Cztery wybite jedynki

Borykający się ze sporymi problemami personalnymi koszykarze Wisły Kraków ulegli u siebie Księżakowi Łowicz, 48:73, ale ciągle chcą walczyć o miejsce w górnej piątce po sezonie zasadniczym.

Goście w minioną niedzielę sprawili ogromną niespodziankę, pokonując lidera grupy B, AZS AGH Alstom Kraków, na dodatek dołączył do nich pauzujący wtedy za przewinienia techniczne Jakub Dryjański. Wydawało się, że występujący w dziesiątkę, z trzema zawodnikami, którzy nie odebrali jeszcze dowodów osobistych, wiślacy są bez szans w konfrontacji z silnymi i doświadczonymi rywalami. Tymczasem zaczęli od 8:0, potem prowadzili 11:2 i 13:4, a po pięć punktów zdobyli dla nich Kamil Kolber i Rafał Zgłobicki. Na trzynastce jednak stanęli, kilka minut wcześniej pojawił się na boisku Dryjański i pociągnął swoją drużynę do odrabiania strat.
Krakowianom nie wpadł prosty lay up i trzy osobiste, popełnili błąd kroków, ale ambitną obroną utrzymali do syreny 13:12. W drugiej kwarcie Dryjański trafieniem z półdystansu zmienił zapis na 16:17, ale potem jego zespołowi nie przyniosły wymiernego efektu dwa przechwyty Bartosza Włuczyńskiego oraz bloki Łukasza Fąfary i Bartłomieja Bartoszewicza. Po drugiej stronie Kolber zapalał na tablicy 21:17  (wolnymi) i 24:21 („trójką”). Ostatnie prowadzenie miejscowych – 27:26 – to efekt dwóch osobistych Mateusza Piotrowskiego, który bardzo dobrze spisywał się w trzeciej części, ale wtedy pozwalało to już tylko redukować straty.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Bohaterami wspomnianego spotkania z „Agiehowcami” byli Bartoszewicz i Włuczyński. Ten pierwszy dzisiaj nie zaistniał poważnie, zaliczył tyle punktów i zbiórek co fauli, ale drugi, wszędobylski, wybierał przeciwnikom piłki w koźle, asystował, wjeżdżał odważnie pod tablicę. Dwoma dwutaktami przed przerwą zmienił zapis na 27:30, a po niej najpierw szarpnął Maciej Siemieńczuk, później zaś dwukrotnie z obwodu wcelował Fąfara. 29:34, 32:34, 34:36, 34:39, 36:42, mimo wysiłków Piotrowskiego.
Nawet kiedy Fafara spudłował, to Przemysław Malona zebrał i dobił, więc w kolejnej akcji już tylko zamarkował rzut i podał do kolegi. Dwukrotnie pokazał się pod tablicą gospodarzy także Maciej Cukierda, a Włuczyński – jak poprzednio – zabrał piłkę rywalom i w ostatniej sekundzie lay up’em umieścił ją w koszu.
39:57 i było praktycznie po sprawie, zwłaszcza że przyjezdni na początku czwartej odsłony w ofensywie ograli kilka razy wysokich zawodników, a w szeregach „Białej Gwiazdy” było ich coraz mniej. Już wcześniej spadł za przewinienia Przemysław Urbanek, a w 38. minucie Piotrowski, który w 4. kwarcie po raz drugi popisał się wsadem oburącz. Jeszcze 17-letni Jakub Natkaniec sprytnie zachował się w kontrze, niosąc piłkę na wyciągniętej w bok ręce, dzięki czemu uniknął „czapy”.
– Niezależnie od wyników, występy w II lidze dużo im dają. Każda sytuacja, kiedy poradzą sobie z przeciwnikami, nie dadzą się przepchnąć, sprawia, że potem czują się pewniejsi w konfrontacji z rówieśnikami – dowodzi Piotr Piecuch, koordynator sekcji koszykówki męskiej Wisły.

Za nabywaną pewność i rutynę płacą jednak nie tylko porażkami. Ich trener Łukasz Kasperzec przypomina, że przed sezonem miał czterech klasycznych rozgrywających, tzw. jedynki: Jakuba Krawczyka, Kacpra Majkę, Sebastiana Dąbka i Jana Reraka. Kiedy Krawczyk odchodził w grudniu do AGH, zostawało jeszcze trzech, lecz dzisiaj nie było już żadnego; akcje musieli konstruować skrzydłowi. Jako ostatni wypadł Majka, który przedwczoraj skręcił kostkę. – Każdy z nich powinien wrócić w ciągu kilku tygodni, ale chcemy, żeby w pełni się wyleczyli, nie będziemy ryzykować ich zdrowiem. Mają być w pełni sił na półfinały mistrzostw Polski juniorów U-20. Chcielibyśmy awansować w nich do turnieju finałowego, ale i potem zdobyć jakiś krążek – deklaruje Kasperzec. – Nie odpuszczamy jednak ligi. Księżak ewidentnie nam nie leży, umie sobie radzić z naszą żywiołową koszykówką, ale widzę jeszcze  szansę kwalifikacji do czołowej piątki. Gdyby się udało będzie to korzyść szkoleniowa dla chłopaków, mamy też plan łączenia meczów podczas dalekich wyjazdów, żeby sprostać temu finansowo i organizacyjnie.
Za ekipę Kasperca trzyma kciuki opiekun łowiczan, Robert Kucharek. – Jeśli oni wejdą, będziemy mieli lepszy bilans, bo z Polonią Warszawa raz przegraliśmy – tłumaczy. System II fazy sprawia, że Księżak, który dotąd zanotował kilka wpadek, może zacząć ją nawet z identycznym kontem, co AGH Alstom i Gimbaskets Przemyśl, prezentujące się równo i dobrze!
– I chcemy walczyć o awans do I ligi – zaskakuje znowu Kucharek. – Dostaliśmy obietnicę od władz miasta, że jeśli się uda, zabezpieczą nam budżet.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – KSIĘŻAK Łowicz 48:73 (13:12, 14:18, 12:27, 9:16)
Sędziowali: Grzegorz Łata i Mariusz Godek. Widzów: 110.
WISŁA: Piotrowski 18 (13 zb.), Kolber 11 (1×3, 2 prz.), Czajka 9, Zgłobicki 5 (1×3, 5 zb.), Żaczek 2 (4 zb., 3 prz.) oraz Natkaniec 2, Urbanek 1, Rachelski (3 prz.), Góralski, Gębala. Trener: Łukasz Kasperzec.
KSIĘŻAK: Malona 12 (7 zb.), Włuczyński 12 (10 as., 6 prz.), Fąfara 11 (3×3, 5 zb., 2 bl.), Siemieńczuk 8 (3 prz.), Bartoszewicz 5 (5 zb.) oraz Dryjański 17 (10 zb., 3 prz.), Cukierda 8 (4 zb.), Kuczmera, Gładki. Trener: Robert Kucharek.

Pozostałe wyniki i tabelę II ligi koszykarzy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.