Brzmienie ciszy

Cracovia coraz bardziej staje się drużyną obcych boisk; w Krakowie przegrała już po raz trzeci w tym sezonie – z Pogonią Szczecin, 0:1.
W pięciu meczach na stadionie przy ul. Kałuży „Pasy” zwyciężyły tylko raz, raz też zremisowały, w derbach. Dzisiaj, wskutek zajść podczas tej ostatniej konfrontacji, brakło im zresztą tradycyjnego atutu związanego z występem u siebie – publiczności, gdyż obiekt został zamknięty na dwa spotkania przez wojewodę małopolskiego. Opuszczone trybuny jak z filmów o epidemii, cisza momentami kłująca uszy, częściej wyraźnie jak nigdy słyszalne pokrzykiwanie piłkarzy, plus doping z loży VIP, jaki zrywał się w ostatniej fazie spotkania.

Gospodarze mogli jednak zaksięgować dzisiaj trzy punkty, gwarantując to sobie już w pierwszej połowie. Wszak Saidi Ntibazonkiza na „dzień dobry” zaczarował rywali dryblingiem, wymienił „klepkę” z Sebastianem Stebleckim i przymierzył z siedmiu metrów w długi róg, a piłka otarła farbę ze słupka. Po zewnętrznej stronie.
Z podobnej pozycji kopnął w 28. minucie Dawid Nowak, któremu defensywę rozprowadzili Marcin Budziński i Steblecki, lecz tym razem piłkę złapał Radosław Janukiewicz. Golkiper Pogoni odbił też uderzenia Ntibazonkizy (dobra pozycja, w polu karnym, po prawej stronie) i dwukrotnie Budzińskiego (pierwsze z 30 metrów, futbolówka leciała pod poprzeczkę). A raz Nowakowi zabrakło precyzji i zdecydowania, bo wykonał coś pomiędzy strzałem i podaniem – gdyby miękko oddał do tyłu, Said znalazłby się idealnie na wprost bramki.
Tymczasem przyjezdni nacierali z rzadka, Marcin Robak z powietrza przeniósł nad poprzeczką, Maksymilianowi Rogalskiemu zaś stanął na drodze Krzysztof Pilarz. Kiedy jednak w 20. minucie Sławomir Szeliga spóźnił się ze wślizgiem, Robak wjechał w pole karne z Milosem Kosanoviciem u boku, aż wreszcie stoper Cracovii wślizgiem go sfaulował. Gwizdek, karny (co ciekawe, bez kartki dla „Kosy”), egzekucja Robaka, 0:1.

Przez niemal dwadzieścia minut po przerwie szczecinianie kontrolowali sytuację, konstruując ładne ataki, z szybkimi podaniami i wejściami skrzydłem, z obiegnięciem (na ogół prawym, Adama Frączczaka). Zabrakło im jednak wykończenia, jeśli kopali na bramkę, to lekko, lub byli blokowani.
Miejscowi przypomnieli sobie wreszcie o konieczności odrabiania strat, lecz kreowali tylko gwiazdorski status Janukiewicza, który znowu dwukrotnie obronił próby Budzińskiego, a po razie Ntibazonkizy i Marcina Kusia, natomiast przy główce Bartłomieja Dudzica wyręczył go kolega.
Goście wyskoczyli z jedną dobrą kontrą, w 80. minucie, ale Robakowi nie starczyło opanowania, bo uderzył za wcześnie, już na linii „szesnastki”, z czym dość łatwo poradził sobie Pilarz. Nie zmieniło to faktu, że Pogoń zwyciężyła w lidze przy Kałuży po raz pierwszy od ponad 30 lat – poprzednio 10 sierpnia 1983 roku (2:1).
PAWEŁ FLESZAR

CRACOVIA – POGOŃ Szczecin 0:1 (0:1)
Bramka: Robak 21 k. Sędziował: Paweł Pskit (Łódź). Żółte kartki: Danielewicz, Budziński – M. Dąbrowski, Frączczak, Akahoshi. Widzów: mecz bez udziału publiczności.
CRACOVIA: Pilarz – Kuś, Szeliga, Kosanović, Marciniak – Danielewicz (55. Straus), D. Dąbrowski (79. Boljević), Budziński – Steblecki (46. Dudzic), Nowak, Ntibazonkiza. Trener: Wojciech Stawowy.
POGOŃ: Janukiewicz – Frączczak, Golla, M. Dąbrowski, Lewandowski (82. Pietruszka) – Bąk, Ława (79. Djousse), Rogalski (73. Ouedraogo), Murayama – Hakahoshi, Robak. Trener: Dariusz Wdowczyk.

Pozostałe wyniki i tabelę T-Mobile Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.