Czworokąt za trzy punkty

W cieniu perypetii krakowskiej Wisły chowa się fakt, że ciągle ma ona lepszych piłkarzy niż większość zespołów wyprzedzających ją w tabeli T-Mobile Ekstraklasy. Dzisiaj wyszedł on na pierwszy plan, bo „Biała Gwiazda” pokonała w Łodzi Widzewa 2:1.

Już po kilkudziesięciu sekundach wiślacy przeprowadzili pierwszy dowód na wspomnianą tezę. Kew Jaliens (występujący na bocznej obronie – zresztą całą tę formację obsadzili nominalni stoperzy) wypuścił po prawej Maora Meliksona. Izraelczyk podciągnął na wysokość pola karnego i wstrzelił w nie piłkę płasko i ostro. Nie sięgnęli jej trzej gospodarze, za to dokonał tego nabiegający przy dalszym słupku Rafał Boguski i wpakował ją do siatki.
Szkoleniowiec gości, Tomasz Kulawik przed parą defensywnych pomocników zbudował czworokąt: Ivica Iliev, Łukasz Garguła, Melikson, Boguski często zmieniali się miejscami na boisku i rolami. Idealnie było widać to przy drugiej bramce, w 13. minucie. Melikson podawał do Ilieva z pozycji środkowego pomocnika, Serb ściął w pole karne z prawej flanki, jak środkowy napastnik zaś wbiegał Garguła, który skrzyżował się z Boguskim przemieszczającym się od lewej do prawej. Wrzuconą przez Ilieva futbolówkę, Rafał przeciął przy bliższym słupku, uprzedzając dwóch przeciwników. 0:2.
(Nieco wcześniej Garguła dryblował w polu karnym jak rasowy lewoskrzydłowy, ale ciekawa akcja skończyła się bez zdobyczy)

Dopiero po jakichś 20 minutach widzewiacy zaczęli rozumieć, co dzieje się na murawie (dotąd krakowianie mieli ponad 2/3 posiadania piłki), a w 28. zadali cios. Mariusz Rybicki podaniem piętą oszukał dwóch rywali, a Marcin Kaczmarek dokładnie dośrodkował. Przyjezdni byli źle ustawieni, a Mehdi Ben Dhifallah z sześciu metrów główkował mocno i precyzyjnie. 1:2 i zapowiadało się na pasjonującą wymianę, lecz reszta pierwszej połowy upłynęła na awanturkach, złośliwościach i utarczkach. Tylko tuż przed przerwą Boguski zakręcił w polu karnym, ale kopnął lewą nogą niecelnie.

W 52. minucie Ben Dhifallah mógł wyrównać: znowu z lewej podawał Kaczmarek i kiepsko zareagowali wiślacy, lecz Tunezyjczyk – mając odkryty spory fragment bramki – uderzył lekko w słupek, a potem piłkę odbił nogą Siergiej Pareiko. Natomiast Mehdi z kandydata na herosa stał się antybohaterem, gdyż więcej niż udanych zagrań miał komedianckich popisów, a w 75. minucie wyleciał z boiska po drugiej żółtej (za zatrzymanie futbolówki ręką), a w konsekwencji – czerwonej kartce.
Ta część spotkania była niezbyt porywająca, kilka ciekawszych akcji przeprowadzili krakowianie. Garguła zgrywał klatką piersiową do Ilieva, który ładnie przymierzył z 18 metrów, jednak Mielcarz obronił paradą. Szarża Meliksona skończyła się niecelnym strzałem i podkręconą nogą Maora, wskutek czego musiał opuścić plac. Innym razem „Guła” trafił w boczną siatkę.

Finałowe minuty zdominowały znowu kłótnie i szarpaniny, a Tomasz Wajda, sędziujący dzisiaj mecz z rezerwy (Robert Małek zgłosił już wcześniej kontuzję) pokazał wiele żółtych kartek. Łodzianie mieli rzut wolny z trzydziestu metrów (strzał Adama Banasiaka) i z połowy (wrzutka), lecz za każdym razem pewnie łapał Pareiko.
Tym samym ekipa „Białej Gwiazdy” odniosła pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie. Następna ekstraklasowa konfrontacja czeka ją przy Reymonta, w piątek 2 listopada, o godz. 20.45, z Lechem Poznań.
PAWEŁ FLESZAR

WIDZEW Łódź – WISŁA Kraków 1:2 (1:2)
Bramki: Ben Dhifallah 28 – Boguski 1, 13. Sędziował: Tomasz Wajda (Żywiec). Żółte kartki: Ben Dhifallah, Kaczmarek, Okachi, Bartkowski, Bartoszewicz – Bunoza, Jaliens, Wilk, Chrapek, Czekaj, Genkow. Czerwona: Ben Dhifallah (75. – za drugą żółtą).
WIDZEW: Mielcarz – Broź, Phibel, Duda, Bartkowski (84. Banasiak) – Okachi, Bartoszewicz – Rybicki (71. Kowalski), Dudek (77. Stępiński), Kaczmarek – Ben Dhifallah. Trener: Radosław Mroczkowski.
WISŁA: Pareiko – Jaliens, Głowacki, Czekaj, Bunoza – Sobolewski (69. Chrapek), Wilk – Iliev, Garguła, Melikson (68. Genkow), Boguski (83. Quioto). Trener: Tomasz Kulawik.

Pozostałe wyniki i tabelę T-Mobile Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.