Ciężki fedrunek z Silesią

Siatkarki Elitesek UEK odniosły szóste kolejne zwycięstwo z rzędu, ale dzisiejsze spotkanie nie zawsze układało się po ich myśli. Nadto krakowianki znowu borykają się z problemami zdrowotnymi.
W pewnej mierze stawką ich konfrontacji z Silesią Volley Mysłowice/Chorzów była trzecia lokata w tabeli. Po zwycięstwie umocniły się na niej, z 6 punktami przewagi nad Ślązaczkami i KSZO Ostrowiec Św. – Nawet mówiłem dziewczynom, że o to gramy, ale nie chciałbym, żeby czuły się teraz usatysfakcjonowane, bo ciągle mamy szansę na drugie miejsce – zaznacza trener gospodyń Jacek Skrok, gdyż jego zespół na trzy kolejki przed końcem sezonu zasadniczego ma 3 „oczka” straty do drugiego w zestawieniu Chemika Police.
Ewentualny dzisiejszy sukces dawałby Silesii Volley perspektywy na zajęcie początkiem marca najniższego stopnia podium. – Nie zastanawiałem się nad tym: czy ma być trzecie, czy czwarte, czy piąte. Nie będę powtarzał, że interesuje nas kolejny dobry mecz, bo to nudne – śmieje się szkoleniowiec ekipy gości, Sebastian Michalak. – Ale tak jest; pamiętajmy, że jesień zaczęła się dla nas kiepściutko i dopiero później „odpaliliśmy”, co trochę wyżej ustaliło poprzeczkę oczekiwań. Także w naszych głowach jest ona wyżej.

Na trybunach zasiadły, rzadko tu widywane, byłe zawodniczki „Ekonomicznej”: Edyta Rzenno i fetowana przez kibiców Lucyna Borek, wraz z którą prosto z Bielska-Białej, gdzie wystąpiły w barwach PTPS Piła, w odwiedziny do siostry Katarzyny, przyjechała Magdalena Wawrzyniak. Zobaczyły jak ich dawne partnerki pokonują Silesię Volley 3:0, ale też chwilami, wbrew wynikowi, idzie im ciężko, niczym przy fedrunku węgla w KWK „Mysłowice-Wesoła”.
Przyjezdne długo neutralizowały tradycyjny atut gospodyń – piorunujący serwis z wyskoku Sandry Cabańskiej. W pierwszej partii wszystkie cztery jej ciosy przyjęły w pas trzech metrów od siatki (w tym dwukrotnie skuteczna w polu Joanna Nickowska). Miały również pożyteczną w większości elementów Dominikę Najmrocką, która wprawdzie nie kończyła wszystkich ataków, ale też wiedziała, co znaczy szanować piłkę. Sekundowały jej koleżanki, więc rezultat rozwijał się na ogół po ich myśli – 2:3, 4:3, 5:6, 9:6, 10:7, 10:11, 13:13, 14:16, 16:19.
Przy 18:19 Sylwia Andrysiak trzepnęła ze środka w trzeci metr (18:20), lecz w następnej, podobnej sytuacji wyblokowała ją Magdalena Fedorów, a kontrę skończyła Cabańska. Jeszcze jedno rozegranie krótkiej mysłowiczankom się nie udało, w dwóch kolejnych akcjach Sandra kontynuowała – zaczęty już w pierwszej fazie seta – pokaz, jak zbijać z wykorzystaniem rąk przeciwniczek. Od 22:20 pałeczkę przejęła od niej Agata Skiba, uderzając dwukrotnie ze skrzydła i raz z pipe’a (po drugiej stronie dwa punkty zaliczyła Justyna Sachmacińska). 25:22.
Do Agaty wchodzącej z szóstej strefy przez cały mecz skakaliśmy odwrotnie, niż było to zaplanowane – kręcił później głową Michalak.

W drugiej odsłonie Ewa Matyjaszek-Matela ciągle najchętniej prowadziła ofensywę z wykorzystaniem Cabańskiej i Skiby, ale przewaga nie zawsze była bezpieczna – 2:1, 4:2, 6:3, 8:5, 12:8, 12:10, 14:10, 16:11 – aż po asie Barbary Susek i bloku „Sachmy” zaczęła maleć (16:14). Błędy miejscowych skutkowały kolejnym zmniejszeniem różnicy (18:17, 19:18), aż szalę przechyliła dwoma ścięciami Cabańska oraz Fedorów dobitką (przy podaniu Katarzyny Urban) i blokiem w asyście Skiby (22:19, 24:20). Przy 24:21 sprawę zamknęła atakiem z II linii Katarzyna Wąsowska.
Trzeci set był już dożynkowym. „Ekonomistki” – zabezpieczone z tyłu przez Monikę Srogę i towarzyszące jej w danym ustawieniu koleżanki (Michalak komplementował Eliteski za znaczącą poprawę gry obronnej w porównaniu ze spotkaniem w I rundzie, kiedy sukces odniosły jego podopieczne) – hulały na siatce. Wreszcie dwa asy, siłowo i skrótem, zaksięgowała Cabańska (7:2), kolejne liczby na tablicy zaświecały Wąsowska, Aleksandra Król (dwiema „czapami”), Skiba – 9:3, 11:4, 11:7, 16:9, 17:11. Jeszcze próbowała im się przeciwstawić Sachmacińska, niezłą podwójną zmianę dały Izabela Soja i Patrycja Ząbek, ale wystarczało to, żeby korygować rezultat na 17:13 i z 23:16 na 23:18. Po kolejnym asie Cabańskiej było 20:13, potem 24:19, a skończyła spotkanie na 25:20 – ni to kiwką, ni to plasem po prostej – Skiba, wkrótce uhonorowana nagrodą MVP.

Od wygranej z Chemikiem dostaliśmy takiego kopa; widać, że dziewczyny są pewne siebie, nawet jak coś im nie idzie, to dążą do odwrócenia sytuacji – analizuje Jacek Skrok. – Ciągle jednak jest wiele rzeczy do poprawienia. Oby tylko czasu i zdrowia starczyło.
Dzisiaj nie mogła wystąpić Katarzyna Połeć, cierpiąca na przeciążeniowe problemy z kręgosłupem. Szkoleniowiec ma nadzieję, że wydobrzeje wkrótce, lecz dodaje w drugiej połowie tygodnia przez kilka dni może pauzować Matyjaszek-Matela. Tymczasem krakowianki spiętrzeniem kończą okres gry w rytmie środa-sobota. W najbliższą środę, o godz. 18, w ramach Pucharu Polski, podejmą w hali UEK Budowlanych Łódź, w piątek wyjeżdżają do Stężycy, gdzie w sobotę zmierzą się w lidze z Wieżycą, a w drodze powrotnej, w niedzielę czeka ich pucharowy rewanż w Łodzi.
Rzadziej będą wychodzić na parkiet siatkarki Silesii Volley, ale za to muszą zmobilizować się już na najbliższy wtorek, gdy czeka je mecz awansem (z 16.2) z SMS Sosnowiec, której uczennice przed weekendem rozjeżdżają się do macierzystych klubów na turnieje 1/8 finału mistrzostw Polski juniorek, a niektóre – po prostu na odpoczynek (o priorytetach „Szkoły” pisaliśmy TUTAJ).
PAWEŁ FLESZAR

ELITESKI AZS UE Kraków – SILESIA VOLLEY Mysłowice/Chorzów 3:0 (25:22, 25:21, 25:20)
Sędziowali: Marcin Myszkowski i Magdalena Niewiarowska (Warszawa). Widzów: 250.
ELITESKI: Matyjaszek-Matela, Wąsowska, Król, Cabańska, Skiba, Fedorów oraz Sroga (l), Urban. Trener: Jacek Skrok.
SILESIA: Polak, Najmrocka, Andrysiak, Susek, Sachmacińska, Wysocka oraz Nickowska (l), Bojdak, Soja, Ząbek. Trener: Sebastian Michalak.

Komentowanie zablokowane.