Czarne chmury nad bocheńską siatką

Czołowy zespół grupy VI drugiej ligi siatkarzy może nie przystąpić do rozgrywek. Klub z Bochni stracił bowiem sponsora strategicznego.

Od początku pięcioletnich występów w lidze centralnej Contimax MOSiR Bochnia opierał się na dwóch filarach wymienionych w nazwie. Teraz odpadł mu ten pierwszy. Paradoksalnie nastąpiło to po najlepszym sezonie w historii, kiedy notujący z roku na rok postęp siatkarze uplasowali się na drugim miejscu po części zasadniczej, a na trzecim w końcowej klasyfikacji. Wyprzedziły ich tylko TSV Sanok i Neobus Niebylec, które dotarły później do turnieju finałowego, a TSV wywalczył awans na zaplecze ekstraklasy.
– Nie chcę komentować tej decyzji, momentu, w jakim nastąpiła – zastrzega Robert Banaszak, trener bocheńskiego zespołu, zajmujący się w nim również wieloma sprawami organizacyjnymi. – Na dzisiaj nie mamy możliwości startu w II lidze, a jeśli nic się nie zmieni w ciągu najbliższego półtora tygodnia, to się do niej nie zgłosimy.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Drużyna tak jak do tej pory może liczyć na dotację miejską, lecz przepisy w Bochni pozwalają, aby pokryć za jej pomocą różnorakie koszty gry w lidze, natomiast nie można przeznaczać jej na wynagrodzenia dla zawodników.
– Mieliśmy dotąd na płace około 90 tysięcy złotych – wyjaśnia Banaszak. – W pozyskanie takiej sumy jednak nie za bardzo wierzę. Policzyłem, że realnie potrzebowalibyśmy na kontrakty 60 tysięcy. Tak żeby nie zlecieć z hukiem z dotychczasowego pułapu: utrzymać się koło środka tabeli i grać przyzwoicie. Chce u nas zostać większość dotychczasowych zawodników. Poza tym sytuacja z męską siatkówką w Krakowie i okolicach jest obecnie tak kiepska, że sporo dobrych graczy pozostaje bez klubów. Ich też dałoby się ściągnąć do nas, ale jednym i drugim trzeba coś zaproponować.

Robert Banaszak opowiada, że w tej chwili praktycznie sam zajmuje się pozyskiwaniem sponsorów. – Wysłałem oferty bądź nawiązałem kontakt telefoniczny z 83 firmami. Z dwóch dostałem odpowiedź negatywną, z pozostałych – żadnej… Podjąłem też współpracę z menedżerem sportowym, z którym wiążę pewne nadzieje. Może coś się urodzi w przyszłym tygodniu. Mamy teraz zakończenie sezonu, podczas którego chciałbym jeszcze raz porozmawiać z dyrekcją MOSiR. Jeśli nie uda się znaleźć sponsorów, żeby zagrać w drugiej lidze, to w trzeciej drużyna też nie wystartuje. Prowadzę wstępne rozmowy z jednym klubem na temat sprzedaży miejsca w II lidze, ale jego nazwę zachowam na razie dla siebie – kończy szkoleniowiec.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.