CV dłuższe niż wzrost

PKCh PWSZ porozumiał się z utytułowaną libero. Do II-ligowego zespołu dołączyła też doświadczona, doskonale rozpoznawalna w Tarnowie siatkarka.

– Po raz kolejny może sprawdzić się przysłowie: „Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło” – śmieje się prezes tarnowskiego klubu, Piotr Górnikiewicz. Zgoła inny nastrój miał, kiedy dowiedział się dzień po rozpoczęciu przygotowań, że z gry u nich rezygnuje Martynika Robel. – Wszystko mieliśmy ustalone dużo wcześniej z jej ojcem, wydawało mi się, że do czegoś to zobowiązuje obie strony, ale wybrała inny kierunek. Teraz jednak myślę, że świetnie się złożyło, bo możemy pozyskać dużo lepszą od niej libero – uważa działacz.
Skontaktował się z Darią Bąkowską, szukającą nowej drużyny, gdyż Politechnika Częstochowa, w której występowała ostatnio, ma wycofać się z II ligi. – Dogadaliśmy się co do warunków, jest skłonna już w tym tygodniu przyjechać do nas na treningi. Musimy jeszcze załatwić kwestie administracyjne dotyczące jej karty zawodniczej – wyjaśnia Górnikiewicz.

Bąkowska ma 22 lata i mierzy 174 cm, ale lista osiągnięć, jakimi może pochwalić się jest chyba dłuższa od niej. Pierwsze kroki stawiała w Jedynce w rodzinnym Lęborku, jednak już w wieku trzynastu lat przeniosła się do Gdańska i tamtejszej Gedani. I zaczęła zapełniać CV – 2006 r.: brązowy medal mistrzostw Polski kadetek, mistrzostwo Pomorza młodziczek; 2007 r.: złoty medal MP kadetek, złoty medal ogólnopolskiej olimpiady młodzieży; 2008 r.: srebrny medal MP kadetek, srebrny medal licealiady, 5. miejsce OOM; 2009 r.: złoty medal MP juniorek, 2010 r.: srebrny medal MP juniorek. W zespołach zdobywających różnokolorowe krążki była partnerką m.in. Joanny Wołosz, Mai Tokarskiej, Natalii Nuszel, Natalii Kurnikowskiej; sama kilka razy otrzymała tytuł MVP spotkania. W latach 2008-10 znajdowała się w ekstraklasowej kadrze Gedani Żukowo, trenując i uczestnicząc w sparingach.
Po maturze przeniosła się do Jedynki Aleksandrów Łódzki, z którą w 2011 r. wywalczyła awans do I ligi, a dwa następne sezony spędziła w Politechnice, docierając z nią wiosną do drugoligowego turnieju finałowego.
– Przydałaby się nam zawodniczka tak obyta, otrzaskana w walce, a jednocześnie młoda – mówi prezes. – W Częstochowie zrobiła licencjat, u nas miałaby podjąć studia na drugim kierunku, prawdopodobnie na wychowaniu fizycznym.

W zespole PKCh PWSZ, który opisywaliśmy TUTAJ i TUTAJ, pod okiem Lesława Kędryny oraz Marka Skrobota ćwiczy siatkarka, która od lat ma wielonurtowe związki z tarnowskim sportem. Agnieszka Brzezińska jest wszak córką Andrzeja Kiełbusiewicza, nieżyjącego już „ojca tarnowskiego pływania” – organizatora sekcji, szkoleniowca, wcześniej zawodnika. Pływanie z powodzeniem uprawiały też trzy jego córki (synem jednej z nich jest znany piłkarz Mateusz Klich), w tym Agnieszka, która później przerzuciła się na siatkówkę i przez wiele lat była liderką Jedynki Tarnów. Wywalczyła z nią awans do II ligi w 2011 r., a miniony sezon opuściła ze względu na drugi urlop macierzyński.
– Zupełnie przypadkiem spotkaliśmy się w saunie; był też wspierający nas jeden z sympatyków. Zagadnął Agnieszkę o plany na przyszłość – opowiada Piotr Górnikiewicz. – Odpowiedziała, że może zagra w III lidze. Palnąłem z głupia frant: „Nie wygłupiaj się z żadną trzecią ligą, przychodź do nas!”. Agnieszka zaraz w poniedziałek pojawiła się na zajęciach i odtąd budzi tylko podziw zmieszany z szacunkiem. Imponuje już forma i sylwetką, jakie udało jej się uzyskać po urodzeniu dwójki dzieci. A jeszcze bardziej – jej olbrzymie zaangażowanie, mimo prywatnych obowiązków. Cieszę się, że jest u nas i daje przykład młodszym dziewczynom.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.