Czekając na wyrok

Cracovia zremisowała na własnym boisku bezbramkowo z łódzkim Widzewem i jej szanse na utrzymanie w T-Mobile Ekstraklasie stają się coraz bardziej iluzoryczne. Wiele zależy od pozostałych spotkań 27. kolejki.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Gra była dosyć żywa, ale na przeciętnym poziomie piłkarskim, sporo też fauli po obu stronach. Widzew nie musiał się „czaić”, gospodarze nie mogli – przeprowadzali dość często akcje oskrzydlające.
W pierwszej połowie jednak na dobrą sprawę wynikły z tego tylko dwie sytuacje. Najpierw Marcin Kaczmarek podał w tempo do Radosława Matusiaka, a były zawodnik „Pasów” w swoim dawnym stylu wdarł się w pole karne i uderzył w długi róg nieznacznie chybiając.
Bardziej spatałaszył Saidi Ntibazonkiza, do którego piłkę przepchnął waleczny Koen van der Biezen. Burundyjczyk znalazł się 7-8 metrów od bramki, ale mierząc w okienko z woleja przeniósł dość znacznie nad poprzeczką.

Ntibazonkiza próbował tez szarpać po przerwie, jednak niecelnie strzelał z dystansu. Precyzyjniejszy był po drugiej stronie Princewill Okachi, ale Wojciech Kaczmarek bez trudu złapał futbolówkę, czym rozgrzał się do tego stopnia, że kiedy Matusiak zakręcił krakowianami w ich polu karnym – golkiper zażegnał niebezpieczeństwo wyśmienitą interwencją.
Łodzianie mogli też skończyć męki miejscowych nieco później, lecz Bruno Pinheiro źle podał do Rafała Serwacińskiego, który w przeciwnym razie wyszedłby sam na sam z Kaczmarkiem.
Już wcześniej, w ostatnich dwóch kwadransach, gospoarze w desperacji rzucili się do ataku. Jako pierwszy okazję miał van der Biezen – znalazł się z boku pola bramkowego, ale zachował się w niewytłumaczalny sposób, przerzucając piłkę równolegle do bramki, „do nikogo”.
Najlepszą szansę miał natomiast Bartłomiej Grzelak, który główkował z pięciu metrów trochę za wysoko.

Cracovia teoretycznie odrobiła jeden punkt w tabeli, jednak ŁKS Łódź i Lechia Gańsk mają o jeden mecz więcej do rozegrania. „Pasom” zostały trzy spotkania, z czego dwa wyjazdowe (w tym derby). Wyrok może jednak zapaść już w niedzielę, bo jeśli Lechia pokona u siebie Śląsk Wrocław, to jej przewaga wzrośnie do sześciu „oczek”.
PAWEŁ FLESZAR

CRACOVIA – WIDZEW Łódź 0:0
Sędziował: Marcin Borski (Warszawa). Żółte kartki: Puzigaća, Nykiel, Višnakovs, Kosanović – Oziębała, Okachi.
CRACOVIA: Kaczmarek – Żytko, Nykiel, Kosanović, Puzigaća Višnakovs (64. Grzelak), Szeliga (79. Bartczak), Suart, Boljević (59. Budziński), Ntibazonkiza – van der Biezen. Trener: Tomasz Kafarski.
WIDZEW: Mielcarz – Bartkowski, Duda, Bieniuk, Broź – Ostrowski (57. Okachi), Panka, Pinheiro, Stępiński (53. Oziębała), Kaczmarek – Matusiak (81. Serwaciński). Trener: Radosław Mroczkowski.

Pozostałe wyniki i tabelę T-Mobile Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ

Skomentuj