Brzuch wciągnięty, ręce do przodu

W pierwszym półfinałowym meczu akademickich mistrzostw Małopolski siatkarki AGH zwyciężyły AWF w jej hali 2:1, a spora dawka emocji szykuje się też na rewanż w przyszły wtorek.

Obie ekipy zmobilizowały prawie wszystkie siły, cztery „wuefistki” reprezentujące na co dzień najlepszego II-ligowca, Solną Wieliczka, przyjechały wprost z Mysłowic, gdzie w sparingu pokonały występującą na zapleczu ekstraklasy Silesię Volley, 3:1.
Wieczór otworzyła dwoma asami Monika Pietroczuk, za to po dwóch atakach Magdaleny Tyrańskiej i serwisie Izabeli Cieżyńskiej było 3:3. Coraz lepiej funkcjonujący blok dał AWF prowadzenie 8:5 i 10:6, ale po chwili gra się wyrównała; drużyny dzieliły się też sprawiedliwie rozstrzygnięciami bardzo długich wymian. 12:12, 14:12, 14:15, 17:17.
Wydawało się, że AGH odzyskuje inicjatywę po ataku Jagody Szkodny i asie Elżbiety Wojtunik (17:19), lecz czym prędzej wyrwały ją Tyrańska i Cieżyńska, wspierane zza pleców podaniami Katarzyny Świeży. 22:19, 23:20, a na finiszu Joanna Mazurkiewicz pogodziła gorącą krew z chłodną głową. Pierwszą, uciekającą nad taśmą, piłkę przebiła knykciami w pełnym wyskoku, trafiając tuż przed linię końcową, a drugą, kiwaną, zaasekurowała tak zmyślnie, że wystawiła od razu „dyszlem” do Magdaleny Domagalskiej, która trzepnęła po rękach rywalki. 25:20.

Od startu drugiego seta drużyna gości była i skuteczniejsza, i bardziej ofiarna, i szczęśliwsza. W kombinacji wszystkich tych cech Agata Kapusta przeszlifowała klepki parkietu, a Pietroczuk, stojąc tyłem do siatki, przebiła obronioną przez nią piłkę wprost w wolne pole. Było 0:2, 2:6, kiedy „Agieszanki” odjechały poza zasięg wzroku. Małgorzata Barszcz nieprzyjemnie zagrywała, zaliczając trzy asy, trenerka Irina Bogdanowa instruowała stojące pod siatką podopieczne: „brzuch wciągnięty, ręce do przodu”; te przyhamowały część ataków, resztę wygarniała Kinga Pasiut, interweniując to na podłożu, to w powietrzu. Na tablicy pokazało się 3:14.
Przy serwisie Mazurkiewicz i „czapach” Tyrańskiej z Natalią Gajewską gospodynie odrobiły znaczną część strat, ale gdy przy stanie 14:18 znowu miały dostać coś „darmo” – przebicie sposobem dolnym wpadło im zaskakująco w pole. Dalej wyniku przypilnowała najrówniejsza dzisiaj na boisku Szkodny. 14:20, 15:22, 17:25.

Na tie-breaka w podstawowym składzie AWF wyszły Gajewska i Magdalena Pajda, a w AGH Natalia Wawryków, która wcześniej pojawiła się tylko na trzy ostatnie akcje drugiej odsłony. Rozgrywała energicznie i szybko, a zapis się wahał – 3:1, 5:5, 5:7, 8:8, 10:10. Przy 12:12 Mysiak zameldowała się z krótkiej i poszła za linię końcową, a Wojtunik zapunktowała blokiem. 12:14, przerwała im Pajda, jednak wątpliwości rozwiała Gośka Barszcz. 13:15.
Rewanż pierwotnie był planowany już na jutro, ale został przesunięty na przyszły wtorek, 8 marca, na g. 18.30. O awansie do finału zdecyduje bilans dwumeczu, więc faworytkami będą występujące we własnej hali, przy ul. Piastowskiej, dziewczyny z AGH, ale i przeciwniczki nie stoją na straconej pozycji, zwłaszcza jeśli dołączy do nich Paulina Stojek, którą dzisiaj coś zatrzymało.
O drugie miejsce w finale walczą Uniwersytet Jagielloński i PWSZ Tarnów. Pierwszą, wczorajszą, konfrontację między nimi opisywaliśmy TUTAJ.
PAWEŁ FLESZAR

AKADEMIA WYCHOWANIA FIZYCZNEGO – AKADEMIA GÓRNICZO-HUTNICZA 1:2 (25:20, 17:25, 13:15)
Sędziowali: Mateusz Kopecki i Zdzisław Śpiewla (Kraków). Widzów: 50.
AWF: Mazurkiewicz, Tyrańska, Domagalska, Klocek, Świeży, Cieżyńska oraz Olipra (l), Kamińska (l), Gruczek, Kubacka, Pajda, Gajewska. Trener: Tomasz Klocek.
AGH: Pietroczuk, Szkodny, Mysiak, Kapusta, Barszcz, Wojtunik oraz Pasiut (l), Siedlecka, Janota, Wawryków. Trener: Irina Bogdanowa.

Komentowanie zablokowane.