Bez gorsetu oddycha się pełną piersią

W ciekawym, derbowym meczu III ligi seniorów, acz wyłącznie z udziałem młodzieży, koszykarze Korony pokonali, 102:88, Cracovię 1906 Szkołę Gortata.

Nastolatkowie w obu drużynach wystartowali tak żywiołowo, że wynik zmieniał się co chwilę (0:2, 7:2, 7:7, 10:7, 10:11, 14:11, 16:15, 16:17, 17:19), ale i tak nie nadążał za przebiegiem akcji. Tempo natarciom „Pasów” nadawał Kacper Nowak, a Hubert Ignatowicz prezentował szeroką paletę zwodów. Gospodarzom natomiast zrobił wówczas grę Damian Dyrda: to rzucając z dystansu, to penetrując. Przy stanie 19:19 miał na koncie 12 punktów swoich i dwa kolegi, któremu podał pod samą „dziurę”, uprzednio ściągając na siebie obrońców. Niedługo przed końcem kwarty Cracovia prowadziła jeszcze 25:23, ale „trójka” Dawida Cepuchowicza i wejście Jana Graniczki odwróciły zapis.
Drugą zaczął Dyrda akcją 2+1, Cepuchowicz stale naciskał rozegranie przeciwników, a w ataku robili swoje Mateusz Szlachetka, Natkaniec, a przede wszystkim Graniczka. 39:27, 42:29. Gościom kosz dwukrotnie wypluł wtedy piłki, które już miały w nim utonąć, ale zerwali się do 42:35. Wyhamował ich Tomasz Betley, który popisał się dzikim wjazdem podobnie jak kilku innych zawodników w tamtym okresie, za to jako jedyny dołożył do tego dwa trafienia za trzy. 52:38, 52:41, 55:41, 57:43.
– Za dużo mieliśmy wówczas strat; nasz prezes naliczył, że w całym meczu było ich ponad trzydzieści – opowiada trener Cracovii Szkoły Gortata, Mateusz Bukała. – I to często w takich momentach, kiedy po zbiórce powinniśmy iść z kontrą, a podawaliśmy w ręce przeciwnikowi. Generalnie, graliśmy dzisiaj „nie w tempo”.

W obu zespołach zabrakło najlepszych bodaj koszykarzy, Michała Chraboty i Karola Sasnala. Wiodącym na parkiecie rocznikiem był 1999, ale Korona, która ma podpisaną umowę szkoleniową z Wisłą, dysponuje też paroma chłopakami dwa lata starszymi, bardziej doświadczonymi. Niektórzy z nich liznęli nawet II ligi.
W trzeciej części dość sprawnie przekuwali przechwyty w rosnące liczby na tablicy świetlnej. 69:47, 75:49. Nikt nie przestał jednak walczyć. Zwłaszcza Tomasz Wójcicki, który przewrócony po zbiórce jeszcze pełzając gonił z powodzeniem uciekającą za linię piłkę, a po chwili zanotował „czapę” pod własną tablicą i dobitkę pod przeciwną.
Nastoletni basket nie jest jeszcze zbytnio spętany taktycznym gorsetem, co odbija się na przebiegu samych akcji, ale i sinusoidzie rezultatu. Jeszcze przed upływem 30 minut starał się nieco zmienić go obdarzony szybką ręką Nowak, a w czwartej odsłonie wraz z partnerami zbliżył się dużo bardziej – 90:71, 92;75, 94:79, 96:85, 98:88. Wtedy jednak, przy kryciu „Pasów” na całym placu, Szlachetka doręczył piłkę do Jana Brykalskiego, a ten – do kosza, księgując „setkę”, po czym Mateusz zamknął sprawę rzutem z wyskoku.

– Ten brak stabilizacji bierze się też z dużej rotacji składem, jaką robiłem – przyznaje Andrzej Dudek, opiekun ekipy z ulicy Kalwaryjskiej, w której kontuzję niedługo po wejściu na parkiet odniósł Bartosz Chmiel. – III ligę traktujemy jak poligon szkoleniowy, zdobywamy doświadczenie na rozgrywki młodzieżowe.
Na poligonie też strzela się ostrymi nabojami: jego podopieczni przed tygodniem zwyciężyli niespodziewanie rutynowaną AZS Politechnikę Krakowską. Trener nie chce jednak składać deklaracji odnośnie celów w konkurencji juniorskiej. – Nie wiem, jak poukładają się sprawy zdrowotne, poza tym tutaj tak dużo zmienia się w ciągu roku – tłumaczy.
Doświadczenia w III lidze zbierają również zawodnicy Cracovii, którzy występują w prestiżowej European Youth Basket League w kategorii U-17 (w październiku organizowali turniej w Krakowie, w styczniu wybierają się na Łotwę). Przed tygodniem odnieśli pierwsze zwycięstwo w seniorach, ze Skawą Wadowice. – Widać progres, wydobyliśmy się z najgorszego dołu. Chyba jestem zadowolony z dzisiejszego wyniku, ale nie mogę tego chłopakom powiedzieć – uśmiecha się przewrotnie Bukała. – Prawda jest taka, że to 16-latkowie, od których wymagamy tyle co od 20-latków, ale tak trzeba, żeby ich czegoś nauczyć. Nie można też ciągle ponosić porażek, bo morale spada.
Konfrontacja odbyła się na obiektach Korony w Podgórzu. Od początku sezonu Cracovia ćwiczy w hali zespołu szkół na osiedlu Słonecznym, jednak nie może rozgrywać tam oficjalnych spotkań. – Brakuje odpowiedniego zegara; istniejący nie spełnia wymagań, a nowy kosztuje minimum 9 tysięcy złotych. Szkoła nie ma ochoty go kupować, bo takiego nie potrzebuje – wyjaśnia Mateusz Bukała. – Może do stycznia uda się uzbierać na niego pieniążki.
PAWEŁ FLESZAR

KORONA Kraków – CRACOVIA 1906 SZKOŁA GORTATA 102:88 (28:25, 29:18, 30:20, 15:25)
Sędziowali: Jacek Noga i Szymon Modestowicz. Widzów: 50.
KORONA: Dyrda 17 (2×3), Graniczka 16, Szlachetka 15, Brykalski 8, Pieniążek 6 oraz Betley 18 (3×3), Natkaniec 8 (2×3), Miszkurka 7, Cepuchowicz 5 (1×3), Skorupski 2, Chmiel, Partyka. Trener: Andrzej Dudek.
CRACOVIA: Ignatowicz 26, Nowak 22 (2×3), Walczyk 5 (1×3), Róg 4, Wyka 4 oraz Wójcicki 10, Pachołek 10, Puchalski 3, Kuśnierz 2, Schlage 2, Salamon. Trener: Mateusz Bukała.

Pozostałe wyniki i tabelę III ligi koszykarzy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.