Centymetry jak cale

W meczu Cracovii z Górnikiem Łęczna na stadionie przy ul. Kałuży powinno paść kilka goli, a skończyło się remisem 0:0.

O jego atrakcyjności nie stanowiła gra; sporo było strat na własnej połowie (zwłaszcza w wykonaniu gospodarzy), jeszcze więcej przebijanek. Nie tylko piłką. Bartosze, Kapustka i Śpiączka przy pojedynku główkowym tak solennie stuknęli się czołami, że ten pierwszy zaczął krwawić, a opatrzona rana odnowiła się mu się jeszcze w drugiej części spotkania.
Nie mogły także zachwycić parady bramkarzy, bo… zawodnicy na ogół chybiali. Były to jednak minimalne pudła, do tego dwie poprzeczki i – chyba najlepsze – sytuacje, w których nie doszło do strzału.
Obydwie stworzył Górnik. W 16. minucie Grzegorz Bonin podał płasko i mocno przed bramkę, dwóch jego kolegów dojeżdżało wślizgiem, ale uprzedził ich obrońca „Pasów”. Natomiast w 57. minucie, po wrzutce Łukasza Tymińskiego i główce z boku Tomasza Nowaka, Jakubowi Świerczokowi pozostała egzekucja. Stał na piątym mecze, na wprost rzucającego się rozpaczliwie Grzegorza Sandomierskiego, złożył się z woleja i trącił tylko futbolówkę, po czym odbiła mu się od biodra.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Zaledwie połową strzału skończyła się „setka” dla krakowian. Dzięki miękkiej centrze Kapustki sam przed Sergiuszem Prusakiem znalazł się Tomas Vestenicky. Czech bardzo szybko wszedł dzisiaj na boisko, bo musiał zastąpić kontuzjowanego Luisa Deleu i chyba zbytnio pospieszył się również przy opisywanej okazji. Kopnął, ale piłka odbiła się jeszcze od kolana golkipera i leciała nad nim lobem, jednak przed linią wybił ją głową Łukasz Mierzejewski.
W tym samym miejscu co Vestenicky był wcześniej, po rzucie rożnym i główce Miroslava Covilo, Piotr Polczak, jednak trafił w poprzeczkę. Po drugiej stronie ostemplował ją natomiast  Bonin – również lewą nogą, za to mierząc z 20 metrów.

Przypominał się słynny speech Ala Pacino z „Any given sunday”, który wprawdzie mówił o futbolu amerykańskim, a nie piłce nożnej i calach, a nie centymetrach, do tego przeprowadzał parabolę z życiem, ale sens był ten sam: „(…) margines błędu jest bardzo mały. Pół kroku za daleko i pudłujesz. Pół sekundy za późno, albo za wcześnie, i też pudłujesz„.
Śpiączka zarówno w pierwszej, jak i drugiej (po świetnej akcji Świerczoka) odsłonie uderzał z prawej strony w długi róg, nieznacznie mijając słupek. A kiedy w identycznej pozycji był Mateusz Cetnarski – zatrzymał go Prusak.
Świerczok próbował też z dystansu, lecz z efektem podobnym do Śpiączki.
Reasumując, Cracovia oddała dzisiaj 12 strzałów w tym dwa celne, a Górnik – 13 z czego trzy celne.

„Te cale… Gdy dodamy je do siebie, to będzie stanowiło pieprzoną różnicę między zwycięzcami a przegranymi” – mówi Pacino w filmie, o którym pisaliśmy TUTAJ.
W sobotni wieczór mógł zdarzyć każdy wynik, a padł najmniej – z przebiegu – prawdopodobny.
I najgorszy dla obu rywali, a więc centymetry stworzyły wręcz dwóch przegranych. Ekipa z Łęcznej obsunęła się na przedostatnie, spadkowe miejsce w tabeli.
„Craxa” ciągle okupuje najniższy stopień podium, ale w ośmiu konfrontacjach w tym roku zanotowała tylko dwa zwycięstwa, więc szansa na mistrzostwo (lub wicemistrzostwo) oddala się wraz z malejącą liczbą kolejek.
PAWEŁ FLESZAR

CRACOVIA – GÓRNIK Łęczna 0:0
Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork). Żółte kartki: Bejan – Pruchnik, Bożić, Tymiński. Widzów: 8091.
CRACOVIA: Sandomierski – Deleu (9. Vestenicky), Bejan, Polczak, Jaroszyński – Budziński, Covilo – Wójcicki (58. Zejdler), Cetnarski (75. Wdowiak), Jendrisek, Kapustka. Trener: Piotr Górecki.
GÓRNIK: Prusak – Mierzejewski, Pruchnik, Bożić, Leandro – Nowak, Tymiński – Bonin (90. Danielewicz), Śpiączka (90. Sasin), Piesio – Świerczok. Trener: Jurij Szatałow.

Pozostałe wyniki i tabelę piłkarskiej ekstraklasy można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.