Całe życie z wariatami

W najbliższą niedzielę odbędzie się w Krakowie już jedenasta edycja Cracovia Maraton – imprezy najlepiej łączącej masowość z wielkim wyczynem. Po raz kolejny został pobity rekord frekwencji, organizatorzy liczą też na świetne wyniki profesjonalistów.

Od pierwszej edycji, w 2002 roku – jeszcze jako prezes współurządzającego bieg Wawelu – przy Cracovia Maraton pracuje Edward Stawiarz, obecnie ekspert i komentator imprezy. Przywołuje przykład sławnego Freda Lebowa, twórcy Maratonu Nowojorskiego, który po raz pierwszy, w 1970 r., zebrał w Central Parku niewiele ponad setkę uczestników, a potem długo jeszcze nie mógł przebić się ponad niewielki procent z dzisiejszych 40-kilku tysięcy biegaczy.
Do XI Cracovia Maraton na dzisiaj zgłosiło się z górą 4 tysiące osób – wobec 1 tysiąca w pierwszej edycji i 3400 przed rokiem. – Chcemy, aby nasz maraton był coraz poważniejszy sportowo i coraz bardziej powszechny – tłumaczy Urszula Filipowicz, wicedyrektor Zarządu Infrastruktury Sportowej, który w imieniu Gminy Miejskiej Kraków organizuje imprezę.

Konkurencja, która może wydawać się nudna, często bywa widowiskowa; nie przypadkiem maratony na zachodzie Europy, w USA czy Japonii gromadzą tłumy kibiców i obserwatorów. – Mam nadzieję, że z czasem podobnie będzie działo się również w Krakowie. Każdego zachęcam, aby spróbował przebiec 200 metrów najszybciej jak potrafi. A potem niech każdy sobie wyobrazi, że czołowi maratończycy przebiegają w takim tempie 42 kilometry. To jest nie-do-uwie-rze-nia! Czy nie warto zobaczyć to z bliska? – pyta retorycznie Dariusz Kaczmarski, niegdyś biegacz na średnie i długie dystanse, potem maratończyk i trener, przy Cracovia Maraton odpowiadający za zakontraktowanie zawodników tzw. Elity.
W tym roku na starcie stanie spora grupa Kenijczyków, Etiopczyków, którzy będą walczyć o nagrodę główną – Fiata Punto. Silna jest również obsada wśród kobiet, z tradycyjnie liczną grupą zawodniczek zza wschodniej granicy. Z Polaków najpoważniej powinni się liczyć Agnieszka Ciołek – uważana za jedną z najzdolniejszych młodych biegaczek w naszym kraju, która zadebiutuje w Krakowie na dystansie 42 km 195 m – oraz Adam Draczyński – triumfator mistrzostw świata wojskowych w maratonie.

Krakowska impreza to także odbywające się w sobotę biegi towarzyszące: Cracovia Maraton na Rolkach i Mini Cracovia Maraton im. Piotra Gładkiego, w ramach którego została wprowadzona rywalizacja 4-osobowych zespołów rodzinnych.
To wreszcie wciąż rosnąca grupa startujących niepełnosprawnych w kategoriach wózków oraz osób niewidomych i niedowidzących. – Przez te dziesięć lat, udało się doprowadzić do sytuacji, że w Krakowie startuje największa w Polsce grupa takich ludzi; liczę, że może już w najbliższą niedzielę będzie ich setka. Oni nie tylko dodają biegowi kolorytu, ale i szerszego, głębszego wymiaru – podkreśla Bogdan Dąsal, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. niepełnosprawnych, również uczestniczący przy organizacji maratonu od początku. Tekst o niezwykłym, niewidomym maratończyku można przeczytać TUTAJ.

Cracovia Maraton to wreszcie olbrzymie przedsięwzięcie logistyczno-organizacyjne. Zaangażowane są przy nim ludzie i instytucje związane władzami miasta, ale i rzesza 1000 wolontariuszy. W pewnym sensie w organizacji weźmie udział większość krakowian, którzy w niedzielę będą musieli znosić różnego rodzaju utrudnienia, na czele z blokadą kilku ważnych arterii. Jedenasta edycja ma jedenastą wersję trasy („Żeby się uczestnikom nie znudziły widoki” – żartuje Stawiarz), a tym razem zostanie wyłączony spory odcinek ciągu Alei Trzech Wieszczy – od ulicy Czarnowiejskiej do Ronda Matecznego. Koordynator imprezy ds. bezpieczeństwa Andrzej Batko i wicedyrektor ZIKiT, Henryk Kamski apelują do mieszkańców o wyrozumiałość. Z mapą trasy można się zapoznać TUTAJ, a z listą zmian w ruchu i w komunikacji miejskiej – TUTAJ.

Z tym że do wspomnianych niewygód krakowianie się już chyba przyzwyczaili przez dziesięć lat. Co ciekawe, historia maratonu pod Wawelem jest nieco dłuższa. – W 1998 roku przyszedł do mnie Andrzej Madej, właściciel wielkiego biura maklerskiego „Penetrator”, fanatyk biegania, z propozycją, żeby coś takiego zrobić – wspomina Edward Stawiarz, olimpijczyk z Meksyku i Monachium. – Akurat przez otwarte drzwi usłyszał to Robert Korzeniowski, który był zawodnikiem Wawelu; zajrzał i mówi, żebyśmy poczekali do olimpiady w Sydney, bo on po niej będzie miał więcej czasu i nam pomoże. No i po 2000 roku zaczęliśmy się tym zajmować intensywniej.
Współorganizatorem i kierownikiem biura podczas pierwszej edycji był Grzegorz Wamberski, zmarły przedwcześnie trzy lata temu. Wówczas trener i szef sekcji lekkoatletycznej Wawelu, potem urządzał biegi na orientację i rajdy rowerowe.

Stawiarz jest także spikerem każdego Cracovia Maraton. – Mam inny, znacznie dłuższy rekord: od 1976 roku spikeruję na każdych mistrzostwach Polski w półmaratonie – opowiada. Opisuje jak bardzo zmieniła się mentalność i styl życia od jego czasów zawodniczych. – W latach 60. czy 70. wybiegałem nad Rudawę, nad którą była wówczas plaża Krakowa. Ludzie krzyczeli za mną: „Wariat! Gdzie lecisz?”, „Wariat! Kto cię goni?”. A dzisiaj widzę coraz więcej biegających przy Błoniach, na osiedlach, po bulwarach wiślanych. I ta liczba rośnie między innymi dzięki corocznemu Cracovia Maraton.
PAWEŁ FLESZAR

Skomentuj

Adres e-mail nie zostanie opublikowany ani wykorzystany. Pola oznaczone gwiazdka sa wymagane.*

Skorzystaj z HTML oraz: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Connect with Facebook

*