„Czajnikowi” nie odskakuje pokrywka

Koszykarze Wisły Kraków odnieśli pierwsze zwycięstwo w II lidze – 69:57 z AZS AWF Mickiewicz Romus II Katowice – przechylając losy na przełomie trzeciej i czwartej kwarty.
Choć wydawało się, że wszelkie rozstrzygnięcia zapadną dużo wcześniej. Najpierw – na korzyść gospodarzy, bo Rafał Zgłobicki, Michał Chrabota i Sebastian Dąbek odpalili z obwodu i po 2,5 minuty mieli na tablicy 12:2.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Potem, długo i kilka razy – na korzyść gości. Trochę mocniej przycisnęli w obronie, resztę sprawiła indolencja rywali, notujących stratę za stratą. Gdyby nie to, że oni z kolei pogubili się w części kontr, pewnie dużo mocniej przekręciliby licznik, niż na 12:16, a potem 16:19 (druga w krótkim czasie „trójka” Dawida Kołakowskiego).
Tymczasem uspokoił grę miejscowych Krzysztof Czajka, Zgłobicki znalazł bezpośrednią drogę do kosza i tak wyprostowali I kwartę na 22:21.
W drugiej scenariusz w sporych fragmentach się powtórzył. Po początkowym migotaniu wyniku (22:23, 24:23, 24:25, 26:25) katowiczanie sfinalizowali trzy akcje z rzędu. W ostatniej przechwyt, drybling przez 2/3 boiska i wjazd Macieja Dalaka z piłką długo niesioną na lewej ręce zaświeciły 25:31.
Znowu jednak Czajka podziałał tonizująco, a Kamil Kamecki odnajdywał się pod „deską”. Przed przerwą dopisał sobie 2+1, wyrównując na 35:35.

Szturm przyjezdnych w trzeciej odsłonie wydawał się ostatnim. Run 12:0. Dalak po 2+1 księgował największą na boisku zdobycz, 15 punktów, a jego drużyna – przewagę 47:37. Potem jeszcze 51:42, kiedy wiślakom wymierne korzyści przyniosła wreszcie odrobina wariacji. Rywale nie mogli sobie poradzić ich strefą, Dąbek napędzał piorunujące kontry, po dwie z nich skończyli wraz z wybiegającym sam na sam Chrabotą. Sekundowali im koledzy, Mateusz Piotrowski zdominował na chwilę tablicę przyjezdnych. Przed pauzą różnica zmniejszyła się do 50:51, a w ciągu pięciu minut po niej urosła w drugą stronę, do 62:53.
– W przerwie w szatni starałem się podnieść Sebastiana na duchu; mówiłem, że musi i jest w stanie nam pomóc, żeby nie przejmował się wcześniejszymi problemami. No i pociągnął nas wtedy – opowiada kapitan „Białej Gwiazdy”, Krzysiek Czajka. Obaj z trenerem Łukaszem Kaspercem uważają, że powodzenie w najistotniejszym momencie jest zasługą Dąbka.
Ale to dzięki „Czajnikowi”… nie przegrali. Stabilizował swój team w najważniejszych momentach, nie zdarzyło mu się „zagotować”. Pełniąc rolę „jedynki” nie bawił się w finezje, tylko spychając obrońcę doholowywał piłkę na przeciwną połowę. I tak wprowadzał swój zespół do gry. – W młodzieżówce to był zawodnik podkoszowy, a teraz wyrasta na mądrego rozgrywającego – komplementuje go szkoleniowiec.

Krzysztof przypomniał o swej starej roli, kiedy „windą” wysłał w powietrze Kołakowskiego, nabierając go na piąty faul. Pilnując wyniku zaliczył jeszcze trzy przechwyty. W tamtym okresie sporą pomocą służyli mu Kamil Kolber i Paweł Murza. Ten drugi zanotował dwa przewinienia, ale w przepychankach z Mateuszem Kantarowskim tamten zarobił na nim „ofensa” wykluczającego go z meczu. A że pechowo kontuzję kolana odniósł Michał Kubaczka – Mickiewicz w krótkim czasie stracił trzech ważnych ludzi.
– Dobrze, że mamy wreszcie zwycięstwo, ale to był nasz najgorszy występ w tym sezonie. Dużo lepszy mieliśmy ostatnio w Częstochowie, tylko po prostu nie trafialiśmy pomarańczową kulką do dziury – Kasperzec skwitował spotkanie, w którym było aż 50 strat (20 gospodarzy i 30 gości).

Następne choćby z definicji będzie dużo ciekawsze. Wszak w sobotę, 24 października, o g. 17, w hali Akademii Górniczo-Hutniczej przy ul. Piastowskiej zmierzą się z akademikami w derbach Krakowa. Dotąd zwykle ekipa AGH przystępowała do nich jako wyżej notowana, ale na ogół rywalizacja była wyrównana, a dwie z sześciu konfrontacji wygrała Wisła. Teraz „Agiehowcy” są liderem grupy C drugiej ligi, miażdżą kolejne drużyny. – Czy się boimy? Nie, przecież nie możemy. Musimy walczyć. Myślimy o tym meczu od początku sezonu i jakiś plan mamy. A może wpadnie parę „trójek” i ułoży się dobrze dla nas? – uśmiecha się Czajka.
– Faworyt jest jeden, AGH, a my będziemy się starali łamać reguły – podsumowuje trener.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – AZS AWF MICKIEWICZ ROMUS II Katowice 69:57 (22:21, 13:14, 15:16, 19:6)
Sędziowali: Robert Rydz i Jakub Adameczek. Widzów: 90.
WISŁA: Zgłobicki 20 (1×3, 4 prz.), Chrabota 11 (1×3, 2 prz.), Kamecki 7 (4 zb.), Dąbek 7 (1×3, 4 as.), Żaczek 1 (6 zb., 2 bl., 2 prz.) oraz Czajka 9 (6 prz., 5 zb.), Piotrowski 6 (6 zb., 4 prz.), Kolber 4 (2 prz.), Murza 4 (7 zb.). Trener: Łukasz Kasperzec.
MICKIEWICZ: Dalak 19 (6 prz.), Kołakowski 12 (2×3, 9 zb.), Mucha 8, Stawowski 5 (10 as., 7 zb., 3 prz.), Kubaczka 4 (6 zb., 2 prz.) oraz Kantarowski 5 (1×3), Orpel 4, Karpacz (5 b.), Kędzior, Garita. Trener: Tomasz Oczadły.

Pozostałe wyniki i tabelę grupy C II ligi koszykarzy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.