Biszkopty do szybkiego chrupania

Siatkarki MKS San-Pajda Jarosław triumfowały w turnieju w Rzeszowie, udane dwudniowe występy wieńcząc efektownym zwycięstwem z miejscowym Developresem. Drugie miejsce zajęła Tomasovia, trzecie gospodynie, a czwarte Grupa Azoty PWSZ Tarnów.

Po pierwszym dniu, który opisywaliśmy TUTAJ, wszystkie drużyny miały po jednym zwycięstwie, a niedzielne mecze, decydujące o kolejności, ze względu na referendum zostały przeniesione z V LO do hali Zelmeru. Poranny zrazu był wyrównany, a kiedy Inez Pfeifer atakami wyprowadziła drużynę na 19:17, odpowiedziała jej Katarzyna Marcyniuk (19:19), a na finiszu tomaszowianki lepiej blokowały i broniły.
Druga partia zaczęła się od bombardowania serwisowego Sabiny Podlasek i Joanny Bedy (7:4, 9:5 – ta druga dołożyła pipe’a), a jeszcze lepsze efekty – dwa asy i piłka na patelni pod dobitkę dla Justyny Bator – przyniosły floty Mai Pelczarskiej. 14:7, a kiedy Beda upolowała zagrywką rywalkę stojącą w rogu boiska – 20:12. Marcyniuk dwoma asami zmniejszyła różnicę do 23:19, lecz po chwili było 25:20.
W trzeciej partii Tomasovia przeważała od początku (3:0) do końca (25:17), a że przeciwniczki dość ambitnie goniły, to dystans wahał się od dwóch do ośmiu punktów. 14:6 zrobiło się po podaniach Kariny Róg, obronach Sylwii Bieleckiej i akcjach na siatce Marty Jasiewicz, a końcowy rezultat ustaliła Róg: uderzeniem z lewej flanki i asem.
W ostatniej części na tablicy widniało jeszcze 4:4 i 7:7, ale potem tomaszowianki skakały na 11:9, 19:10, 24:11 i 25:12.

Od 12:10 do 19:10 kąśliwie serwowała wtedy Małgorzata Hajduk, która tym turniejem zadebiutowała w barwach Tomasovii. To jeden z dwóch transferów zapowiadanych TUTAJ przez jej trenera, Stanisława Kaniewskiego. Poza tym chciał pozyskać Dominikę Najmrocką, znaną z występów w I-ligowej Silesii Volley Mysłowice, obecnie mieszkającą w Rzeszowie. – Niestety, nie zgodziła się, stwierdziła, że będzie ewentualnie grac bliżej domu, może w III lidze. Wraca za to po urlopie macierzyńskim Diana Romaszko, mamy Gośkę Hajduk. Będzie dużym wzmocnieniem, kiedy nadrobi braki motoryczne powstałe po rocznej przerwie – uważa szkoleniowiec, którego podopieczne, tak jak na turnieju w Jarosławiu, pokazały dwa oblicza. Lepsze we wcześniejszych godzinach wczoraj i dzisiaj, gorsze w sobotnie popołudnie. – Mamy wąski skład i po pięciu setach oraz obiedzie dziewczyny mi padły w drugim meczu – wyjaśnia Kaniewski. – W lidze gra się tylko raz dziennie, więc nie powinniśmy mieć takich kłopotów. Żeby tylko obyło się bez kontuzji.
Opiekun Grupy Azoty PWSZ przywiózł do Rzeszowa 13 zawodniczek i wykorzystał je co do sztuki. Pomiędzy drugim a trzecim setem wymienił sześć, a w czwartym wpuścił na skrzydło Aleksandrę Kaczyńską, która w tym spotkaniu pełniła już funkcję libero. – To taki okres, że można dać szansę wszystkim, bo później wyjdą te, które najbardziej zasługują – uśmiecha się Marek Skrobot. – Przede wszystkim jednak w ostatnim tygodniu mieliśmy bardzo ciężkie treningi; trzy razy na siłowni i dwa razy w terenie, gdzie zrobiłem również testy wytrzymałościowe. W tym turnieju musiałem oszczędzać dziewczyny, dzielić równo pobyt na parkiecie, żeby ich nie przeciążyć. Czekam też na powrót kontuzjowanej Mai Bodzęty, która będzie pełniła ważną rolę w naszej drużynie.

W niedzielne południe wiadomo było, że zwycięzca ostatniej konfrontacji zajmie pierwsze w turnieju, a jako że organizatorzy przyjęli system punktowania 2-1 – pokonany miał spaść na trzecie miejsce. – Komu się chce, niech liczy, mnie tam chodzi o to, żeby pograć. Wczoraj pograły fajnie, ciekawe jak wypadną dzisiaj – zastanawiał się Zbigniew Barszcz, prowadzący „młodoligowy” Developres V LO. Po pięciu kwadransach już wiedział. – Zwyciężył zespół zdecydowanie lepszy, w każdym elemencie – chwalił jarosławianki.
Ekipa MKS San-Pajda przez całe lato przygotowywała się do przyspieszenia gry i dzisiaj dała przyjemny dla oka pokaz takiej siatkówki. Nie byłaby ona możliwa, gdyby nie linia: Magdalena Trojnar, Paulina Kłuś, Joanna Waszyńska, które na ogół przyjmują bardzo pewnie, tyle że nie zawsze wraz z koleżankami to wykorzystują. Ale kiedy wszystkie elementy się zazębiają wiele jest płaskich wystaw na skrzydła, sporo w pierwsze tempo, a przy rozgrywającej usytuowanej pod siatką zdarzają się takie upusty fantazji, jak środkowa idąca za jej plecy, jedna przyjmująca zbiegająca na środek, a druga sposobiąca się do skoku z piątej strefy. W ten właśnie sposób (Waszyńska z krótkiej) na starcie wyszły na 8:5, jednak gdy akcje się podwyższały i zwalniały, oba teamy nastolatek (średnia wieku gospodyń około 17, a przyjezdnych około 19) masowały się równo ścięciami i blokami, a Kinga Stronias kilka razy przygrzmociła dzisiaj w czwarty metr. W pierwszej odsłonie miejscowe wyrównywały na 8:8 i 16:16, ale odtąd Karina Chmielewska trzykrotnie wypuściła środkiem Katarzynę Saj, dowartościowała to asem i obroną, a sprawę zamknęła Trojnar. 25:20.

Na drugą odsłonę tą ostatnią zmieniła pozyskana z GLKS Nadarzyn Ewelina Brzezińska, natomiast już do końca Chmielewską zastępowała Gabriela Macek. „Biszkopty” raptownie odskoczyły na 5:3 i 7:4 po asach Waszyńskiej (dwóch) i Saj. Odtąd miały od 2-6 „oczek” zapasu, a przy 20:18 znowu w głównej roli wystąpiły środkowe. Saj zatrzymała pipe’a i zameldowała się z krótkiej, a Weronika Słowik z refleksem klepnęła zbyt szeroką wystawę lewą dłonią (24:21), po czym ustaliła rezultat „czapą” (25:22).
Trzecią partię wprawdzie rzeszowianki zaczęły od 2:0, ale po podaniach Waszyńskiej zrobiło się 2:7, wraz z Trojnar pokazały także kilka przytomnych sytuacyjnych zachowań (5:13). Na ostatnią fazę za skuteczną w tym turnieju Paulinę Chmielarczyk weszła Patrycja Magierowska i też dopisała sobie dwa punktowe ataki, w tym na 19:25.
PAWEŁ FLESZAR

TOMASOVIA Tomaszów Lub. – GRUPA AZOTY PWSZ Tarnów 3:1 (25:20, 20:25, 25:17, 25:12)
Sędziowała: Małgorzata Młocek.
TOMASOVIA: Szymańska, Marcyniuk, Hajduk, Karpiuk, Róg, Jasiewicz oraz Bielecka (l), Kaniewska. Trener: Stanisław Kaniewski.
GRUPA AZOTY: Lipińska, Pfeifer, Bator, Podlasek, Beda, Dyrek oraz Czekajska (l), Kaczyńska (l), Pelczarska, Kawa, Słomska, Zemełka, Sobczak. Trener: Marek Skrobot.

DEVELOPRES MKS V LO Rzeszów – MKS SAN-PAJDA Jarosław 0:3 (20:25, 22:25, 19:25)
Sędziował: Andrzej Szetela.
DEVELOPRES: Dziadosz, Stronias, Grodzka, Wisz, Makiewicz, Filipek oraz Bartyzel (l), Cur. Trener: Zbigniew Barszcz.
SAN-PAJDA: Chmielewska, Waszyńska, Saj, Chmielarczyk, Trojnar, Słowik oraz Kłuś (l), Ziemlianskaja (l), Macek, Dynarowicz, Brzezińska, Magierowska. Trener: Piotr Pajda.

Sobotnie mecze w kolejności rozgrywania: Developres MKS V LO Rzeszów – Grupa Azoty PWSZ Tarnów 2:3 (22:25, 22:25, 25:19, 25:19, 14:16), Tomasovia Tomaszów Lub. – MKS SAN-Pajda Jarosław 3:2 (21:25, 24:26, 25:21, 25:20, 15:13), Developres – Tomasovia 3:1 (25:20, 19:25, 25:23, 25:20), MKS SAN-Pajda – Grupa Azoty PWSZ 3:1 (25:20, 15:25, 25:16, 25:22).

Komentowanie zablokowane.