Czapka jest dobra na słońce i na deszcz

Złote medale mistrzostw Polski siatkarzy plażowych zdobyli Grzegorz Fijałek i Mariusz Prudel, a srebrne  Michał Bryl i Kacper Kujawiak, którzy wcześniej, w trwającym blisko 3,5 godziny półfinale, zdetronizowali ubiegłorocznych triumfatorów, Piotra Kantora i Bartosza Łosiaka.

Dopiero w ostatnim meczu piąty duet igrzysk w Londynie po raz pierwszy stracił seta. Wcześniej wszyscy przeciwnicy próbowali i każdy co najmniej raz był blisko, ale nikomu się nie udało. Choćby Macieje, Kosiak i Rudol, którzy w drugiej odsłonie półfinału prowadzili 19:17, a potem mieli jeszcze setbola przy 20:19, ale najpierw wpakowali piłkę w siatkę, a potem rywale udane obrony dyskontowali kontrami lub blokiem.
Podczas ich spotkań na obiektach nad Zalewem Nowohuckim można było odnieść wrażenie, że już sama pewność siebie, świadomość własnych umiejętności jest ich olbrzymim atutem. Przeciwnicy szarpali, emocjonowali się , że mogą coś wydrzeć najlepszej polskiej parze, a Grzesiek i Mariusz spokojnie grali swoje i swoje osiągali. – O to w tym chodzi, czasem trzeba przeczekać przeciwnika, czy swój słabszy okres – przekonuje Prudel, MVP finałów. – My też tego się wcześniej nauczyliśmy: postęp trzeba zrobić nie tylko w umiejętnościach, ale i mentalnie.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Taki progres na pewno stał się udziałem Bryla i Kujawiaka, którzy zdobyli pierwszy seniorski medal w życiu, a długo mieli uzasadnione apetyty na „złoto”. Mimo festiwalu finezyjnych uderzeń z drugiej piłki Prudla i jego przewagi 10:6, a potem 12:9, wyrównali na 12:12, potem wyszli na 17:15, ciągle popełniając mniej błędów od faworytów. Nie wykorzystali czterech setboli, aż Bryl, który piątego uzyskał atakiem, zamknął sprawę „czapą”. 25:23.
Kiedy Prudel zatrzymał go w drugiej odsłonie, a Fijałek dołożył asa, zrobiło się 12:18 i odtąd już utrzymywała się różnica 2-4 „oczek” – 15:11, 15;13, 17:15, 19:16, 21:17.
W tie-breaku „młodzi” wyszli jeszcze na 7:6, ale szybko ostudził ich Grzesiek, a kiedy Mariusz po swoim serwisie pobiegł do siatki i przygrzmocił przechodzącą – na tablicy widniało 7:9. Po dwóch asach Fijałka zapis zmienił się na 8:13, a przy 9:15 mogli się cieszyć z mistrzostwa odzyskanego po rocznej przerwie.
– Nie mieli nic do stracenia, ryzykowali, w pierwszym secie wychodziły im prawie wszystkie ataki. Jednak to po końcówkach poznaje się zwycięzców – skwitował Grzegorz.

Kantor i Łosiak stracili tytuł w nietuzinkowych okolicznościach.
Po pierwsze, półfinałowa konfrontacja z Brylem i Kujawiakiem przebiegała bez najmniejszego pardonu. Piotrek na dzień dobry sprezentował rywalom cztery „czapki z daszkiem” (4:0), ale ci szybko ochłonęli i nauczyli się omijać jego ręce, a po chwili to Michał zaproponował tamtym, aby sprawdzili, czy do twarzy im w tym nakryciu głowy. Po trzech takich zagraniach z rzędu (a w sumie miał ich już pięć) zmienił zapis na 13:15, lecz szósty w tej części blok Kantora odwrócił go na 16:15.
Było jeszcze 17:17, lecz Bryl z Kujawiakiem nagminnie pudłowali (21:18). Odzyskali natomiast dokładność w drugiej partii, z 7:8 wyszli na 10:8 i 14:11. Zostali dogonieni po trzech kolejnych „czapach” Kantora (14:14), za to ich następny szturm był ostatnim – 17:14, 21:15.
Po wtóre, mecz, który zaczął się o g. 13.05 został przerwany przed g. 14, po drugim secie, gdyż gwałtowne podmuchy wiatru zaczęły przewracać balony reklamowe i strącać elementy konstrukcyjne z wieży dla kamer telewizyjnych. Zresztą niebo pociemniało tak, że w dalszej transmisji tv niezbyt wiele byłoby widać. Do tego doszły kolejne atrakcje: ulewa, grzmoty, błyskawice i pioruny bijące w pobliżu ośrodka przy Bulwarowej.
Tie-break został wznowiony już po g. 16, przy padającym deszczu i temperaturze niższej o kilkanaście stopni. Wprawdzie Kantor udowadniał, że „czapki” są dobre na każdą pogodę i wyśrubował ich licznik do 11, jednak pozwalało to tylko na redukowanie strat. Przy 10:11 mogli mieć jeszcze nadzieję, lecz Kujawiak ściął po własnej obronie, a Bryl po wybloku, on też rozwiał wątpliwości przy 10:15.

Niewiele brakowało, aby Michał i Kacper zagrali w niedzielę trzy trzysetówki. W rannym ćwierćfinale największa obok nich niespodzianka tego turnieju, Martin Chiniewicz i Maciej Kałuża prowadzili przez większość pierwszej odsłony i pękli dopiero przy stanie 22:22, a „popłynęli” w drugiej.
Spotkanie o 3. miejsce odbyło się po finale. Zostało przesunięte z dwóch powodów – Polsat zdążyłby dać relację w paśmie otwartym tylko z jednego z nich, a groźba następnych kaprysów aury skłaniała do jak najszybszego wyłonienia złotych medalistów.
Za to walka o „brąz” przebiegała w blasku przebijającego się przez chmury słońca. Ogrzewało on to jednych, to drugich; w pierwszej części najpierw setbola mieli Kosiak i Rudol, dalej trzy – Kantor i Łosiak, potem dwóch nie wykorzystali Macieje. Piotrek załatwił resztę sam: będąc nad siatką sprytnie posłał piłkę oburącz, ni to dobitką, ni blokiem, do czego dołożył asa i „czapę”. 27:25.
W drugiej partii to jego team miał najpierw dwa meczbole, lecz przytrafiły im się dwa koszmarne pudła i zobaczyli na tablicy rezultat 21:22. Obronili jednak setbola, a Łosiak, który niedługo wcześniej przestrzelił na wyczyszczonej siatce, teraz zrekompensował to asem po taśmie, a ostatnia piłka mistrzostw, przed g. 19, uwięzła po uderzeniu przeciwników w „sieci”.
PAWEŁ FLESZAR

O poprzednich dwóch dniach turnieju mężczyzn można przeczytać TUTAJ i TUTAJ, a o całych mistrzostwach kobiet: TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ.

Orlen Finał Mistrzostw Polski siatkarzy plażowych
ćwierćfinały: Maciej Rudol, Maciej Kosiak – Dominik Witczak, Łukasz Kaczmarek 21:12, 24:22; Kacper Kujawiak, Michał Bryl – Martin Chiniewicz, Maciej Kałuża 24:22, 21:14;
półfinały: Kujawiak, Bryl – Kantor, Łosiak 18:21, 21:15, 15:10; Grzegorz Fijałek, Mariusz Prudek – Rudol, Kosiak 21:13, 22:20;
o 3. miejsce: Kantor, Łosiak – Rudol, Kosiak 27:25, 24:22;
o 1. miejsce: Fijałek, Prudel – Kujawiak, Bryl 23:25, 21:17, 15:9.

Komentowanie zablokowane.