Bielska masakra piłą mechaniczną

Piłkarze Wisły Kraków rozbili na wyjeździe Podbeskidzie, po pełnych rozmachu akcjach strzelając sześć, konkurujących ze sobą urodą, goli.

Do tego meczu obie drużyny przystępowały z dwóch przeciwstawnych biegunów na skali nastroju. Wszak wiślacy na początku tygodnia ponieśli pierwszą porażkę w sezonie (opisywaliśmy to TUTAJ), a bielszczanie dwa dni wcześniej pokonali w Poznaniu mistrza Polski. Ale to gospodarze skupili się na murowaniu dostępu własnej bramki, jakby chcieli dzisiaj tylko nie przegrać. Przyjezdni rozmontowali tę zaporę na kilka inteligentnych sposobów, zrazu podwajając obecność na lewej flance i stosując obiegnięcia. Tak właśnie Łukasz Burliga wypuścił Rafała Boguskiego, ten ściął dynamicznie ku linii końcowej i oddał mu. Nie wiadomo, co chciał zrobić obrońca, ale wyszło mu podanie piętą, tyłem do adresata, które Paweł Brożek skierował do siatki.
W 33. minucie, po faulu w strefie środkowej na Wilde-Donaldzie Guerrierze, Krzysztof Mączyński ruszył z pomocą koledze. Płynną sekwencją ruchów wyciągnął rękę do Haitańczyka i wywindował go do góry, od niechcenia omiótł spojrzeniem połowę Podbeskidzia, obrócił się i rzucił pass na kilkadziesiąt metrów. Wydawało się, że Brożek zbiegł za bardzo do ostrego kąta, jednak fantastycznie przyłożył stamtąd w długi róg.
Emilijus Zubas chyba nie kontrolował w pełni ustawienia swego i rywala względem bramki, podobnie jak chwilę później, gdy Denis Popović z wolnego uderzył płasko obok muru, mieszcząc się przy słupku, lecz w niczym nie umniejsza to precyzji obu krakowian.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Miejscowi nie byli zupełnym tłem, przy deficycie na tablicy wyników starali się wymyśleć coś konstruktywnego, jednak ich strzały były albo niecelne, albo skierowane w środek bramki, gdzie stał Radosław Cierzniak. Raz, po główce Kamila Jonkisza, musiał wyciągnąć się solidnie do parady tuż pod poprzeczką. Ekipa „Białej Gwiazdy” kontrolowała jednak przebieg wydarzeń, w całym spotkaniu zanotowała 61% posiadania piłki, jednak paradoksalnie kolejne jej trafienia, po przerwie, były bezpośrednio lub pośrednio efektem kontr. Po jednej z nich sędzia podyktował wolnego, wrzutka i główki Maciej Jankowskiego i Richarda Guzmicsa fruwały w różnych kierunkach, Burliga zamknął sprawę przewrotką, a Paweł Raczkowski uznał gola mimo niewielkiego spalonego.
Kolejne długie podanie Mączyńskiego – Brożek bilardowo odegrał do Boguskiego, który posłał futbolówkę między nogami golkipera. Nie mniej dokładny był Rafael Crivellaro, który – obsłużony tuż przed ostatnim gwizdkiem przez Jankowskiego – kopnął w krótki róg, między słupkiem a Zubasem.

Wiślacy zwyciężyli na wyjeździe po raz pierwszy od 13 grudnia ubiegłego roku (2:1 z Ruchem Chorzów, także dwie bramki „Brozia”), a wynik mógł być jeszcze okazalszy. Oddali 12 celnych strzałów w 22 próbach; sytuacji sam na sam nie wykorzystał Jankowski, dwie bardzo dobre miał Guerrier, niewiele brakowało Brożkowi.
I nawet nie masakra dokonana przez jego podopiecznych w Bielsku-Białej powinna na długo wzmocnić pozycję Kazimierza Moskala, ale świadectwa jego trenerskiego warsztatu. W układance personalno-taktycznej, radząc sobie z problemami, zastosował rozwiązania nowatorskie, rzadkie bądź odświeżone. Nominalnego rozgrywającego Popovicia cofnął na defensywnego pomocnika, gdzie pomagał w kierowaniu grą Mączyńskiemu na równi z rozbijaniem akcji rywali.
Guerrier operował na ogół na prawym skrzydle, skąd schodził do środka, również na pozycję wysuniętego napastnika. W takich okolicznościach wyśmienicie główkował kozłem (jedna z niewielu dobrych interwencji Zubasa), czy znalazł się oko w oko z bramkarzem (w ostatnim momencie wślizgiem przeszkodził mu Adam Mójta).
Wreszcie, Maciej Sadlok, od dawna pełniący rolę lewego obrońcy, z powodzeniem zastąpił Arkadiusza Głowackiego, pełniąc swoją dawną funkcję stopera.
Ich drużyna pozostaje w rytmie sześciodniowym, gdyż kolejna ekstraklasowa konfrontacja czeka ją w najbliższy piątek, o g. 18, kiedy podejmie Koronę Kielce.
PAWEŁ FLESZAR

PODBESKIDZIE Bielsko-Biała – WISŁA Kraków 0:6 (0:3)
Bramki: Brożek 11, 33, Popović 39, Burliga 56, Boguski 71, Crivellaro 89. Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa). Żółte kartki: Janić, Kato. Widzów: 6517.
PODBESKIDZIE: Zubas – Pazio, Horoszkiewicz, Nowak, Mójta – Sokołowski (46. Kowalski), Kato, Możdżeń (46. Janić), Szczepaniak, Adu Kwame – Demjan (62. Jonkisz). Trener: Dariusz Kubicki.
WISŁA: Cierzniak – Jović, Guzmics, Sadlok, Burliga – Mączyński (76. Uryga), Popović – Guerrier (82. Kuczak), Jankowski, Boguski – Brożek (72. Crivellaro). Trener: Kazimierz Moskal.

Pozostałe wyniki i tabelę piłkarskiej ekstraklasy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.