Czapka Mikołaja nie działa wieczorem

Derbowa nerwowość wpłynęła na obraz wewnątrzkrakowskiego meczu Wisły z AZS AGH Alstom, z którego zwycięsko wyszli akademiccy koszykarze, zajmując dzięki temu fotel lidera grupy B II ligi.

Trudno stwierdzić, kogo mocniej poruszyły stawka i otoczka spotkania. Młodzi gospodarze pokazywali, jak można grać ładnie i nie zdobywać punktów – w pierwszych dwóch kwartach sporo efektownych penetracji kończyli niecelnymi rzutami z bliska. „Agiehowcy” finalizowali swoje akcje wcześniej – na ogół podaniami do nikogo. Strat generalnie było dużo, ambitnie do sprawy podeszli też sędziowie, niejednokrotnie odgwizdując rzadkie na tym poziomie błędy kroków. – Nie wiem, kiedy Tomkowi Zychowi zdarzyło się ostatnio wywalić parę piłek na aut i jeszcze na jednej prawie przewrócić. Ale nawet, gdy prezentował się słabiej, to wchodził Robert Kolka i ciągnął. A dzisiaj i on nic, to pokazuje skalę nerwów – dowodzi trener AGH, Wojciech Bychawski.
Zrazu częściej inicjatywę mieli jego przeciwnicy – 0:2 4:2, 8:6, 8:10, 14:10 – a w drugiej kwarcie długo rządził Jakub Krawczyk, kłując z obwodu i konstruując kontry – 21:17, 24:19, 31:27, 33:28, 35:30.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Podobne koszykarskie derby przy Reymonta odbyły się dwa lata temu, kiedy „spętane” drużyny pudłowały raz po raz. Na korzyść Wisły rozstrzygnął je wtedy Tomasz Orlicki (można o tym poczytać TUTAJ). Teraz „Orlik” reprezentuje AGH i… też pociągnął swoich do zwycięstwa, mimo kontuzji małego palca, rzucającej i kozłującej, prawej ręki. – Kocham takich zawodników! Kocham! – skanduje Bychawski. – Widział pan, co zrobił w środę – przejechał cztery metry na zębach, w początkowej akcji bez stawki. Pozrywał ścięgna w dłoni, kto inny by czarował: „Zobaczę do soboty, jak się będę czuł, może wtedy wyjdę na parkiet”. A Tomek stwierdził od razu: „Przykleję mały palec do sąsiedniego i gram”. To jest najwyższy level koszykarza!
Tomasz szarpał wszędzie: tu zebrał, tam przechwycił, gdzie indziej podał. No i punktował, zaliczył nawet nietypową akcję 2+2. Zaczęło się jak w normalnej 2+1 – wcelował z bliska, z faulem – potem nie trafił osobistego, ale wbiegł pod kosz przejął zebraną przez kolegę piłkę i dobił. „Trójka” Zycha dała gościom remis po pierwszej połowie – 35:35.

W trzeciej odsłonie znowu znowu więcej było klopsów niż udanych akcji (zdarzyła się jedna z sekwencją trzech strat), a wynik powoli przechylał się na stronę akademików – 37:41, 40:41, 40:45, 42:25, 42:27, 45:50.
W czwartej przejęli go już zdecydowanie: Michał Borówka przechwytem i „trójką” w jego kontynuacji podkreślił kolejną już dobrą zmianę w sezonie, Orlicki po raz drugi dzisiaj przekozłował całe boisko, wieńcząc to dwutaktem, a Damian Kalinowski skutecznie odnajdował się pod obiema tablicami. Dopiero w 36. minucie ekipa „Białej Gwiazdy” zdobyła pierwszy punkt, ale zaraz Grzegorz Dudzik dobił ją z dystansu.
Od stanu 46:62 zdarzyło się jeszcze parę ciekawych rzeczy: Krawczyk zablokował Zycha i zaraz – idąc na pewnego wsada sam na sam z koszem – identycznie został zgaszony przez Andrzeja Urbana. Mimo to zwiększył jeszcze konto aż do 25 „oczek”, a konfrontację zamknął zapis 57:70.
– Kuba dorasta do miana lidera – komentuje szkoleniowiec wiślaków, Łukasz Kasperzec. – Dzisiaj naszym problemem nie była obrona, która chwilami jak na takiego przeciwnika była bardzo dobra, tylko atak. Nie mam nawet pretensji o niecelne rzuty – gdyby wszystko trafiali, byliby w ekstraklasie – ale o złe decyzje w ataku i straty.

Podczas spotkania odbyła się zbiórka zabawek dla domu dziecka, sympatycznego reniferka przyniósł również Wojciech Bychawski. Z perspektywy trybuny pluszak wyglądał tak, jakby trener bawił się nim jeszcze jako dziecko. Okazało się jednak, że kupił go jadąc do hali, a wrażenie jest efektem szaro-niebieskiego koloru. Był tak uradowany derbowym sukcesem i awansem na fotel lidera (zajmujący go dotąd Gimbaskets Przemyśl niespodziewanie przegrał w Łowiczu), że nie obruszał się słysząc kpinki.
Ze smutkiem Kasperca kontrastowała natomiast czapka Św. Mikołaja, którą nosił przez cały dzień (wszyscy zresztą wyszli w nich na prezentację). – Zacząłem rano, organizowaliśmy turniej Mikołajkowy, który nie miał prawa się udać zważywszy liczbę dzieciaków i rodziców, a jednak wszystko poszło świetnie – opowiada. – Potem poprowadziłem w zastępstwie za Piotrka Piecucha trzecioligowy mecz rezerw, który zwyciężyliśmy rzutem w ostatniej sekundzie, więc zatrzymałem czapkę też na II ligę. Niestety nie zadziałała, może dlatego, że zerwałem ją na chwilę, zirytowany decyzjami sędziów.
Za tydzień jego podopiecznych czeka trudna konfrontacja w Łodzi, za to za następną dostaną walkowera, bo wycofał się z ligi KS Piaseczno. Dla Wisły złożyło się podwójnie szczęśliwie, gdyż w poprzedzającym mecz tygodniu prawie nie mogliby korzystać z hali przy Reymonta. AGH zaś w najbliższą sobotę podejmuje AZS UMCS Lublin, a po tygodniu wyjeżdża na hitowo zapowiadające się spotkanie do Przemyśla.
PAWEŁ FLESZAR

Zdjęcia z meczu można obejrzeć TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ.

WISŁA Kraków – AZS AGH ALSTOM Kraków 57:70 (14:12, 21:23, 10:15, 12:20)
Sędziowali: Grzegorz Łata i Robert Rydz. Widzów: 160.
WISŁA: Krawczyk 25 (2×3, 2 prz.), Piotrowski 10 (10 zb., 2 prz.), Żaczek 8 (11 zb., 3 prz.), Dabek 3 (2 prz.), Czajka oraz Zgłobicki 5 (1×3, 2 prz.), Kolber 2, Urbanek 2 (4 zb.), Rerak 2, Majka, Lewandowski. Trener: Łukasz Kasperzec.
AGH: Orlicki 15 (7 zb., 5 as., 5 prz.), Kalinowski 13 (8 zb., 2 prz.), Zych 12 (1×3, 8 as., 5 zb., 3 prz.), Kamecki 7 (9 zb., 2 prz.), Urban 4 (4 zb., 2 prz.) oraz Borówka 9 (1×3, 2 prz.), Dudzik 8 (2×3, 3 prz.), Podworski 2, Kolka, Kubala, Koperski. Trener: Wojciech Bychawski.

Pozostałe wyniki i tabelę grupy B II ligi można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.