Bez cateringu nie podsumujesz

Dzięki zwycięstwu, 2:0, z niepokonaną w tym roku Koroną Kielce piłkarze krakowskiej Wisły zagwarantowali sobie udział w grupie mistrzowskiej T-Mobile Ekstraklasy.

Od 12 grudnia 2014 r. do teraz kielczanie nie przegrali 9 meczów z rzędu. Świetną serię notował również Wilde-Donald Guerrier, dla którego dający prowadzenie piękny gol (36. minuta, uderzenie lewa nogą z 30 metrów, z prawej strony w długi róg) był piątym kolejnym dla „Białej Gwiazdy” nie przedzielonym bramką żadnego z kolegów. – Aż nie do wiary; wszystko mu „siedzi” i to w momentach dla nas ważnych – cieszy się szkoleniowiec krakowian, Kazimierz Moskal. – Wyraźnie też te trafienia dodają mu odwagi i wiary w siebie.
Haitańczyk mógł uzyskać bramkę już na początku spotkania, lecz kopnął piłką w Pawła Brożka. Jeszcze mocniej przypominała slapstickowe komedie sytuacja z 20. minuty, kiedy jego seria mogła zostać przerwana wcześniej. Przebiegł bowiem przed nosem wychodzącemu na doskonałą pozycję Brożkowi, ten miał trudności z opanowaniem piłki, a potem posłał ją niecelnie, w bok.
Akcje gości niosły ze sobą mniej rozmachu i humoru, za to wiele niebezpieczeństwa. Już na wstępie próbował Oliver Kapo, a obronił Michał Buchalik. Jeszcze bardziej, do efektownej parady, golkiper sprężył się po kwadransie meczu, gdy z 6 metrów główkował Przemysław Trytko, z mniejszym trudem zaś odbijał później strzał Vlastimira Jovanovicia ze szpica, z 18 metrów.

– Wisła wygrała, bo miała dzisiaj więcej do zaoferowania w ofensywie – ocenia trener przyjezdnych, Ryszard Tarasiewicz.
Chodzi m.in. o bombardowanie w 52-53 minucie, zakończone rzutem rożnym, z którego Semir Stilić dośrodkował precyzyjnie, a występujący po raz pierwszy od lutego w podstawowym składzie Maciej Jankowski główkował po koźle do siatki. – Już zmianą w Bielsku pokazał, że czuje się coraz lepiej – skonkludował Moskal.
Szanse w granicach pola karnego mieli jeszcze Łukasz Burliga (dwukrotnie) i Brożek, ale uderzali słabo lub/i niecelnie. Dariusz Dudka, z dystansu, włożył w swoją próbę oba te elementy w znacznie lepszej jakości, ale na drodze stanął mu Vytautas Cerniauskas.
To jednak nic w porównaniu z murem zbudowanym na linii bramkowej przez Buchalika i Macieja Sadloka, którzy w 63. minucie odbili strzały z kilku metrów: Michał – Kapo, Maciek – Piotra Malarczyka.

Tarasiewicz zwierzał się, że przyjeżdżając na Reymonta postawili sobie za cel zwycięstwo, które bardzo urealniłoby ich szanse na kwalifikacje do czołowej „ósemki”. Wejście do grupy mistrzowskiej nazywa „zachowaniem ligowego bytu”. To pierwsze się już nie uda, za to z drugim jego drużyna nie powinna mieć problemów. Szkoleniowiec ucieka jednak przed wszelkimi analizami przeszłości. – Musielibyśmy zamówić catering i długo siedzieć, żeby podsumować wszystko co się z nami działo – uśmiecha się. – Pamiętajmy, w jakim miejscu organizacyjnie i sportowo byliśmy, a gdzie jesteśmy teraz.
Wiślacy są już pewni, i utrzymania, i gry w grupie mistrzowskiej, a jeśli jeszcze nie poniosą porażki w najbliższą środę we Wrocławiu – uplasują się na czwartym miejscu po drugiej rundzie, dzięki czemu w ostatniej fazie będą gospodarzami czterech z siedmiu spotkań. – Przed rozpoczęciem powiedziałem chłopakom w szatni, że to dla nas najważniejszy mecz w sezonie. Po zakończeniu za to powiedziałem im, że skoro jesteśmy w ósemce, to najważniejsze mecze sezonu jeszcze przed nami – puentuje Moskal.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – KORONA Kielce 2:0 (1:0)
Bramki: Guerrier 36, Jankowski 53. Sędziował: Mariusz Złotek (Stalowa Wola). Żółte kartki: Głowacki, Dudka – Trytko. Widzów: 10 079.
WISŁA: Buchalik – Jović, Głowacki, Sadlok, Burliga – Dudka – Barrientos (68. Boguski), Jankowski, Stilić, Guerrier – Brożek (90. Uryga). Trener: Kazimierz Moskal.
KORONA: Cerniauskas – Golański, Malarczyk, Dejmek, Sylwestrzak – Fertovs (77. Aankour) – Kiełb, Kapo, Jovanović, Luis Carlos – Trytko (66. Rafael Porcellis). Trener: Ryszard Tarasiewicz.

Pozostałe wyniki i tabelę T-Mobile Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.