„Czerwony” się rzuca na twarz

W środowej odsłonie turnieju kontrolnego w Łańcucie I-ligowcy dwukrotnie pewnie pokonali II-ligowców, ale AGH Kraków zanotował kilka niezłych fragmentów w meczu z miejscowym Sokołem.

– To był nasz pierwszy sparing w okresie przygotowawczym, w którym doszło do takiej walki, tak dużej agresji ze strony przeciwnika – twierdzi trener łańcucian, Dariusz Kaszowski. – Chwała chłopakom z AGH za ambicję, bo nie było dla nich straconych piłek. Chwilami aż się bałem zbyt ostrej gry, ale z drugiej strony dla moich zawodników to fajne przetarcie; musieli się wykazać zastawianiem, odpowiedzieć walecznością.
Na powyższą ocenę wpłynął również fakt, że akademikom zdarzyło się przytrzymać jego podopiecznych przez 24 sekundy dozwolonego czasu akcji, wybronili też końcówkę trzeciej kwarty, gdy specjalnie brał czas, aby dla celów szkoleniowych ustawić taktycznie akcję. Poza tym krakowianie dobrze prezentowali się na początku poszczególnych części. W pierwszej prowadzili 2:0, 4:3 i 6:5, w drugiej z 21:12 zmniejszyli różnicę do 25:20. Wysocy kilka razy mądrze odnaleźli się pod atakowanym koszem, powiodły się też kontry z nadążającym za rolą trailera Maciejem Majem.
Dalej jednak następował odjazd czołowej ekipy zaplecza ekstraklasy – 10:0 w pierwszej części, 13:0 – w drugiej. Na dystansie robił swoje (2×3) Marcin Pławucki, a pod tablicą – Rafał Kulikowski (12 punktów do przerwy, 22 na koniec – w obu przypadkach najwięcej na boisku). Maciej Klima pokazał, jak podkoszowy zawodnik może napędzać szybki atak. Najpierw po zbiórce podał przez 2/3 placu do stojącego przy linii bocznej Patryka Buszty, a ten błyskawicznie, jak poparzony piłką, odrzucił na dwutakt do Jacka Balawendra. A przy następnej okazji kapitan Sokoła sam przekozłował „od wybrzeża do wybrzeża” i obsłużył Tomasza Pisarczyka.

Prowadzący „Agiehowców” Wojciech Bychawski nie był zadowolony z wyniku (38:21) i obrazu pierwszej połowy. Po jej zakończeniu tak długo rozmawiał z podopiecznymi w szatni, że ledwo zdążyli na drugą. – Wyskoczyliśmy coś zjeść – żartował. Niezależnie, czy strawa była duchowa („ochrzan”), czy materialna – zanotowali po niej najlepsze dzisiaj chwile i napędzani przez Tomasza Zycha zredukowali straty do 8 „oczek” (42:34). A ich rozgrywający błysnął, wjeżdżając pod samą „dziurę” z piłką na ręce, po czym przez ucho podał ją do tyłu do Bartłomieja Podworskiego, a niedługo potem sam już dostarczył ją do kosza, obiegając go od lewej do prawej.
Passę krakowian przerwali Krzysztof Jakóbczyk (2+3) i Bartosz Czerwonka (3), a Bychawski karcił podopiecznych, że nie przeszkadzają strzelcom ręką wyciągniętą przed twarz: – Nie róbmy tego, bo za to jest kara straszna!
W czwartej kwarcie wymierzył ją znowu „Czerwony”, który w konfrontacji z przyjezdnymi zanotował rezultat 10:2 (2×3 i 2×2 osobiste), a na obwodzie sekundowali mu Buszta i Adrian Inglot. – Mam być usatysfakcjonowany, skoro tyle „trójek” dostaliśmy „na twarz”!? – irytował się opiekun AGH.
Przyznał jednak, że optymistycznie wyglądały niektóre momenty wysokich graczy. Podworski był bardzo aktywny, przepychał się z przeciwnikami. Nie doniósł wprawdzie kilku piłek do kosza, ale i tak zaksięgował dużą zdobycz. Naprawiał zresztą własne błędy, zdarzyło mu się nawet trzykrotnie zbierać i dobijać w jednym ciągu, aż wreszcie trafił.

W Sokole nie wystąpił Jerzy Koszuta, któremu na wczorajszych zajęciach jeden z kolegów stłukł piszczela. Obaj z Kaszowskim zastrzegali, że uraz nie wygląda na poważny, ale nie chcą ryzykować jego pogłębieniem. U „Agiehowców” Leszek Kaczmarski ma skręconą nogę, natomiast Iwan Wasyl przyjechał do Łańcuta chory i nie wyszedł na parkiet.
Jutro o g. 16 krakowski zespół zmierzy się z drugoligowym Gimbasketsem Przemyśl, a o g. 18 dojdzie do spotkania pierwszoligowców: Sokoła z rezerwami ekstraklasowej Rosy Radom.
PAWEŁ FLESZAR

SOKÓŁ Łańcut – AGH Kraków 83:56 (21:12, 17:9, 20:20, 25:15)
Sędziowali: Michał Szybisty i Dariusz Szaro. Widzów: 100.
SOKÓŁ: Kulikowski 22, Czerwonka 17 (3×3), Pławucki 8 (2×3), Wrona 5 (1×3), Fortuna 4 oraz Jakóbczyk 10 (2×3), Klima 6, Buszta 4 (1×3), Inglot 3 (1×3), Balawender 2, Pisarczyk 2. Trener: Dariusz Kaszowski.
AGH: Podworski 17, Maj 11, Zych 9, Krawczyk 6 (1×3), Borówka oraz Kalinowski 8, Kolka 5 (1×3), Urban, Palmowski, Wojciechowski. Trener: Wojciech Bychawski.

ACK UTH ROSA II Radom – GIMBASKETS Przemyśl 93:53 (25:14, 20:16, 29:9, 19:14)
Sędziowali: Szybisty i Szaro.
ROSA II: Zegzuła 13, Cetnar 13 (2×3), Kapturski 9 (1×3), Bojanowski 8, Stanios 4 oraz Gos 13 (1×3), Zwęgliński 10 (1×3), Parszewski 10 (1×3), Stopierzyński 6 (1×3), Kołakowski 6. Trener: Jarosław Wróbel.
GIMBASKETS: Krzywdziński 19 (3×3), Dratwa 10, K. Majka 5 (1×3), Mikołajko 4, Siwak 2 oraz Strzępek 6, Szubart 4, Reichert 3 (1×3), W. Majka, Kuśnierz. Trener: Krzysztof Młot.

Komentowanie zablokowane.