Chłodny wychów „Wojskowych”

Sekcja siatkówki krakowskiego Wawelu to swoista wańka-wstańka, która dużo rzadziej spada, niż walczy z powodzeniem o awans. W tym roku znowu się udało i drużyna przygotowuje się do III-ligowego sezonu.

„Wawelowcy” zostali zdegradowani z Serii B (ówczesnego zaplecza ekstraklasy) w 2001 roku, a trzy lata później klub sprzedał Gedani miejsce w II lidze, na którą nie było go stać finansowo i personalnie. Wkrótce jednak zaczął od najniższego szczebla, w 2008 roku wszedł z IV do III ligi, a po dwóch sezonach – do II. Ta druga promocja nastąpiła już po nawiązaniu współpracy z Akademią Górniczo-Hutniczą, gdzie (a formalnie do struktur AZS) w czerwcu ubiegłego roku została przeniesiona ekipa seniorów, odtąd nosząca miano AGH 100RK AZS.
Natomiast Wawel znowu zgłosił się do IV ligi i dość łatwo wydostał z niej wyżej. – I każdy awans, począwszy od tego przed kilkunastu laty do Serii B, został wywalczony sportowo, w grze – podkreśla Paweł Wójcik, trenujący siatkarzy „Wojskowych”, od dawna związany z klubem w różnych rolach. – To jest ewenement, bo przecież najczęściej w Krakowie i okolicach, albo miejsce się kupowało, albo dostawało je dzięki decyzji administracyjnej.

W minionym sezonie poza seniorskim awansem jego podopieczni zdobyli mistrzostwo Małopolski juniorów, zakwalifikowali się również do turniejów finałowych MP w siatkówce plażowej we wszystkich kategoriach młodzieżowych. I właśnie oni będą stanowić trzon składu III-ligowego. Za wyjątkiem najlepszego z nich – Pawła Samborskiego, który trafił do Hutnika Kraków. – Stanowił pięćdziesiąt procent naszego zespołu – nie owija w bawełnę Wójcik. – Przeinteligentny facet, wierzę, że w drugiej lidze dobrze wypadnie.
Pytany o ich własne cele, odpowiada z humorem: – Powiedziałbym, że celem jest utrzymanie, ale regulamin nie zakłada spadku w najbliższym sezonie, więc nie da się tak powiedzieć. Generalnie, to chciałbym, aby jak najwięcej przebywali na parkiecie juniorzy, rozwijali się. Ale też musimy się starać, nie możemy przegrywać zbyt wysoko, żeby chłopcy nie byli zdołowani. Sety stracone do 15 nic nie dają…
Dodaje, że chcieliby znowu zakwalifikować się do rozgrywek centralnych w kategorii juniorów i zajść dalej niż w minionym sezonie. Ostatnio skończyli na ćwierćfinale, w którym wpadli na świetne firmy: Czarnych Radom, Chemika Bydgoszcz, MMKS Kędzierzyn-Koźle. – Teraz jest szansa na lepszy układ i łatwiejszych przeciwników – uważa.

Kadrę ma liczną (podajemy ją pod tekstem), wrócił do niej z wypożyczenia do Feniksa Dobczyce Bartosz Kołodziej, natomiast podczas obozu w Pucku zgłosił się do nich Michał Pyś, środkowy SKS Starogard Gdański. – Wiedział już wtedy, że dostał się na studia na AGH, więc wygodnie byłoby mu grać u nas. Testowaliśmy go w Pucku, zrobił dobre wrażenie i został przyjęty – opowiada szkoleniowiec. – Zgłosili się jeszcze rozgrywający z Będzina i środkowy z Rzeszowa, ale nie pojawili się teraz. Tego drugiego już widziałem w akcji, jest na niezłym poziomie – blok, szybka ręka w ataku. Zobaczymy jak to się rozwinie.
Ze sparingów jest umiarkowanie zadowolony, grali już na obozie, a w ostatnim miesiącu na ogół ulegali silnym trzecioligowcom (Politechnika Kraków, wzmocniona Mszanka Mszana Dolna), za to pokonali w Tarnowie dwie ekipy wystawione przez tamtejszą Iskierkę. Ceni sobie trzecie miejsce podczas juniorskiego turnieju w Bobowej, gdzie wystąpiło 12 zespołów.

Warunki finansowo-organizacyjne to już zupełnie inna para kaloszy. Start w rozgrywkach pokrywa grant miejski, klub opłaca dwóch trenerów. Z siatkarzami poza Wójcikiem pracuje jeszcze tylko Jarosław Kopański, prowadzący młodzików oraz zajęcia w SP nr 5, gdzie są klasy siatkarskie, którymi Wawel współopiekuje się wraz z Wisłą Kraków (pierwszy klub odpowiada za chłopców, drugi za dziewczynki). Z klubem jest związany długo, był kiedyś jego dyrektorem, przeszedł w stan spoczynku w stopniu majora, ale przekonuje, że siedzenie w domu nie jest dla niego. Jest łącznikiem pomiędzy Wawelem a AGH, bo będzie spikerem na meczach I ligi. Śmieje się, że po kilkunastu latach spikerowania siatkarzom pierwszy raz będzie to robił z licencją, po kursie odbytym w PZPS.
W Wawelu prowadzą z Wójcikiem zajęcia w hali przy ul. Podchorążych, która krzyczy o remont, od lat są też kłopoty z jej dogrzaniem, niekiedy temperaturami przypomina hurtownię nabiału.
– W tej chwili już nie ma sensu robić poważnego remontu, nawet jeśli byłyby na to środki. Nie ma ich, a zresztą nie przyniosłoby to efektów na dłuższą metę – tłumaczy Kopański. – Na dzisiaj należałoby uszczelnić przeciekający dach, wymienić parę innych rzeczy. I czekać na nową halę…

Nowa została wpisana w miejski plan modernizacji obiektów klubu, który jest wszak skomunalizowany. Tyle że dopiero w drugim etapie. Pierwszy etap, jeśli wystartuje w przyszłym roku, zajmie się leżącym obok stadionem, na którym ma powstać nowe boisko, bieżnia tartanowa i trybuna.
Wawel ciągle nazywa się Wojskowy Klub Sportowy, ale z armią ma nieporównanie luźniejsze związki i znacznie mniejsze z niej korzyści, niż w dawnych czasach. – Nasz prezes, Dariusz Saletra podpisał porozumienia z większością jednostek na terenie Krakowa, więc sekcje mogą użytkować niektóre ich obiekty, co jest pewną pomocą dla klubu – zaznacza Paweł Wójcik. – Weźmy jednak pod uwagę, że po tej stronie Wisły, poza położoną daleko Nową Hutą, nie ma hali, klubowej, czy szkolnej, która miałaby dobre parametry do szkolenia młodzieży, a nie byłaby „obłożona” zajęciami i można byłoby z niej korzystać w miarę tanio. Musimy sobie radzić z tym co mamy.
PAWEŁ FLESZAR

Kadra Wawelu Kraków
Rozgrywający: Piotr Fenoszyn, Dawid Fremel
Skrzydłowi: Michał Andruszków, Szymon Bogacz, Kamil Gawin, Arkadiusz Kasprzyk, Bartosz Kołodziej, Marcin Lasoń, Janusz Marczyk, Piotr Pieniążek, Hubert Stręk, Szymon Zych
Środkowi: Paweł Batko, Sebastian Masel, Michał Pyś, Kacper Wąsala
Libero: Marcin Nowakowski, Krystian Zawadzki

Komentowanie zablokowane.