Bessa na transferowej giełdzie

Hutnik przygotowuje się do meczu, który prawdopodobnie zdecyduje o jego losach w drugiej części rozgrywek. W sparingu zmierzyły się dzisiaj w Krakowie siatkarki Ekstrimu Gorlice i PKCh PWSZ Tarnów.

W minionych latach w dwóch ostatnich tygodniach grudnia – przed zamknięciem, 31.12, okienka transferowego – panował mniej lub bardziej ożywionych ruch personalny. Czasem działo się tak wcześniej, bo ostatnim dniem okienka był ostatni dzień przed rozpoczęciem drugiej rundy. Ale na ogół – się działo. W obecnym sezonie natomiast panuje zastój. Z informacji, jakie uzyskaliśmy w Wydziale Rozgrywek Polskiego Związku Piłki Siatkowej wynika, że od połowy grudnia w na zapleczu ekstraklasy siatkarek i siatkarzy nie został potwierdzony nikt nowy. Natomiast już po zamknięciu polskiego okienka transferowego, w terminie przedłużonym o ponad tydzień dla zawodników zagranicznych, w Cuprum Lubin został zgłoszony Ondrej Boula, 36-letni czeski rozgrywający.
Z kolei w grupie szóstej II ligi mężczyzn najaktywniejszym na giełdzie transferowej był krakowski Hutnik. 11 grudnia potwierdził w WR PZPS Piotra Adamskiego (Młody Effector Kielce) i libero rezerw Adriana Zycha, a w okresie świąteczno-noworocznym: Andrzeja Skórskiego ze Stoczniowca Gdańsk oraz pozostającego w tym sezonie bez klubu Bartłomieja Błońskiego. Poza tym tylko Karpaty Krosno zgłosiły 31 grudnia Szymona Pałkę, przyjmującego z Młodej Asseco Resovii.

Trudno sobie wyobrazić, jak nowohucka ekipa zestawiałaby skład bez tych transferów. Pisaliśmy o kontuzjach, które wykluczyły dwóch jej rozgrywających, kłopoty zdrowotne nękają ją zresztą nieustannie. Ostatnio dotknęły Kamila Maruszczyka i Macieja Grota, którzy  mają przechodzić zabiegi leczniczo-rehabilitacyjne. Trener Hutnika, Mirosław Janawa twierdzi, że jest szansa na ich występ. – Mam też podstawy, żeby liczyć na pozostałych zawodników. Wszyscy chcemy pozbyć się kaca po ostatniej fatalnej porażce z Energetykiem Jaworzno – podkreśla.
Jego zespół w najbliższej, przedostatniej kolejce sezonu zasadniczego zmierzy się na wyjeździe z Wisłokiem Strzyżów. Stawką jest miejsce w piątce, która na drugim etapie wyłoni spośród siebie dwa zespoły biorące udział w rozgrywkach centralnych o awans do I ligi. Zwycięzcą grupy w tej części rozgrywek zostały już z dużą przewagą Karpaty Krosno, praktycznie niezagrożona jest druga pozycja Błękitnych Ropczyce, na miejscach 3-5 plasują się Wisłok, Hutnik i Energetyk z identycznym dorobkiem – 24 pkt, a do piątki aspirują jeszcze Contimax MOSiR Bochnia (20 pkt) i MKS Andrychów (19 pkt). – Powalczymy o zwycięstwo, choć w Strzyżowie to bardzo trudne. Tak czy owak, liczę, że po tej kolejce będziemy mieli zagwarantowaną lokatę w piątce – mówi Janawa, którego podopieczni mogą nawet przegrać, jeśli korzystnie ułożą się inne spotkania. Pozostaje też w odwodzie ostatnia kolejka, w której podejmą Karpaty.
Do konfrontacji z Wisłokiem „Hutnicy” trenują tylko w hali na os. Słonecznym, nieporównanie lepiej ogrzanej od obiektu na „Suchych Stawach”. W przyszłym tygodniu dołączy do składu Błoński, który musi jeszcze uregulować sprawy zawodowe.

Wracając do kwestii transferowych, na taki zastój ma niewątpliwie wpływ kiepska kondycja finansowa klubów, ale jeszcze większy – restrykcyjne przepisy, utrudniające zmiany w trakcie sezonu. W grupie IV drugiej ligi siatkarek ruchy są również mikre, choć obejmują kilka zespołów. Developres II MKS V LO Rzeszów potwierdził do rozgrywek trzy własne kadetki, ale są raczej uzupełnieniem szerokiej kadry, w każdym razie we wczorajszym spotkaniu z AZS UEK – opisywanym przez nas TUTAJ – nie wzięły udziału.
Do II ligi zostały zgłoszone w PZPS dwie seniorki z pewnym doświadczeniem – Aleksandra Mikołajewska w PKCh PWSZ Tarnów i Marta Broda (jej sylwetkę przedstawialiśmy TUTAJ) w Ekstrimie Gorlice. Akurat obie te drużyny zmierzyły się dzisiaj w sparingu w hali Wandy w Krakowie, gdzie Ekstrim trenuje 2-3 razy w tygodniu. Marty jednak zabrakło dzisiaj, pauzowała również środkowa Magdalena Pytel, nie przyjechała też podstawowa skrzydłowa PKCh Sylwia Styrkowiec (składy znajdują się pod tekstem).

Świetnie prezentowała się atakująca gorliczanek, Karolina Grzelak. Nękała tarnowianki siłowym serwisem z wyskoku, seryjnie księgując na koncie asy, także w końcówkach setów. Sporo krwi napsuła im także atakiem i blokiem, a jak była pobudzona najlepiej świadczy sytuacja z trzeciej partii. Przyłożyła zagrywką, a piłka przyjęta przez rywalki na drugą stronę wpadała w wolny środek pola Ekstrimu, kiedy nabiegła Karolina i podbiła ją, rzucając się szczupakiem.
Przyjezdne częściej miały kłopoty z odbiorem, a obie ekipy – które zmierzyły się w ostatniej, przedświątecznej kolejce (relacja TUTAJ) – nie potrafiły utrzymać długo koncentracji, o czym świadczy kształtowanie się wyniku. W pierwszej odsłonie tarnowianki prowadziły niemal do połowy, kiedy szalę na swoją stronę zaczął przechylać Ekstrim, wychodząc w końcówce na 22:19, a od 22:21 – na 25:21. W drugiej było 6:3 dla pełniących rolę gospodyń gorliczanek, 8:5, 12:5, 13:10, 19:13, 19:18, 22:18, 25:19. W trzeciej – 6:2, 9:3, 10:6, 11:7, 14:7, 16:9, 16:12, 22:13, 25:16. W czwartej z 6:1 i 11:3 zrobiło się 18:18. Odtąd jednak punkty zdobywały już tylko miejscowe; po przejściu podawała Alicji Warchoł (w tym as), a resztę załatwiały pod siatką Alicja Leszek, Paulina Stojek i Joanna Mokrzycka. Ta ostatnia błysnęła już na finiszu poprzedniego seta, gdy – w pełnym wyskoku do wystawy – lewą ręką wrzuciła przeciwniczkom piłkę w 3. metr. Tutaj wypuszczała koleżanki do kontr, a z Leszek dwukrotnie blokowała.
W szeregach PKCh PWSZ kilka dynamicznych wejść pokazała powracająca po kontuzji Inez Pfeifer, a typowych dla niej potężnych uderzeń – Sabina Podlasek.
PAWEŁ FLESZAR

EKSTRIM Gorlice – PKCh PWSZ Tarnów 4:0 (25:21, 25:19, 25:16, 25:18)
EKSTRIM: Mokrzycka, Stojek, Jasionowicz, Grzelak, Warchoł, Leszek oraz Bąkowska (l), P. Silczuk. Trener: Grzegorz Silczuk.
PWSZ: Torbusińska, Ruszel, Sobczak, Podlasek, Lewandowska, Dyrek oraz Zemełka (l), Brzezińska, Pfeifer, Mikołajewska, Lipińska. Trener: Lesław Kędryna.

Komentowanie zablokowane.