Bliski wypełnienia kontrakt trenera

Przebojowo zapowiadająca się konfrontacja, w której Eliteski UEK uległy Jedynce Aleksandrów Łódzki 1:3, pozostawiła niedosyt, ale wyklarowała kilka kwestii. Gospodynie na pewno zajmą trzecie miejsce po części zasadniczej I ligi, a rywalki trzymają w ręku klucz do zwycięstwa w niej. Najprawdopodobniej w I rundzie play off odbędą się derby Krakowa.

– To nie był klasyczny mecz na szczycie, bo obie drużyny nie są w swojej najlepszej formie – ocenia trener „Ekonomicznej”, Jacek Skrok. – Nie wypada mi za wiele mówić o Jedynce, ale na pewno nie miała dzisiaj takiej krótkiej i zagrywki, jakimi „zabiła” nas w Aleksandrowie. My jesteśmy w dołku, wynikającym częściowo z przemęczenia. Mieliśmy problemy w przyjęciu, ataku ze skrzydła.
Opiekun przyjezdnych Mariusz Bujek wypowiada się w podobnym tonie, choć zaznacza wzrost dyspozycji podopiecznych. – Łącznie z Pucharem Polski ponieśliśmy cztery porażki z rzędu, i nie czuliśmy się zbyt pewnie. Ostatni tydzień był pierwszym od dawna, kiedy mogłem zastosować w miarę normalny cykl treningowy, z pracą na siłowni. To jeszcze nie było to, czego bym chciał, ale lepiej się grało – analizuje.

Połowa inauguracyjnego seta była trudnym do uwierzenia na tym pułapie obustronnym festiwalem błędów: w odbiorze, ataku, z dwoma z rzędu źle skonstruowanymi „obejściami”, czy wystawą lądującą 2,5 metra za antenką. Nieco bardziej ogarnięte były w tym wszystkim krakowianki, więc częściej prowadziły 6:3, 6:6, 8:8, 12:9, 12:12, 14:13, 17:15, 19:16, 20:19. Po osobnych zbiciach i wspólnym bloku Agaty Skiby (obchodzącej dzisiaj 22. urodziny) i Magdaleny Fedorów było nawet 23:19, potem 24:21, ale wówczas miejscowe nie rozegrały ataku z piłki otrzymanej darmo (24:22). Anna Tomczyk z Kristiną Jordańską zapunktowały „czapą”, Tamara Kaliszuk kontrą i wszystkie trzy setbole poszły w niepamięć (24:24), ale o szansie przypomniała Katarzyna Wąsowska: zrazu ścięciem z szóstej strefy, a po przejściu do pierwszej linii – mądrym zahaczeniem rąk rywalek (26:24).

– Mimo tej straty, widząc, że powoli zaczyna nam się układać, akurat wtedy uwierzyliśmy, że jesteśmy w stanie tu wygrać – komentował później Bujek. W dwóch następnych partiach Agata Babicz pokazywała, jakim atutem jest posiadanie „gumowego” nadgarstka, to wybijając po bloku pod górę, to do boku, to kręcąc po prostej. Natomiast Kaliszuk, później wyróżniona nagrodą MVP, tłumaczyła, dlaczego zajmowaną przez nią pozycję gwarowo, zamiast atakiem, nazywa się „młotkiem” lub „pieprznięciem” (albo bardziej ordynarnie) – raz po raz bombardując z I i II strefy.
Miejscowe musiały więc gonić. W drugiej odsłonie – po 0:3, 7:5 (dwa asy Sandry Cabańskiej), 7:8, 9:12, 11:14, 13:17, 15:17, 15:19, 17:20 – udało im się to do stanu 21:21, dzięki kilku blokom i obronie Moniki Srogi. Zaraz jednak podbita wcześniej Tomczyk zrewanżowała się skutecznie (21:22), przy serwisie ubiegłosezonowej „ekonomistki” Justyny Wilk Eliteski pomyliły się w ataku i przyjęciu (21:24), a dzieło uwieńczyła kolejnym ścięciem Tomczyk (21:25).
W trzeciej części od remisu 10:10 akademiczki już nie doszły ekipy gości – było 10:14, 12:15, 13:18, 15:19, 17:20, 17:24 (po podaniach Wilk) i 19:25.

W czwartym secie role się odwróciły; Skiba i Cabańska odzyskały nieco energii, której wcześniej chwilami im brakowało i pociągnęły zespół – 6:2, 8:5, 9:9, 13:9, 14:12. W tym okresie jednak za Ewę Kwiatkowską, która – poza dwoma asami na powitanie drugiej partii – nie miała typowego dla siebie dnia, weszła Jordańska. I od stanu 16:13 zanotowała 4 bloki, oraz dobitkę i ścięcie ze środka. Wynik odwrócił się (17:17, 18:21, 20:22), jeszcze Cabańska ze Skibą wyrównywały na 22:22 i 23:23. Wówczas gospodynie wybroniły kiwkę Kaliszuk, jednak nie zdołały skontrować, a Tamara w ponowieniu przyłożyła bez litości, mecz zakończył zaś blok Babicz z Marleną Mieszała na Cabańskiej (23:25).
– Utrzymaliśmy się na pozycji lidera przez 21 kolejek, począwszy od pierwszej, więc nawet jeśli nie zawsze styl jest taki jak by się oczekiwało, trzeba być zadowolonym. Styl najważniejszy jest w jeździe figurowej – przekonuje ze swadą szkoleniowiec Jedynki, któremu sukces w I rundzie play off wystarczy do wypełnienia zobowiązań kontraktowych. – Mam w umowie zapisane zadanie zdobycia czwartego miejsca – uśmiecha się, ale przed tematem walki o awans ucieka. – Są lepsze drużyny, Eliteski i Chemik Police. Mówisz, że to kokieteria? Pewnie tak, ale nie chcę o tym gadać. Zrobiliśmy już wiele i będziemy walczyć dalej, ale bez głośnego opowiadania o celach.

Aleksandrowianki w najbliższą sobotę podejmują Silesię Volley Mysłowice, a stawką jest utrzymanie pierwszej lokaty (obecnie wyprzedzają Chemika o 2 punkty). Natomiast żadnego materialnego znaczenia dla akademiczek nie ma konfrontacja z KSZO w Ostrowcu Św. – Daję dziewczynom dwa dni wolnego, w środę najpierw spotykamy się na siłowni i zaczynamy przygotowania konkretnie pod Wisłę – deklaruje Jacek Skrok.
Już w weekend 9-10 marca zaczyna się I runda play off, w której jego podopieczne powinny trafić właśnie na AGH Galeco Wisłę. Trudno wyobrazić sobie bowiem, że drużyna „Białej Gwiazdy” nie poradzi sobie za kilka dni we własnej hali ze Stalą Mielec (o jej problemach pisaliśmy niedawno TUTAJ) i nie zajmie 6. pozycji po rundzie zasadniczej.
Przed kolejnymi derbami Krakowa „Ekonomiczn” musi wygospodarować jeszcze czas za półtora tygodnia na pucharowy rewanż z Bank BPS Muszynianką Fakro w Muszynie (o ich pierwszej konfrontacji można przeczytać TUTAJ).
PAWEŁ FLESZAR

ELITESKI AZS UE Kraków – JEDYNKA Aleksandrów Łódzki 1:3 (26:24, 21:25, 19:25, 23:25)
Sędziowali: Michał Gruszczyński (Opole) i Mariusz Fiutek (Będzin). Widzów: 550.
ELITESKI: Wawrzyniak, Wąsowska, Król, Cabańska, Skiba, Fedorów oraz Sroga (l), Urban, Sadowska. Trener: Jacek Skrok.
JEDYNKA: Wilk, Tomczyk, Kwiatkowska, Kaliszuk, Babicz, Mieszała oraz Nowakowska (l), Michalkiewicz, Jordańska. Trener: Mariusz Bujek.

Komentowanie zablokowane.