Będzie z czego przycinać przy piwku

Bardzo ciekawie zapowiadający się mecz Hutnika Kraków z Contimaksem Bochnia, wygrany przez gospodarzy 3:1, nie zawiódł oczekiwań względem emocji, z to przyniósł bez liku błędów.

Jak policzył statystyk przyjezdnych, Tomasz Jaworski, Hutnicy zmarnowali 26 serwisów, a ich przeciwnicy 18. – Tutaj dawaliśmy ciała, nie ma się co usprawiedliwiać, zdarzały się cztery zagrywki z rzędu zepsute, ale naprawiliśmy to w innych elementach. Wynik jest! – przekonywał najlepszy dzisiaj na parkiecie Mateusz Kowalski, skrzydłowy krakowian.
– Co najgorsze, moi zawodnicy niepotrzebnie szukali asów, odchodząc od założeń taktycznych. Mieliśmy serwować w strefę libero i tyle – kręcił głową trener bocheńskiego zespołu, Robert Banaszak.
Inna rzecz, że zrazu jego podopieczni nawet dobrymi podaniami nie mogli zrobić krzywdy linii przyjęcia rywali, którzy utrzymywali przewagę uzyskaną po atakach Krzysztofa Ferka i Pawła Golca – 3:1, 5:2, 8:5, 10:7, 12:9, 12:11, 15:11 (dwa zbicia Ferka, as Tomasza Obuchowicza), 17:13, 19:15, 20:17. Różnica zaczęła jednak maleć, a postępy znaczyli Mateusz Jarzyna (kiwka na 20:18 i as na 21:20) oraz Jakub Czubiński (as na 22:22). Trzy kolejne akcje to dwa bloki Hutnika i jeden Contimaksu (24:22 i 24:23), aż przebił się Ferek, ustalając rezultat.

Kowalski, który już wcześniej świetnie spisywał się w obronie i asekuracji (zdarzało mu się nawet zbiegać z lewej flanki do prawej) w drugim secie częściej włączał się atakiem i serwisem, skuteczność w ofensywie utrzymywał Ferek, a ich drużyna sprawowała kontrolę – 2:1, 4:2, 6:4, 9:6, 12:8, 15:10, 15:13, 17:15, 19:15.
Specjalną rywalizację prowadzili dzisiaj rozgrywający Hutnika, Piotr Adamski i skrzydłowy Contimaksu, Czubiński. Razem studiują na Uniwersytecie Ekonomicznym, występują w jego reprezentacji i zajmują wspólne lokum niedaleko uczelni. Kiedy Piotr kiwał, Kuba był w innej strefie, za to gdy go wyblokował – ten w ponowieniu uderzył po bardzo głębokim skosie. „Słoniu” na ogół serwował w kumpla, ale przy 19:16 w drugiej partii ten przyjął i skończył atak, zaraz dołożył asa i kontrę z pipe’a (20:18, 21:20), a po dwóch błędach miejscowych było już 22:23. Golec wyrównał, lecz w ostatniej akcji „zaczapowali” go Konrad Stajer (częściej i z powodzeniem wykorzystywany też od drugiej odsłony na krótkiej)  z Mateuszem Jarzyną, a wcześniej „Fero” zepsuł zagrywkę. 23:25, a bezpośrednie „derby mieszkania” się skończyły, bo Piotrka zastąpił Błażej Podleśny.
– Kuba stwierdził, że dobrze się stało z tą zmianą, bo nie dałbym mu teraz żyć – śmieje się „Słoniu”. – Mieliśmy zakład, ale lepiej nie mówić o co, zresztą i tak najważniejszy jest prestiż.

Ten rozstrzygnął się w drugiej połowie trzeciej części. Ekipa z Nowej Huty serią spudłowanych ataków znowu postradała niezłą zaliczkę (9:4 – 15:15), ale przeciwnicy szybko zbilansowali to taką samą ilością własnych błędów. – Wydaje mi się, że byli przemotywowani, może Hutnik trochę też – zastanawia się Banaszak. – W takim meczu wszyscy się znają i chcą sobie coś udowodnić, żeby później sobie nawzajem po koleżeńsku przycinać przy piwku.
Krakowianie nie pozwolili już wtedy wyrwać sobie inicjatywy – po asie Kowalskiego zrobiło się 21:17, rezultatu pilnowali Obuchowicz, Marcin Góra i Podleśny (kiwka). 25:21.
A w czwartym secie  tylko na starcie było 3:5, ale szczelną ścianę postawili Obuchowicz z Kamilem Kołkiem, świetnie dysponowany za linią końcową i po lewej stronie boiska był Kowalski, sekundowali mu koledzy. 7:5, 8:7, 3:8, 16:10, 18:13, 20:15, 22:17, 24:17, 25:18.

– Czy to mój najlepszy występ, odkąd przyszedłem do Hutnika? Może i tak, a na pewno: cały – uśmiecha się popularny „Lewy”. – Gorzej nam ostatnio szło, ale chyba idzie już do przodu. Nie tylko sportowo, bo dzisiaj każdy krzyczał na boisku, a wcześniej chwilami robiło się cicho. No i zmiany eleganckie!
U nowohucian udanie zaprezentowali się wchodzący z ławki Kołek, Podleśny i Kamil Maruszczyk. Contimaksowi brakło tego atutu, na dodatek Jakub Habel nie mógł pojawić się na spotkaniu, a kłopoty ze zdrowiem mają wszyscy trzej atakujący. Krzysztof Pustelnik imponował hartem ducha, walcząc na równi z przeciwnikami, co z bólem barku. – Kiedy wróci Szymon Ściślak, Krzyśkiem będzie musiał zająć się lekarz – kiwa głową szkoleniowiec bochnian.
PAWEŁ FLESZAR

HUTNIK Kraków – CONTIMAX MOSiR Bochnia 3:1 (25:23, 23:25, 25:21, 25:17)
Sędziowali: Paweł Kadłubowski (Opole) i Patrycja Chudy (Nysa). Widzów: 110.
HUTNIK: Adamski, Kowalski, Góra, Ferek, Golec, Obuchowicz oraz Szymczak (l), Samborski, Maruszczyk, Podleśny, Kołek. Trener: Jerzy Piwowar.
CONTIMAX: Jarzyna, Czubiński, Stajer, Kmiecik, Kącki, Zmarz oraz Luks (l), Pustelnik, Grajoszek. Trener: Robert Banaszak.

Komentowanie zablokowane.