Bułgarski ślad Cracovii

Piłkarze „Pasów” zainaugurowali przygotowania do rundy wiosennej. – Pod względem tkanki tłuszczowej i mięśniowej prezentują się dobrze, resztę pokażą wkrótce testy wydolnościowe – z żartobliwym uśmieszkiem ocenia ich trener, Wojciech Stawowy.

W pierwszych, przedpołudniowych zajęciach wziął udział Bułgar Władisław Romanow. – Jest ofensywny, przebojowy, szybki, kreatywny – charakteryzuje Stawowy urodzonego w 1988 r. skrzydłowego. – Trafiliśmy na niego pół roku temu; jesienią był obserwowany w czterech meczach ligowych, a teraz mam tydzień, żeby przyjrzeć mu się z bliska.
Romanow ostatnio – i w sezonie 2009/10 – występował w Botewie Wraca, w rozgrywkach 2010/11 był zawodnikiem Lokomotiwu Sofia, potem przez pół roku – Slavii Sofia. – Ma zapis w kontrakcie, że jeśli otrzyma propozycję z zagranicy to może odejść za darmo – szkoleniowiec przedstawia korzystną dla swojego klubu okoliczność.

Nie wszystko układa się tak dobrze. Do „Pasów” miał dołączyć hiszpański pomocnik z III-ligowego Gimnastic Tarragona, Dani Quintana. Dzisiaj pojawił się na testach w Jagiellonii Białystok. – Leciał już do nas i skręcił… Bardzo fajny piłkarz, byłem na niego zdecydowany, ale wczoraj wieczorem otrzymaliśmy wiadomość, że wybrał jednak tamten zespół – mówi Stawowy, który zamknął dzisiejsze zajęcia dla dziennikarzy. – Chciałem, żeby była cisza i spokój – uzasadnia kpiąco. – Zazwyczaj jednak nie będę tak robił. To jednak trudny okres, po przykładzie tego Hiszpana widać, jaka jest konkurencja i lepiej nie ujawniać za dużo.

Dyskretnie obchodzi się z tematem wzmocnień, choć zapewnia, że Cracovia wyselekcjonowała grupę piłkarzy, którzy w tym tygodniu lub na początku przyszłego mają pojawić się w Krakowie i podpisać kontrakty. – To Polacy; ich nie trzeba testować, bo są znani z gry w naszej ekstraklasie, już ich obserwowaliśmy – przekonuje. – Chodzi głównie o zawodników ofensywnych, ale jest też obrońca i bramkarz. Niektórzy muszą jeszcze wyjaśnić kwestie umów z dotychczasowymi klubami.
Raczej nie zagra w „Craxie” Jan Hoszek, który mógł wrócić do niej, ale kiepsko wyszły wyniki jego badań. Trener twierdzi natomiast, że szansę na znalezienie się w kadrze ma Saidi Ntibazonkiza, który ma najpierw ćwiczyć indywidualnie, a potem z rezerwami. – Jeśli rehabilitacja fizyczna pójdzie dobrze, to najwięcej będzie zależeć od rehabilitacji mentalnej – tłumaczy obrazowo „Staw”. – Musi zrozumieć, o co chodzi w Cracovii, o co walczymy i w jaki sposób mamy się zachowywać. Kiedy słuchałem opowieści, co on robił tutaj dawniej, to włosy mi dęba stawały, jakbym je sobie usztywnił na cukrze. Ze mną dwóch minut by tu nie wytrzymał.

Krakowianie ćwiczyli dzisiaj pod balonem przy ul. Wielickiej („Byliśmy bardzo stęsknieni za treningiem, co było widać, bo wszyscy mieli z tego dużo radości” – zwierzał się Bartłomiej Dudzic), z opóźnieniem – spowodowanym przez sprawy prywatne – dotrą Mateusz Żytko i Krzysztof Pilarz.
Uczestniczył w zajęciach Milosz Kosanović, o którym serbskie media spekulują, że mógłby odejść do tamtejszej bądź tureckiej ekstraklasy. – Był menedżer coś tam gadał, ale do klubu nikt nie dzwonił, więc chyba na razie to nic poważnego.
Mam taką umowę z Miloszem, że mówi mi o konkretach, a nie o plotkach. A nie mówił nic – zarówno obrońca jak i szkoleniowiec bagatelizują te informacje.
Osobne treningi ma grupa piłkarzy w wieku 18-21 lat, testowanych pod kątem przydatności do pierwszej drużyny. – Potrwa to tydzień; jeśli któryś się wyróżni, to zostanie do niej przesunięty – tłumaczy Stawowy.
23 stycznia jego podopieczni rozegrają pierwszy sparing, z drugoligową Garbarnią Kraków, a trzy dni później wyjadą na pierwsze zgrupowanie, do francuskiego Nancy.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.