Czerwone róże z czasem pobladły

W spotkaniu czołowych drużyn grupy IV drugiej ligi siatkarki Pogoni Proszowice pokonały na wyjeździe Bronowiankę, 3:2, jednak niepokonane dotąd krakowianki zachowały fotel lidera.

Szczególny był czwarty set, kiedy co rusz wydawało się, że któryś z zespołów po serii udanych zagrań zyskał inicjatywę i utrzyma ją do zwycięskiego końca, jednak w akcie oryginalnej uprzejmości – wypuszczał ją z rąk i przekazywał na drugą stronę siatki.
3:1, 5:3, 10:7 – Dorota Szymska ciągnie koleżanki, punktując pięciokrotnie ze skrzydła.
10:12, 12:14 – Bronowianka psuje ataki, Aleksandra Kośmider zalicza asa, a Kaja Rydzyńska atak.
15:14 – Magdalena Wiatrowska zbija z prawej flanki.
15:17 – to samo, z lewej, robi Agnieszka Woźniak.
20:17 – Karolina Sowisz ustrzeliwuje Rydzyńską zza linii końcowej, Marika Janota posyła piłkę w pole, a Woźniak w aut.
20:19, 21:19, 21:23 – teraz gospodynie popełniają błędy, Woźniak dokłada im asa, a Jagoda Szkodny kiwkę.
23:23 – Woźniak psuje serwis, Szkodny zablokowana.
23:24 – przeciwniczki podbijają uderzenie Jagody, ale w ponowieniu uderza ona blok-aut.
26:24 – Aleksandrze Król podczas nie w tempo rozegranej krótkiej wychodzi „zdrapka” (piłka „podrapana” przez nią palcami wpada za blokiem, a przed broniącymi), Szkodny ścina w aut, a Rydzyńska w siatkę.

W tie-breaku było mniej grzeczności, a więcej nerwów. Zaczęło się od asa Małgorzaty Żyły i szybkiego 0:4, jednak przy 2:5 przyjezdne długo protestowały, że piłka posłana przez nie w aut zahaczyła ręce jednej z krakowianek. Bezskutecznie, a wkrótce zrobiło się 7:6 (as Sowisz) i 8:8.
Finisz należał jednak już tylko do Pogoni. Pierwszą zmianę dała Woźniak (atak i as), a dalej pedałowały Szkodny (3 zbicia) i Rydzyńska (kiwka, ścięcie po własnym wybloku, wyhamowała też dwie kontry gospodyń – zasłaniając im rękami kierunki ataku i umożliwiając obronę koleżankom). 10:15, a Kaja mogła się cieszyć również z odzyskiwanej stopniowo sprawności po wiosennej operacji kolana. Przed sezonem i na jego początku pełniła funkcję libero. – Pierwszy raz jako środkowa wyszłam tydzień temu w Rzeszowie, ale tamtego występu jeszcze grą bym nie nazwała – uśmiecha się.

Przed meczem zawodniczki Bronowianki otrzymały czerwone róże dla upamiętnienia pierwszego meczu w II lidze we własnej hali. I od startu to ich postawa przedstawiała się w bardziej nasyconych barwach. Janota regularnie finalizowała wejścia skrzydłem, Wiatrowska i Aleksandra Stachowicz dołożyły asy, Aleksandra Guzikiewicz pilnowała pola. Z drugiej strony kiepsko w obronie prezentowały się proszowianki: nawet jeśli piłka nie wpadła im w parkiet, albo nie uciekła po rękach w aut, to na ogół nie podbijały jej tak, aby skonstruować akcję. Mimo niezłej skuteczności Woźniak i Szkodny, utrzymywała się przewaga miejscowych – 3:1, 7:3, 10:4, 13:8, 14:11, 16:12, 16:14, 19:18, 22:19.
22. „oczko” dla Bronowianki było efektem pudła Woźniak i stało się sygnałem do… zwrotu, bo po ataku Żyły (22:20), Agnieszka poszła za linię końcową i posłała stamtąd pięć pocisków z wyskoku, notując dwa asy, a resztę załatwiała Szkodny w kontrach, bo rywalki nie były w stanie wyprowadzić porządnego ataku.

W drugiej partii to im z kolei „siedział?”serwis (niekiedy nawet udawało im się zneutralizować nim proszowicką liderkę Woźniak). Po dwóch asach Sowisz było 6:3, po asie Stachowicz 20:17. Nie zniechęcały się nawet, kiedy Pogoń wyrównywała (11:11, 13:13, 16:16), czy w sytuacji, gdy z poświęceniem wyciągnęły piłkę daleko zza boiska, a Eliza Koperczak natychmiast zwróciła im ją w postaci jednej z kilku swoich kiwek. W ostatniej fazie przyjezdne parę razy się pomyliły, a Janota zamknęła sprawę asem. 25:22.
Trzecia odsłona była jedyną jednostronną – 2:5, 3:8, 6:8, 6:10, 7:12, 9:16, 11:19, 12:20, 14:20, 14:23, 15:23. Na kolejne oklaski zasłużyła wtedy 15-letnia Julia Skowron, która w sobotni wieczór zebrała w bloku skalpy chyba wszystkich Bronowianek. Przyszłościowo dobra skrzydłowa, tutaj sprawdza się również na środku; co ciekawe jest koleżanką z SP 155 i UKS 22 Kraków Szymona Seligi, o którym pisaliśmy TUTAJ. Julka też była na kampach kadry młodzieżowej, tyle że przed rokiem, bo dziewczynki mają je w wieku 14 lat. – Mało tego, oboje chodzili do tej samej klasy – cieszy się szkolny nauczyciel duetu i prezes UKS 22, Przemysław Płaczek. – Ciekawe czy znalazłaby się gdzie indziej dwójka dzieciaków różnej płci, które z jednej klasy podstawówki trafiłyby na kampy?
W uzupełnieniu II-ligowych personaliów – w barwach Tomasovii w meczu z Dalinem Myślenice wystąpiła po raz pierwszy bardzo dobra libero Sylwia Bielecka. 26-letnia siatkarka, którą klub z Tomaszowa Lubelskiego zakontraktował w mijającym tygodniu, jest znana z występów w Karpatach Krosno, Szóstce Biłgoraj, a wcześniej – także w I lidze – w nieistniejącym MKS Łańcut, którego była wychowanką.
PAWEŁ FLESZAR

BRONOWIANKA Kraków – PALEO POGOŃ Proszowice 2:3 (22:25, 25:22, 15:25, 26:24, 10:15)
Sędziowali: Paulina Chamerska-Lemiech (Rzeszów) i Bartosz Serwatko (Jasło). Widzów: 100.
BRONOWIANKA: Stachowicz, Szymska, Sowisz, Wiatrowska, Janota, Król oraz Guzikiewicz (l), Rzepka, Domagalska. Trener: Marek Kępa.
POGOŃ: Koperczak, Woźniak, Skowron, Żyła, Szkodny, Rydzyńska oraz Bucka (l), Kośmider, Leśniak. Trener: Dariusz Pomykalski.

Komentowanie zablokowane.