Czarne chmury nad pierwszą ligą

Sensacyjnie rozwija się sytuacja zaplecza ekstraklasy siatkarek, z którego wycofują się kluby uchodzące za najstabilniejsze finansowo, opierające się na lokalnych samorządach. Dzisiaj ogłosiła to Jedynka Aleksandrów Łódzki, jeszcze 8 dni temu walcząca o awans.

Zdecydowała kalkulacja finansowa; okazało się, że nie możemy liczyć nawet na połowę dotychczasowych środków – wyjaśnia w rozmowie z nami Grzegorz Siech, wiceprezes klubu, a jednocześnie skarbnik gminy Aleksandrów Łódzki. – Przez wszystkie dotychczasowe lata byliśmy wypłacalni i nie będziemy tego zmieniać. Nie chcę podpisać kontraktów bez pokrycia, jesienią przestać płacić, a w przyszłym roku sądzić się z wierzycielami.
Potwierdza, że budżet Jedynki wynosił w tym sezonie około 1,5 miliona złotych. Znakomitą większość przekazywał samorząd oraz zależne od gminy Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej. – Łącznie to bliżej 100 niż 90 procent budżetu – wyjawia.
Deklaruje, że nie będą zgłaszać w następnym sezonie drużyny seniorskiej do żadnych rozgrywek. Teoretycznie mogliby zagrać z budżetem sporo mniejszym, ale dającym szanse na bezpieczne utrzymanie w I lidze, bądź też – np. po zamianie miejsca – wystartować w II lidze.
– Za bardzo było to wszystko rozdmuchane, ustawione na takim poziomie, że trudno byłoby teraz zejść na niższy – tłumaczy Grzegorz Siech. – Zarzucano nam też, że nie mamy miejscowych zawodniczek. I prawdą jest, że w działających tutaj zespołach z innych dyscyplin jest sporo aleksandrowskiej młodzieży.

Jeszcze w niedzielę, 5 maja, prowadzona przez Mariusza Bujka drużyna walczyła w czwartym meczu barażowym o awans do ekstraklasy z Siódemką Legionovią. Różnica między przeciwnikami nie była zbyt duża, ale przede wszystkim – po drobnych korektach w składzie aleksandrowski zespół zapewne stałby się faworytem przyszłosezonowych rozgrywek w I lidze. – Nie ma na to gwarancji. Głównie jednak decydują pieniądze. Burmistrz uznał, że nie znajdzie potrzebnych środków – mówi Grzegorz Siech. – Poza tym, czasem trudno jest przekonać mieszkańców, że utrzymanie nawet bardzo profesjonalnej i efektownie grającej drużyny siatkarek jest ważniejsze, niż budowa wodociągu w miejscowości, w której go dotąd nie było.
Grzegorz Siech wraz z prezesem klubu i dyrektorem PGKiM, Grzegorzem Andrzejczakiem, uczestniczyli dzisiaj w konferencji prasowej, specjalnie zwołanej dla zakomunikowania tej decyzji, mają ją jeszcze ogłosić zawodniczkom, które spotykają się po raz pierwszy po krótkich urlopach. Siech zdradza, że z ewentualnością wycofania liczyli się już w ostatnich miesiącach, jednak ciągle mieli nadzieję na pomyślny obrót spraw. – Starałem się studzić zbytni entuzjazm. Znam stan finansowy gminy… – mówi skarbnik. – Paradoksalnie, gdybyśmy awansowali, to chociaż wzrosłyby wymagania finansowe, byłoby może łatwiej. W ekstraklasie byłby większy efekt medialny, a co za tym idzie większe szanse na sponsorów. Tymczasem w pierwszej lidze byliśmy liderem od pierwszej do ostatniej kolejki i – proszę uwierzyć – przez cały ten czas nie udało się namówić żadnej firmy do poważnego zaangażowania finansowego. A uzupełniając kwestię zainteresowania: mieliśmy grupę bardzo fajnych wiernych kibiców, jednak poza tym widownia nie była zbyt duża.

Historia Jedynki w rozgrywkach centralnych była krótka, za to burzliwa. Awans do II ligi wywalczyła w 2006 r., już rok po zgłoszeniu do III ligi. W 2009 r. kupiła miejsce w I lidze, po jednym sezonie spadła z niej, ale po kolejnym – 2010/11 – awansowała z II ligi.
Aleksandrowski klub jest już drugim, po Wieżycy Stężyca (pisaliśmy o tym TUTAJ), opierającym się na lokalnym samorządzie, który wycofuje zespół z zaplecza ekstraklasy. Nad I ligą zbierają się coraz ciemniejsze chmury, gdyż rezygnują podmioty uchodzące za najstabilniejsze finansowo, a kilka innych (nie wiadomo m.in. co z zadłużonym spadkowiczem z ekstraklasy, AZS Białystok) boryka się z dużymi problemami ze zgromadzeniem budżetu. Mają na to jednak jeszcze trochę czasu.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.