Czerwony i pusty klasyk

W konfrontacji „odwiecznych” rywali Wisła zremisowała z Legią, 0:0. Dla stołecznej ekipy to mało satysfakcjonujący wynik, bo dołożyła tylko jeden punkt do tabeli T-Mobile Ekstraklasy, w której ciągle lideruje. Jeszcze bardziej rozczarowani powinni być krakowianie, gdyż nie zdołali wygrać, mimo że ponad 40 minut występowali z przewagą jednego piłkarza, a przez kwadrans – z przewagą dwóch.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

O takich chwilach mówi się zwykle, że są przełomowe. W 51. minucie Janusz Gol przewrócił przed polem karnym dynamicznie wbiegającego między dwóch obrońców Łukasza Gargułę, dostał drugą żółta kartkę i wyleciał z boiska. Tymczasem goście stracili wprawdzie dotychczasową inicjatywę, ale ciągle mieli więcej okazji do zdobycia bramki: w 57. minucie Rafał Wolski kopnął z 16 metrów tuż obok słupka, siedem minut później uderzenie Danijela Ljuboji z wolnego na dwa tempa bronił Siergiej Pareiko, a po kolejnych siedmiu – najpierw strzał Jakuba Rzeźniczaka defensor sparował na róg, a po jego wykonaniu niebezpieczeństwo zażegnał estoński golkiper.
Gospodarze odpowiedzieli konkretnie tylko raz, ale po centrze Maora Meliksona i zamieszaniu w polu karnym Legii – Patryk Małecki nie trafił z bliska.

Kiedy w 80. minucie za popchnięcie Meliksona „żółtko” i w efekcie „asa kier” zobaczył Artur Jędrzejczyk, wydawało się, że Wisła musi zwyciężyć w 136. w historii rodzimym „piłkarskim klasyku”. Nic bardziej mylnego – miejscowi starali się atakować, lecz tylko markowane dośrodkowanie przeradzające się strzał z wolnego Tomasa Jirsaka oraz główka Cwetana Genkowa leciały w światło bramki rywali, a i tak wcześniej spotkały się z rękawicami Dusana Kuciaka.
Więcej emocji było w okolicach ławki rezerwowych przyjezdnych oraz tunelu prowadzącego do szatni, gdzie ku irytacji sędziego technicznego stał Maciej Skorża, wyrzucony nieco wcześniej na trybuny.

W pierwszej połowie też więcej sposobności do uzyskania prowadzenia mieli warszawianie. Już w 6. minucie Wolski był sam przed Pareiką: „dziubnął” piłkę obok bramkarza, ale i obok bramki. W 36. minucie Ljuboja zabawił się w prawoskrzydłowego, a obsłużony przez niego Nacho Novo z siedmiu metrów, półprzewrotką, posłał futbolówkę tuz nad poprzeczką. I wreszcie, dwie minuty później, po podaniu z głębi pola, sam na sam był Miroslav Radović, któremu z wyczuciem stanął na drodze Estończyk.
„Biała Gwiazda” odpowiedziała minimalnie niecelną „główką” Osmana Chaveza po dośrodkowaniu Meliksona w 22. minucie, a także strzałem Izraelczyka w doliczonym czasie, kiedy trochę przypadkowo dostał piłkę na 14 metrze, lecz Kuciak obronił.

Wiślaków czekają w ciągu 11 dni dwa pucharowe spotkania z Ruchem Chorzów, które odpowiedzą na pytanie o ich przyszłosezonową obecność w Lidze Europy. A pomiędzy nimi, w Wielką Sobotę, muszą zmierzyć się w Białymstoku z Jagiellonią. Potrzebują wyższej niż dzisiejsza dyspozycji, żeby ten okres nie skończył się dla nich katastrofą – odpadnięciem z Pucharu Polski i dalszym obsunięciem w dół tabeli ekstraklasy.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – LEGIA Warszawa 0:0
Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Żółte kartki: Małecki, Nunez, Wilk – Gol, Jędrzejczyk, Choto, Rzeźniczak, Radović. Czerwone: Gol (51. – druga żółta), Jędrzejczyk (80. – druga żółta). Widzów: 24 010.
WISŁA: Pareiko – Jovanović, Chavez, Czekaj, Nunez – Garguła (72. Jirsak), Wilk, Brud (59. Iliev) – Melikson, Małecki (76. Biton) – Genkow. Trener: Michał Probierz.
LEGIA: Kuciak – Jędrzejczyk, Żewłakow, Choto, Wawrzyniak – Vrdoljak, Gol – Wolski (86. Kucharczyk), Radović, Novo (57. Rzeźniczak) – Ljuboja (90. Kiełbowicz). Trener: Maciej Skorża.

Pozostałe wyniki i tabelę T-Mobile Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ

Skomentuj