Bomba w szatni wyczyściłaby głowy

Koszykarze Wisły Kraków ponieśli czwartą z rzędu porażkę, tym razem na własnym parkiecie, z bardziej rutynowaną drużyną Pogoni Ruda Śląska, 62:77.
– To doświadczenie chyba zdecydowało – przyznaje trener gości, Bogusław Mol. – Przez długie momenty nie mogli sobie poradzić z naszą strefą. To cecha młodych zawodników.
Gospodarze prowadzili najwyżej 11:8, kiedy Rafał Zgłobicki – „trójką” i akcją 2+1 – zdobył dla nich ponad połowę punktów. Wyciągnęli jeszcze rezultat pierwszej kwarty na 16:15, dzięki trafieniu za trzy Wojciecha Gorgonia, a na początku drugiej mieli 17:15 i 19:17.
Odtąd jednak rządzili już przyjezdni. 41-letni Krzysztof Morawiec już wcześniej pokazał młodziakom, na czym polega spryt w przedostawaniu się pod kosz. Wysoki i masywny Tomasz Stankala swobodnie wskakiwał pod „deskę”, albo wycofywał się na półdystans i „kłuł” stamtąd. Przy stanie 37:53 w trzeciej części miał już na koncie 14 „oczek”. Parę dynamicznych wjazdów zaprezentował Mateusz Pawlik, a wszyscy rudzianie razem byli lepiej dysponowani rzutowo od gospodarzy.
– Mieliśmy wcześniej kryzys i to zwycięstwo było nam potrzebne. Obawialiśmy się tego meczu, bo Wisła z każdym walczy. Widziałem jej ostatni występ w Gliwicach, gdzie przegrała trochę pechowo, bo miała wysoką przewagę – podsumowuje Bogusław Mol.

Kto wie, czy wspomniana porażka nie przybiła wiślaków psychicznie. Dzisiaj brakowało w ich poczynaniach normalnej determinacji. – No, bez życia – przytakuje ich szkoleniowiec, Łukasz Kasperzec. – Co ja mogę powiedzieć mądrego? Gdybym znał receptę, to bym ją zastosował. Chyba trzeba by rzucić bombę w szatni, żeby wyczyściła im w głowach.
Jego podopieczni zerwali się po przerwie. Impuls dał im Mateusz Piotrowski, a Paweł Murza to nurkował na parkiet za piłką, to „zaczapował” przeciwnika do tablicy. Rezultat nie pokazał jednak efektów tego kilkuminutowego „wiatru”. Inaczej niż w czwartej odsłonie, kiedy z 51:69 zbliżyli się na 59:69. Ciągle jednak brakowało im skuteczności, na linii osobistych była wręcz fatalna. Tylko trzy pewnie wyegzekwowane w końcówce wolne Olafa Blody poprawiły wskaźnik w tym elemencie na 50% (15 z 30).
Losy wówczas już były rozstrzygnięte, bo przez ostatnie półtorej minuty Paweł Mol, Aleksander Maślanka i Patryk Jeleń wykorzystali 7 z 9 różnorakich szans.

Ekipa ‚Białej Gwiazdy” ma dwa zwycięstwa w dziewięciu spotkaniach i zajmuje 10. pozycję w tabeli grupy C II ligi. Okazję poprawienia bilansu dostanie już w najbliższą sobotę, ponownie we własnej hali. O g. 19 podejmie Albę Chorzów.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – POGOŃ Ruda Śląska 62:77 (16:15, 12:26, 16:21, 18:15)
Sędziowali: Jarosław Szwadowski i Krzysztof Kustra. Widzów: 80.
WISŁA: Zgłobicki 20 (4×3, 7 zb., 2 prz.), Piotrowski 8 (7 zb.), Murza 7 (4 zb., 2 bl.), Czajka 5 (5 as., 4 zb., 3 prz.), Gorgoń 3 (1×3) oraz Kolber 5 (8 zb., 2 bl.), Dąbek 5 (1×3), Kamecki 4 (5 zb.), Bloda 3, Szlachetka 2, Cepuchowicz. Trener: Łukasz Kasperzec.
POGOŃ: Pawlik 15 (1×3, 2 prz.), Stankala 14 (5 zb.), Morawiec 9 (1×3, 4 zb., 3 prz.), Wilkin 9 (1×3), P. Mol 7 (6 zb., 5 as., 3 prz.) oraz Jeleń 15 (1×3, 5 zb.), Sgodzaj 3 (1×3), Tomecki 3, Maślanka 2 (8 zb., 3 prz.), Anduła. Trener: Bogusław Mol.

Pozostałe wyniki i tabelę grupy C II ligi koszykarzy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.