Bawimy się trochę siatkówką

Niezłą zaliczkę w półfinale akademickich mistrzostw Małopolski zapewnili sobie siatkarze Akademii Górniczo-Hutniczej, pokonując na własnym parkiecie Uniwersytet Jagielloński, 2:0. Podobnie było z reprezentacją AWF, podejmującą Uniwersytet Rolniczy.

Rywalizacja AGH z UJ zaczęła się od mało sportowej rozgrywki. Maciej Grot, środkowy II-ligowego AGH 100RK AZS Kraków oraz student prawa Uniwersytetu dostał zakaz występu w barwach uczelni od klubu – mimo że wcześniej reprezentował ją w spotkaniach ćwierćfinałowych – pod rygorem kar finansowych wynikających z kontraktu z ligowym zespołem. – Wtedy w ćwierćfinale miał zagrać na środku, a wyszedł w niektórych setach jako atakujący i już za to mu dałem karę – twierdzi trener AGH 100RK AZS i AGH, Jacek Litwin. – Poza tym co mamy zrobić, jeśli w spotkaniu UJ odniesie kontuzję? Zażądałem od tamtej uczelni pisemnego zobowiązania, że będzie wypłacać Grotowi kontrakt, jeśli odniesie na ich meczu kontuzję i nie będzie mógł grać, ale go nie dostałem.
Zenon Matras, trener UJ, słysząc o tym robi wielkie oczy. – Nic nie wiem o takim warunku – twierdzi. – Jest on nierealny do spełnienia, uczelnia nie może płacić za takie sprawy. Nikt tego zresztą nie praktykuje. A co do gry Grota na środku, czy skrzydle w ćwierćfinale, to umawiali się między sobą, ja wystawiłem go tam, gdzie akurat było to potrzebne.

To że ligowy zespół zabrania występów swoim zawodnikom w rozgrywkach akademickich jest łatwe do zrozumienia – ma inne priorytety. Ale akurat w AGH 100RK tak nie jest, bo jego siatkarze gremialnie występują w reprezentacji Akademii Górniczo-Hutniczej w ramach AMM, gdzie też mogą złapać kontuzje. I jeszcze jeden aspekt – AGH 100RK nie jest stricte drużyną uczelni, ale działa formalnie na zewnątrz niej: w strukturach AZS Kraków (podobnie jak np. drużyna piłkarek nożnych UJ), a Akademia i firma Storkpharm są jego głównymi sponsorami.
Ostatecznie Maciej Grot dzisiaj nie zagrał; po wypełnieniu obowiązków treningowych (siłownia) oglądał mecz z boku, wraz z innym zawodnikiem AGH 100RK AZS, Mateuszem Kowalskim, przechodzącym rekonwalescencję barku. W AGH brakło też Bartosza Księżarka, a w UJ – podstawowego skrzydłowego Macieja Sarapaty, który mocno skręcił nogę.

W pierwszym secie, od stanu 3:4, gospodarze dosyć spokojnie kontrolowali sytuację – 7:4, 13:6, 16:7, 18:10, 20:11, 21:13, 22:15, 25:16 – tyle że popełniali trochę niewymuszonych błędów. Ostra zagrywka (asy Michała Dzierwy i Karola Andrzejewskiego), czujność na siatce Konrada Muchy i Piotra Munika, parę widowiskowych ataków z II linii Kamila Maruszczyka i Patryka Łaby – zrekompensowały tamte grzechy z naddatkiem.
W drugiej partii jednak siatkarze UJ, występujący na co dzień poniżej II ligi (bądź pozostający poza klubami) podyktowali rywalom dużo trudniejsze warunki. Napędzając się głośnymi okrzykami i udanymi zagraniami, często mogli oglądać korzystny dla siebie rezultat (0:3, 2:5, 5:5, 5:6, 6:7, 8:7, 8:9, 9:11). Bardzo dobrze prezentował się Wojciech Ksel, który wszedł na zmianę już w I odsłonie, a teraz najpierw zapunktował przy siatce, zaś po jego dwóch asach zrobiło się 10:14. Gracze Akademii mylili się częściej, z marazmu wyrwał ich dopiero bijący z wysoka Łaba – 14:15, 16:16.
Wówczas, przy serwisie Mateusza Czerwińskiego, rozhulał się Mikołaj Wojtyczka: najpierw dobił przechodzącą piłkę, potem jego wyblok w towarzystwie środkowego i wystawę sfinalizował kontrą  Ksel, aż wreszcie Mikołaj „zaczapował” Łabę, podniósł koszulkę i klepiąc się rozgłośnie po brzuchu odtańczył z kolegami coś w rodzaju krótkiego tańca wojennego. Na deser złe przyjęcie partnera zamienił na punkt, wrzucając po trudnej ewolucji piłkę rywalom. Było 16:20, 18:22, a po ścięciu Macieja Ignatowskiego – 20:23. Od 21:23 do końca serwował jednak Maruszczyk, który zaliczył dwa asy, a resztę nad siatką załatwił Mucha, który od 18:22 zdobył cztery punkty (jeden z trzech bloków współdzielił z Łabą).

– Czy awans do finału jest przesądzony? Żeby tak uznać, musiałbym oddać rewanż walkowerem – przekonuje Matras. Kolejny mecz (decyduje bilans obu) odbędzie się w hali UJ, również przy Piastowskiej, 19 marca o g. 21. Drugim finalista zostanie ktoś z pary, której rywalizację opisywaliśmy TUTAJ.
W kwietniu na spiętrzenie terminów będzie cierpiał AGH, bo 12-14.4 czeka go udział w turnieju Strefy C – półfinałach akademickich mistrzostw Polski, natomiast zespół ligowy 6-7.4 zagra z Wisłokiem Strzyżów w półfinale play off grupy IV, a po tygodniu teoretycznie powinny odbyć się jedno lub dwa spotkania w Strzyżowie. – Ustaliliśmy, że trzeci mecz zagramy w środę, 10 kwietnia, a gdyby była konieczność czwartego, to zaplanowaliśmy go na niedzielny wieczór, 14 kwietnia – wyjaśnia Litwin.

Na występ w półfinałach akademickich mistrzostw Polski mają apetyt również ekipy walczące o miejsca 5-8 AMM. Wystarczy wejść do czołowej szóstki w województwie, czy przejść obecną fazę. Akademia Wychowania Fizycznego przystąpiła do konfrontacji z Uniwersytetem Rolniczym bez etatowego rozgrywającego, Wojciecha Bańbuły, który odniósł kontuzję mięśnia łydki. Udanie zastąpił go Adam Szałański. – Fajny dzieciak, ale nie ćwiczy z nami jak Wojtek, bo ma w tym czasie zajęcia z Contimaksem Bochnia, więc chwilami brakuje zrozumienia – charakteryzuje szkoleniowiec AWF, Wojciech Kasza.
W pierwszym secie, od 2:3, jego podopieczni prowadzili nie zawsze wysoko, ale nieprzerwanie – 6:4, 8:6, 11:9, 14:10, 16:11, 18:13, 20:14, 25:15.

– Bawimy się trochę siatkówką! – namawiał ich przed drugą partią Kaszą. Początkowo jednak było więcej błędów niż frajdy i musiał pokrzykiwać „Szanujcie piłkę!”, ale od 6:6 cios z prawego skrzydła Karola Galińskiego i seria jego podań zza linii końcowej nadały właściwą tendencję. Popularnego „Królika” przestał wreszcie boleć bark, którego dolegliwości zabrały mu część sezonu, wraz z Contimaksem w minioną sobotę nieznacznie ulegli, 2:3, zdecydowanemu liderowi grupy IV drugiej ligi, Avii Świdnik. Wszystko to wprawiło go w świetny humor.
– To była wystawa „na aferę” – komentował z ławki Kasza.
– „Afera” to na Karmelickiej, trenerze, klub taki – przekomarzał się z parkietu Galiński.
– Nie wiem, nie chodzę – odparował szkoleniowiec.
Szybko okazało się, że Karol też nie chodzi (a przynajmniej nie tam), bo – jak skorygował jeden z jego kolegów – klub znajduje się na Sławkowskiej.
Uśmiechał się do nich również wynik – 14:9, 16:10, 19:14, 22:16 – choć przeciwnicy nie ustąpili łatwo: kilka ataków skończył Bartosz Oleksy, parę punktów dołożyli blokiem. Ten ostatni element zneutralizował jednak Szałański, wypuszczając na krótką skocznych Filipa Dullę, a potem Gniewomira Krupczaka. Skończyło się na 25:19.
Rewanż odbędzie się w hali UR, 19 marca o g. 20.
Harmonogram rozgrywek półfinałowych siatkarek można znaleźć TUTAJ i TUTAJ, natomiast harmonogram siatkarzy – TUTAJ, a wyniki – TUTAJ.
PAWEŁ FLESZAR

O miejsca 1-4:
AKADEMIA GÓRNICZO-HUTNICZA – UNIWERSYTET JAGIELLOŃSKI 2:0 (25:16, 25:23)
Sędziowali: Mateusz Kopecki i Zbigniew Rybicki (Kraków). Widzów: 50.
AGH: Andrzejewski, Maruszczyk, Mucha, Dzierwa, Łaba, Munik oraz Luks (l), Kosiek, Góra, Dygoń. Trener: Jacek Litwin.
UJ: Wojtyczka, Flaszowski, T. Dudek, Ignatowski, Czerwiński, B. Dudek oraz Dietl (l), Ksel. Trener: Zenon Matras.

O miejsca 5-8:
AKADEMIA WYCHOWANIA FIZYCZNEGO – UNIWERSYTET ROLNICZY 2:0 (25:15, 25:19)
Sędziowali: Andrzej Sobieraj i Krzysztof Karwowski (Kraków). Widzów: 30.
AWF: Szałański, Galiński, Krupczak, Gadula, Kącki, Dulla oraz Jurczyński (l). Trener: Wojciech Kasza.
UR: Białek, Słomian, Kluz, Maj, Sobaszek, Pliżga oraz Ćwikła (l), Oleksy. Trener: Zbigniew Mickiewicz.

Komentowanie zablokowane.