak, jakby bronili 0:0.
W 56. minucie, po centrze Wolskiego, Richard Guzmics główkował z 6 metrów tak mocno, że poprzeczka, w którą wcelował, drży prawdopodobnie do tej pory. Niedługo później Boguski złożył się „nożycami”, Drągowski znowu tylko dotknął piłki, która powiększyła mu konto strat. Bardzo ładna była honorowa bramka dla białostocczan, zdobyta z rzutu wolnego przez Karola Świderskiego, który uderzył lewą nogą przy bliższym słupku.
– Cieszę się, choć liczyłem, że zagramy „na zero z tyłu”. Przez najbliższe dwa tygodnie, w trakcie przerwy na reprezentację, będzie czas, żeby spokojnie potrenować, poprawić jeszcze pewne rzeczy – mówi Dariusz Wdowczyk, który w poniedziałek debiutował wyjazdowym zwycięstwem, 4:2, z Termalicą Nieciecza, a teraz podwoił zdobycze. Jeszcze lepszy bilans ma Wisła z „Jagą”, którą zniszczyła w tym sezonie. Przed dzisiejszym 5:1 było wszak listopadowe 4:1 w Białymstoku.
I kończąc wyliczanki statystyczne najmocniejszym akcentem – dla „Białej Gwiazdy” była to pierwsza wygrana na własnym stadionie od 28 sierpnia…
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – JAGIELLONIA Białystok 5:1 (4:0)
Bramki: Brożek 33, 39, Sadlok 24, Wolski 45, Boguski 63 – Świderski 70. Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa). Żółte kartki: Guzmics – Guti, Góralski. Czerwona: Tarasovs (8. – faul taktyczny). Widzów: 11 564.
WISŁA: Miśkiewicz – Jović, Głowacki, Guzmics, Sadlok – Popović – Boguski (77. Bałaszow), Wolski (77. Cywka), Małecki – Brożek, Ondraszek (34. Brlek). Trener: Dariusz Wdowczyk.
JAGIELLONIA: Drągowski – Burliga, Tarasovs, Guti, Tomasik – Góralski (46. Romańczuk), Grzyb – Frankowski (77. Mystkowski), Vassiljew (15. Madera), Cernych – Świderski. Trener: Michał Probierz.

Pozostałe wyniki i tabelę piłkarskiej ekstraklasy można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.