Barszcz bez Grzyba, ale z Pajdą

W ostatnim okresie duże zmiany zachodzą w klubach grupy IV drugiej ligi siatkarek. Najnowsza dotyczy MKS V LO Rzeszów. Tymczasem w Karpatach Krosno udało się osiągnąć względną stabilizację personalną, o co stara się Jedynka Tarnów.

MKS V LO – niedawny zdobywca brązowego medalu MP juniorek – kojarzony jest przede wszystkim z pracą trenera Zbigniewa Barszcza. W II lidze zespół występował pod szyldem RKS Bolesław Rzeszów, czyli Rodzinnego Klubu Sportowego, finansowanego przez rodzinę Grzybów, której przedstawicielem był znany menedżer siatkarski Andrzej Grzyb.
W najbliższym sezonie RKS Bolesław nie będzie już pokrywał kosztów II-ligowych występów zespołu (bo na tym polegała  jego rola), ale pomocną rękę do dziewczyn z V LO wyciągnął Piotr Pajda. W ciągu z górą trzech ostatnich lat stworzył on organizację klubów szkolących młodzież z roczników 1995 i młodszych w trzech miastach: Jarosławiu, Łańcucie i Rzeszowie. Jest współwłaścicielem i dyrektorem ds. rozwoju w rodzinnej firmie ciastkarskiej „SAN” Pajda.
– Wcześniej wymieniliśmy listy intencyjne: na piśmie zawarłem warunki, na jakich mogłoby to przedsięwzięcie funkcjonować. W czwartek z kolei porozumieliśmy się z Andrzejem Grzybem, co do przekazania przez niego miejsca w II lidze – wyjaśnia Piotr Pajda. – Myślę, że jesteśmy dogadani, pozostało podpisanie umowy. Oczywiście, gdyby pan Grzyb zechciał wspierać przykładowo szkolenie młodziczek w MKS V LO – to nic nie będzie stało na przeszkodzie naszemu współdziałaniu.

Dotąd zawodniczki były wypożyczone z MKS V LO do RKS Bolesław na rozgrywki II ligowe, a w macierzystym klubie – w myśl regulaminu – mogły występować w kategoriach młodzieżowych, gdyż Bolesław nie zgłaszał w nich drużyn.
Pajda twierdzi, że ostateczny kształt projektu, który chce stworzyć z MKS V LO nie jest przesądzony. Najbardziej prawdopodobne jest rozwiązanie, że będzie funkcjonował w oparciu o klub MKS San Jarosław: MKS V LO przekaże tam certyfikaty siatkarek na rozgrywki II-ligowe, RKS Bolesław licencję na występy w II lidze, a „SAN” Pajda środki finansowe. – Musimy dostosować to do obowiązujących przepisów PZPS. Chcemy zgłosić drużyny we wszystkich kategoriach młodzieżowych, w niektórych nawet po kilka – tłumaczy Piotr Pajda. – Ale z tego co wiem, jedna organizacja może występować pod różnymi nazwami w lidze oraz rozgrywkach juniorskich, itd. Zespół drugoligowy – który prawdopodobnie będzie się nazywał MKS SAN-Pajda V LO – niektóre swoje mecze może rozgrywać poza Rzeszowem, mimo że jego bazą pozostaną, jak dotychczas, obiekty V LO.

Pajda przyznaje, że zadeklarował finansowanie w przedziale 50-70 tysięcy złotych. Ma pokryć koszty startu w II lidze, ale również jakąś formę wynagradzania zawodniczek. – To będzie system motywacji finansowej, opierający się na rozliczeniu za wynik. Mam wstręt do płacenia za chałturę czy choćby obecność – zastrzega. – II liga nie jest celem samym w sobie, ale środkiem: chcę zaoferować tym wszystkim młodym dziewczynom trenującym u nas bliski cel: „to są rozgrywki, w których możecie zagrać, jeśli będziecie się rozwijać”.

Póki co, MKS V LO stara się zatrzymać dotychczasowe zawodniczki, z których pięć zdawało właśnie maturę. Mogą odejść zwłaszcza dwie środkowe: Alicja Wilk planuje wyjazd do USA, a Iwona Grzegorczyk ma propozycje z innych zespołów, m.in. z Karpat Krosno. – Jeśli przejdzie do nas to zostanie przestawiona na pozycję atakującej, sama to zresztą wnioskowała – wyjaśnia Zbigniew Sobolewski, wiceprezes Karpat ds. siatkówki żeńskiej.
Jeszcze kilkanaście dni temu był pełen najczarniejszych myśli odnośnie składu swojego zespołu (o czym pisaliśmy TUTAJ). Dzisiaj sytuacja jest dużo lepsza. – Mamy podpisane osiem czy dziewięć umów; w tym z Joanną Bedą, Sylwią Bielecką, Joanną Paluch, Agnieszką Dziadosz, Aleksandrą Witkoś – opowiada Sobolewski. – Teraz czekam na decyzję trzech innych zawodniczek, które pierwotnie miały odchodzić: Gabrieli Gasidło, Katarzyny Nadziałek i Katarzyny Warzochy. Najmniej prawdopodobne jest pozostanie tej ostatniej, która ma propozycję gry w DevelopResie Rzeszów, choć ciągle na to liczę. Tak czy owak, muszę szukać co najmniej jeszcze jednej środkowej.

Od środy – po przelaniu pieniędzy za fakturę wystawioną we wtorek przez Częstochowiankę – drugoligowcem jest znowu Jedynka Tarnów. Trwa poszukiwanie wzmocnień do zespołu. W piątek odbył się trening testowy, w którym wzięło udział sześć zawodniczek z II i III ligi; najbardziej znana z nich to Izabela Wszoła z Szóstki Biłgoraj – w sezonie 2010/11 podstawowa środkowa drużyny triumfującej w grupie IV. To już drugie typu zajęcia – poprzednie odbyły sie kilka dni temu, w formie sparingu z Sandecją Nowy Sącz. Kolejne są zaplanowane na przyszły tydzień. – Sytuacja jest bardzo dynamiczna. Mam nadzieję, że uda się pozyskać siatkarki, które będą dla nas przydatne – mówi prezes Jedynki, Piotr Górnikiewicz. – Jakiś czas temu, przed finalizacją rozmów z Częstochowianką, mieliśmy wręcz ofertę kupna miejsca w I lidze, ale nawet nie była rozpatrywana; odrzuciliśmy ją, bo nie mamy możliwości finansowych ani strukturalnych, żeby na tym poziomie występować. Chciałbym wszystko spokojnie zbudować; w tym sezonie wejść do czołówki II ligi, a może w następnym podjąć walkę o awans.
PAWEŁ FLESZAR

Skomentuj

Adres e-mail nie zostanie opublikowany ani wykorzystany. Pola oznaczone gwiazdka sa wymagane.*

Skorzystaj z HTML oraz: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Connect with Facebook

*