Czarny koń, nieznanej maści

AZS UEK doszedł do porozumienia ze zdolną środkową. Z kolei jego była siatkarka, Aleksandra Król prawdopodobnie będzie kontynuować karierę w innym krakowskim klubie.

„Ekonomiczną” ma reprezentować w najbliższym sezonie 20-letnia, mierząca 183 cm, Anna Mysiak. Jest wychowanką Siarki Tarnobrzeg, w której już w bardzo młodym wieku zaczęła występować w II lidze. Rok temu podjęła w Krakowie studia na Akademii Górniczo-Hutniczej, występowała w III-ligowej Bronowiance, a w barwach uczelni zdobyła złoty medal akademickich mistrzostw Polski w kategorii wyższych szkół technicznych. – Złożyliśmy jej propozycję już wcześniej, a dzisiaj zadzwoniła i zadeklarowała, że będzie u nas grać – opowiada Kacper Osuch, trener AZS UEK, który przez kilka miesięcy pracował z Anią w Bronowiance. – Jest bardzo sumienną dziewczyną, co ją wyróżnia. Sporo już umie, ma niezłe warunki fizyczne, a wiele może się jeszcze nauczyć.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Powoli zaczyna się więc tworzyć trzon drużyny. O parze „zaklepanych” rozgrywających pisaliśmy już TUTAJ. Dzisiaj odbył się kolejne testy; kilkanaście studentek zostało po nich zaproszonych na treningi na początku września, kiedy rozpoczną się przygotowania. – Te, które obserwowaliśmy dzisiaj i dwa tygodnie temu – są na równym poziomie, dlatego wybór pozostawiliśmy na 2-3 września. Wtedy już wszystko powinno się wyjaśnić – mówi Osuch.
– Jest jeszcze kilka dziewczyn, które na razie nie mogły przyjść, bo są poza Krakowem, a wtedy się pojawią. Wśród wszystkich dokonamy wyboru – uzupełnia prezes akademickiego klubu, Bartosz Wanat.
Inna kategoria to studentki z pozostałych uczelni, tak jak Mysiak, które mają być wzmocnieniem zespołu. – Rozmawialiśmy z kilkoma kandydatkami, przedstawiliśmy swoją ofertę, mają się nad nią zastanowić – tłumaczy Wanat. – Liczę, że na początku września z nimi też już będziemy „dogadani”.

Póki co przy Rakowickiej są zadowoleni z ogłoszonego przez PZPS terminarza. Daje on „Ekonomistkom” pauzę w pierwszej kolejce, a więc dodatkowy, piąty tydzień na przygotowania. – Liczę, że będziemy wtedy prezentować przyzwoity poziom, ale najwłaściwsze jest minimum osiem tygodni treningów przed startem rozgrywek – uważa Osuch. – Musimy więc nadrobić to już w czasie sezonu.
– Dlatego będziemy czarnym koniem drugiej rundy – żartuje prezes. – A poważniej: przekonamy się z czasem na co nas stać; jak już kilkakrotnie powtarzałem – nie „spinamy” się.

Na dzisiejszych zajęciach pojawiła się też jedna z czołowych siatkarek I-ligowych Elitesek, Aleksandra Król. Choć tylko „po cywilnemu”, aby odebrać kartę zawodniczą i książeczkę zdrowia. – Miałam wcześniej propozycje z wyższych lig, ale zaczynam pracę, stawiam na nią i to jej muszę podporządkować przebieg dnia. Do tego moja córeczka we wrześniu zaczyna naukę w szkole, co też jest dla mnie ważne – zwierza się doświadczona środkowa. – Doszłam jednak do wniosku, że choćby dla zdrowia nie powinnam tak gwałtownie ucinać kariery. Rozmawiałam z kilkoma klubami: Ekstrimem Gorlice, Wisłą, Bronowianką. W przypadku Ekstrimu nie dam rady pogodzić wszystkiego czasowo, z kolei w Wiśle sytuacja jest niejasna. Najbliżej mi pewnie do Bronowianki. To świeża sprawa, niedawno wynikła, ale liczę, że niedługo się to rozstrzygnie.
Dodaje, że nie wie, ile będzie mogła trenować ze względu na obowiązki zawodowe. – Nie umiem tego określić, na początku raczej nie za dużo, ale z czasem, gdy już będę „starszym” pracownikiem, być może będę mogła więcej czasu poświęcić siatkówce – zastanawia się Ola Król. – Mam nadzieję, że to wystarczy. Zobaczę. Tak naprawdę II liga jest dla mnie nowością; nigdy w niej nie grałam, ani nawet chyba nie byłam na meczu.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.