Cały Szmal na zwycięstwo Polski

Tym razem polscy piłkarze ręczni stworzyli porywające widowisko nie za pomocą długiej pogoni i dramatycznej końcówki, ale rozbijając najlepszą drużynę XXI wieku, Francję, 31:25. Z kompletem punktów awansowali do drugiej fazy mistrzostw Europy.

W największym melodramacie wszechczasów (albo, jak kto woli, genialnym kiczu), „Casablance”, jest taka scena. Hitlerowcy w knajpie „U Ricka”, z typową dla nich butą, narzucają się szwabskimi przyśpiewkami. Czeski dysydent, Viktor Laszlo intonuje „Marsyliankę”, pociąga za sobą pozostałych klientów, żyjących w tym poplątanym miejscu (Maroko pozostawało wówczas pod kontrolą francuskiego rządu Vichy, marionetki III Rzeszy). Ze łzami w oczach śpiewa nawet dziewczyna, która wparadowała do baru na ramieniu niemieckiego oficera. Odradza się duma.
Dzisiaj hymn francuski nie miał szans w starciu z Mazurkiem Dąbrowskiego, „Polacy, jesteśmy z wami” i „Polska, biało-czerwoni” były głośniejsze niż kiedykolwiek, a gwizdy – gdy rywale posiadali piłkę – bardziej przeraźliwe. Ale wynik w konfrontacji z hegemonem światowego handballu wydawał się przesądzony, także historycznie – wszak Polska nie zwyciężyła Francji od prawie 22 lat!
– Wołają nas, bo podobno ktoś przez pomyłkę zamknął Nikolę Karabaticia w szatni – jeden z ochroniarzy żartował przed meczem z sympatycznymi dziewczynami z biura prasowego. – To chyba jedyna możliwość, żeby ich dzisiaj pokonać – odparła z refleksem jedna z nich.
– Gdyby wcześniej spytać każdego z tych piętnastu tysięcy kibiców, czy nasi mogą wygrać i to tak wysoko, gdyby musieli odpowiadać szczerze i postawić na to pieniądze, to nie wiem, czy znalazłoby się stu ludzi, którzy byliby w stanie z przekonaniem to zrobić – perorował już po wszystkim starszy pan.

Niezależnie, kto i jak mocno wierzył, trybuny pulsowały w niesamowitym dopingu, a w hali przy ulicy Stanisława Lema realizował się scenariusz science-fiction. Gospodarze chwilami wręcz miażdżyli aktualnych mistrzów igrzysk olimpijskich, świata i Europy, przeważali aż 14:7 i choć przed przerwą stracili dużą część z tej przewagi, to później równie efektownie budowali niewiele mniejszą różnicę.
Karol Bielecki trafiał w podobnym transie (czterokrotnie już w pierwszych 10 minutach), jak Sławomir Szmal odbijał, ale wszystko przewyższała determinacja, czy wręcz drapieżność w obronie. – Gratuluję Polakom; dominowali w ataku i defensywie, dominowali po prostu fizycznie – podsumowuje Claude Onesta, który od 2001 roku poprowadził reprezentację Francji na międzynarodowych imprezach do dziewięciu złotych medali, dwóch srebrnych i czterech brązowych.
W konfrontacji, która zanosiła się na najspokojniejszą z dotychczasowych, bo obie drużyny zapewniły sobie awans do kolejnej rundy, a Francuzi mieli wypełniać rolę faworyta, ewidentnie „biało-czerwonych” do jeszcze bardziej zażartej walki pchnęła kibicowska manifestacja dumy narodowej.

Sławek Szmal, wybrany najlepszym zawodnikiem spotkania, z humorem stwierdził, że powoli zbliża się do 20 lat stażu w reprezentacji, a Francję rzeczywiście udało mu się pokonać po raz pierwszy. W gronie bohaterów znaleźli się nie tylko on i Bielecki – w pierwszym rzędzie należałoby wymienić Krzysztofa Lijewskiego, Kamila Syprzaka i Przemysława Krajewskiego. Były też występy nieoczekiwanie znaczące, jak np. Bartosza Konitza, który spędził na parkiecie dużo czasu, kiedy Kentin Mahe wyłączył Michała Jureckiego. – Nie sądziłem, że dzisiaj wejdę, ale trener mnie zawołał. Jestem od tego, by dać kolegom odpocząć – kwituje skromnie Bartek.
Wraz z partnerami zapewnili sobie dłuższy oddech, bo jako triumfator grupy A w następnej rundzie będą pauzować w czwartek i wyjdą na parkiet dopiero w sobotę, aby zmierzyć się z Norwegią, która zajęła pierwsze miejsce w grupie B. – To młody zespół, prezentujący bardzo szybką piłkę ręczną, ma paru zawodników występujących w Bundeslidze – charakteryzuje Skandynawów „Kasa”. – Ulegliśmy im rok temu przed mistrzostwami świata i do soboty musimy się bardzo dobrze przygotować.

Cały harmonogram rozgrywek następnej fazy w grupie I znajduje się pod tekstem. Dzisiejszym sukcesem „biało-czerwoni” stworzyli sobie znakomitą sytuację. Jako że zaliczają się wyniki, które padły pomiędzy drużynami awansującymi z grup A i B, mają maksymalną ilość punktów i niezły stosunek bramek (to też można znaleźć pod spodem). Francja musi wygrywać, więc będzie torować im drogę i już nawet jedno zwycięstwo (zwłaszcza z Norwegami) może dać Polakom wejście do strefy medalowej. W półfinałach, systemem „na krzyż” zmierzą się bowiem po dwie czołowe ekipy z grupy I i grupy II (powstanie jutro z grup C i D).
– Niektórzy będą nam już wieszać na szyjach medale, zwłaszcza, wy, dziennikarze. Ale do nich jeszcze długa droga – studzi nastroje Michał Jurecki. – Pamiętajmy, że zdobyliśmy dzisiaj tylko dwa punkty, nic jeszcze nie wygraliśmy w mistrzostwach. Jesteśmy szczęśliwi z dzisiejszego wyniku, ale od jutra musimy wszyscy zejść na ziemię.
PAWEŁ FLESZAR

Grupa A:
POLSKA – FRANCJA 31:25 (15:12)
Sędziowali: Oscar Raluy Lopez i Angel Sabroso Ramirez (Hiszpania). Widzów: 14 854.
POLSKA: Szmal 17 obron (na 42 strzały) – Bielecki 9 pkt (na 13 strzałów), Syprzak 6 (6), Krajewski 6 (8), Lijewski 5 (9), M. Jurecki 2 (4), Konitz 1 (2), Łucak 1 (2), Chrapkowski 1 (2), Grabarczyk, Gliński, Daszek, Szyba. Kary: 12 minut. Trener: Michael Biegler.
FRANCJA: Omeyer 11 obron (na 42 strzały) – Mahe 5 pkt (na 6 strzałów), Abalo 5 (8), Nyokas 4 (5), Sorhaindo 3 (5), Guigou 3 (4), L. Karabatić 2 (2), Porte 2 (6), Narcisse 1 (5), N. Karabatić 1 (7), Kounkoud. Kary: 6 minut. Trener: Claude Onesta.

MACEDONIA – SERBIA 27:27 (13:13)

Klasyfikacja w grupie A: 1. Polska 6 pkt, bramki 84:76; 2. Francja 4 pkt, 91:80; 3. Macedonia 1 pkt, 73:81; 4. Serbia 1 pkt, 81:92.

Relacje z poprzednich meczów Polaków w grupie A można znaleźć TUTAJ i TUTAJ.

Runda główna – Grupa 1, Tauron Arena Kraków:
czwartek, 21 stycznia – g. 18.15: Francja – Białoruś; g. 20.30: Macedonia – Chorwacja
sobota, 23 stycznia – g. 18.15: Francja – Chorwacja; g. 20:30: Polska – Norwegia
poniedziałek, 25 stycznia – g. 18.15: Macedonia – Norwegia; g. 20.30: Polska – Białoruś
środa, 27 stycznia – g. 16: Macedonia – Białoruś; g. 18.15: Francja – Norwegia, g. 20.30: Polska – Chorwacja

Kolejność „startowa” w grupie I, z zaliczonymi punktami i bramkami z poprzedniej fazy:
1. Polska 4 pkt, bramki 55:48; 2. Norwegia 4 pkt, 63:58; 3. Chorwacja 2 pkt, 58:55; 4. Francja 2 pkt, 55:54; 5. Białoruś 0 pkt, 48:56; 6. Macedonia 46:54.

Komentowanie zablokowane.