Cud mniemany czyli Holendrzy na karuzeli

Ostatnia tak magiczna chwila z piłkarzami krakowskiej Wisły w roli głównej miała chyba miejsce w grudniu 2002 roku. Rozbili wtedy 4:1 Schalke Gelsenkirchen w obecności 50 tysięcy niemieckich kibiców, a siedmioletni synek redakcyjnej koleżanki niżej podpisanego rozpłakał się siedząc w kucki przed telewizorem. Wisła była na ustach całej futbolowej Polski. Nie o porównania klasy i stylu tamtej drużyny do obecnej tu chodzi, ale tego niezwykłego spiętrzenia cichej nadziei, głośnej radości, olbrzymiej niespodzianki oraz przyjemnej ekscytacji w oczekiwaniu na jutrzejsze losowanie i lutową konfrontację w 1/16 Ligi Europy (notabene to o jeden stopień niżej od osiągniętego przez tamtą ekipę Henryka Kasperczaka).

Podopieczni Kazimierza Moskala zostali nagrodzeni za odwagę w marzeniach (bo mało kto sądził, że kiepściutkie ostatnio Odense zdoła cokolwiek zdziałać w Londynie) i zdrowy rozsądek (niezależnie od wszystkiego, trzy zdobyte przez nich punkty zaprocentują w przyszłości w rankingu), który pożegnał się z dawnym „wszystko albo nic” (kiedy po minimalnie traconej szansie na Ligę Mistrzów krakowianie prawie od razu odpadali z jakimś słabeuszem w Pucharze UEFA).
I za fantazję. Maszynę uruchomił Łukasz Garguła, rzadko zdarzającym się strzałem z 16 metrów w krótki róg – meczowa niezborność poczynań bramkarza gości, Nicka Marsmana była niezaprzeczalna, ale akurat tutaj usprawiedliwia go fakt, że piłka skręciła mu przed nosem w stronę słupka.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Okazało się, że nawet bez Ivicy Ilieva i Patryka Małeckiego Wisła dysponuje tercetem z ogromnym zmysłem gry kombinacyjnej. Garguła, Maor Melikson i Rafał Boguski wsadzili Holendrów na niemal pół godziny na karuzelę szybkich wymian piłek i akcji oskrzydlających. Rywalom tak się zakręciło w głowach, że praktycznie nie odpowiadali atakami (dwukrotnie tylko podali piłkę Siergiejowi Pareice), co było wygodne dla obrony gospodarzy, zważywszy że zaczęła ona występ od podania Juniora Diaza do Marka Janko na czystą pozycję (szczęśliwie, tym razem Austriakowi zabrakło zdecydowania)…
Paradoksalnie, z efektownej postawy wiślaków nie było efektów, a statyczni zawodnicy Twente zdobyli wyrównanie, kiedy Luuk de Jong fantastyczną przewrotką dołożył się do wizerunku spotkania.

Zaraz po przerwie jednak i wykopie Pareiki – Cwetan Genkow wygrał pojedynek zapaśniczy (biodrem i udem odpychając od piłki obrońcę) oraz piłkarski (kopnął obok wychodzącego mu naprzeciw bramkarza), a ustalony wtedy wynik – 2:1 – już się nie zmienił. Choć okazji, a przede wszystkim ładnych akcji ciągle nie brakowało, Małecki zaś pokazał, że już się nie obraża – wyszedł dopiero po godzinie, lecz szarżował jakby jego zadanie do wykonania było najważniejszym tego dnia.
A potem nastąpił dosyć zabawny moment, kiedy piłkarze Białej Gwiazdy i ich kibice cieszyli się chwilę ze zwycięstwa, ale bez wielkiego przekonania, a potem nagle wpadli w euforię po ogłoszeniu wieści z Londynu.

Duńczycy wyrównali w ostatniej minucie tamtej konfrontacji. Wcześniej wiślacy byli w następnej rundzie przez około kwadrans (od gola Garguły po premierowe trafienie Fulham), teraz będą przez dwa miesiące. O tym, z kim wówczas się zmierzą rozstrzygnie losowanie odbywające się jutro w szwajcarskim Nyon, o godz. 13. Lista potencjalnych rywali Wisły (czyli rozstawionych zespołów) za najdokładniejszym w kraju piłkarskim serwisem, 90minut.pl: PAÓK (Saloniki), Royal Standard Club de Liege, PSV Eindhoven, Sporting Clube de Portugal (Lizbona), Beşiktaş JK (Stambuł), Athletic Club de Bilbao, Metalist Charków, Club Brugge KV, Club Atlético de Madrid, FC Schalke 04 (Gelsenkirchen), Anderlecht (Bruksela), Valencia CF, Manchester City FC, Olympiakós SFP (Pireus), Manchester United FC. W grupie rozstawionych jest również Twente, ale zespoły z tej samej grupy nie mogą spotkać się w 1/16. Na pewno pierwszy mecz odbędzie się w Krakowie (najprawdopodobniej 16 lutego), a drugi (23.2) na boisku rywala.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – TWENTE Enschede 2:1 (1:1)
Bramki: Łukasz Garguła 11, Cwetan Genkow 46 – Luuk de Jong 39. Sędziował: Władisław Biezborodow (Rosja). Żółte kartki: Janssen, Gouriye. Widzów: 15 210.
WISŁA: Pareiko – Jovanović, Díaz, Bunoza, Núnez – Wilk, Jirsák (90. Brud) – Boguski (61. Małecki), Garguła, Melikson (89. Kirm) – Genkow. Trener: Kazimierz Moskal.
TWENTE: Marsman – Cornelisse, Bengtsson, Buysse, Röseler – Janssen, Landzaat, de Jong (77. Gouriye) – Bajrami, Janko (65. Berghuis), Chadli (46. John). Trener: Co Adriaanse.

Pozostałe wyniki Ligi Europy i końcową tabelę grupy K można znaleźć TUTAJ

Skomentuj