Dąbek wyrósł na łuku

Koszykarze Wisły Kraków zaprezentowali się znacznie lepiej niż ostatnio, ale – wśród kontrowersji wokół decyzji sędziowskich – ulegli we własnej hali Albie Chorzów, 67:70.

Kiedy wybrzmiała końcowa syrena, zaczęła się awantura. Opinie o pracy arbitrów wykrzykiwali kibice, wiceprezes klubu, Robert Szymański, trener gospodarzy Łukasz Kasperzec. Ten ostatni, już chłodniej, przedstawiał sytuacje, o które ma największe pretensje. Większość dotyczyła czwartej kwarty. – Chodzi o faul na Zgłobickim przy rzucie, a poza tym dwie pary akcji: gdy przy wybiciu piłki Gorgoniowi uderzeniem z góry nie odgwizdano faulu oraz gdy tak samo wybijał Dąbek i podyktowano przewinienie, a także gdy wypychany spod kosza był Weselak i podyktowano przewinienie oraz gdy wypychany był Piotrowski i faulu nie odgwizdano – wylicza Kasperzec. – Dla mnie te zagrania były bliźniacze i nie rozumiem, dlaczego nie traktowano ich tak samo.
Swoje wyrzuty w tamtym okresie, choć rzadsze, mieli również goście.
Miarodajny sąd co do wszystkich wymienionych zdarzeń można wydać tylko na podstawie nagrania wideo. Podobnie jak w przypadku tego, które nastąpiło 24 sekundy przed końcem, przy stanie 67:68, kiedy Michał Batorski wpadł na stojącego we własnej „trumnie” Mateusza Piotrowskiego. Wydawało się, że krakowianin zdążył przyjąć prawidłową pozycję obronną, jednak sędzia uznał, iż był to jego faul, przyznając dwa rzuty wolne chorzowianinowi. – Ze swojego miejsca nie jestem w stanie dokładnie ocenić tej sytuacji – stwierdził komisarz meczu, Tadeusz Kamyk.
– Uważam, że był to blok obrońcy, który spóźnił się – uzasadnia arbiter, Rajmund Lewiński. – Więcej nie będę komentował tego, co się tu działo, ale na pewno sam obejrzę i przeanalizuję to spotkanie.

W tamtym momencie Batorski trafił jednego osobistego, było 67:69. Po przerwie na żądanie Kasperca spudłował skuteczny dzisiaj Wojciech Gorgoń, a Kamilowi Kameckiemu odgwizdano faul ofensywny za odepchnięcie Marcina Weselaka w walce o zbiórkę. Weselak wykorzystał jednego z dwóch wolnych i przy 67:70 miejscowi mieli jeszcze piłkę przez 20 sekund. Piotrowski rzucił ją zza linii 6,75 m, odbiła się od obu obręczy, aż padła łupem Batorskiego.
Po wszystkim kilka wyrazistych opinii wygłosił też „off the record” szkoleniowiec Alby, Rafał Sobecki, lecz nie chciał, aby je cytować, więc nie ma też sensu przytaczanie oficjalnych, dyplomatycznych komentarzy.

Wcześniej jego podopieczni znacznymi okresami mieli inicjatywę, z 4:0 przekręcili licznik na 4:6, a później odskakiwali na 10:17, 22:31, 31;37, 40:48, 48:55. Weselak przez całą konfrontację potrzebował tylko 27 sekund odpoczynku, na ogół sprawiał wrażenie zmęczonego, lecz było to złudne. Uaktywniał się znienacka, wbijał pod kosz, bądź wymuszał przewinienia. Zanotował świetne double-double – 18 pkt i 14 zbiórek, niewiele mniej „oczek” uzyskał ruchliwszy Łukasz Wójcik.
Pod koniec pierwszej kwarty i na początku drugiej, a także między nimi (wykorzystując dwa osobiste po czasie) jak maszyna punktował Batorski. Piotrowski przyhamował go „czapą”, a po przeciwnej stronie, markując podanie na obwód, wjazd na koźle uwieńczył wsadem. Przede wszystkim napędzał kolegów Sebastian Dąbek, raz po raz mierząc za trzy bądź za dwa, za to sześciu metrów. Mając przeciwnika na bliskim dystansie nie tracili pobudzenia (jak było to choćby w niedawnym spotkaniu z Pogonią, które relacjonowaliśmy TUTAJ), walczyli i ambitnie bronili. Redukowali różnicę do 20:21, 31:33, 37:39.

W trzeciej części ciągle siedziały im „trójki”. Dąbek dokładając dwie kolejne wyśrubował swój drugoligowy rekord kariery do pięciu, a jedną z nich doprowadził do remisu 40:40. Problem w tym, że trzy trafienia zza łuku były przez 7,5 minuty jedynymi celnymi rzutami wiślaków, a potem w tejże odsłonie zaliczyli jeszcze tylko dwa wolne. Mimo że otwartych pozycji było sporo.
Kiedy w czwartej ćwiartce Weselak dalej spokojnie robił swoje, a na tablicy zaświeciło się 49:59, przyjezdni zdawali się sprawować kontrolę. Dosyć udanie powracający po kontuzji Jan Rerak trafił jednak za trzy, z bezpośredniej odległości sekundowali mu Krzysztof Czajka i Kamecki (dwukrotnie), Gorgoń zaś z obwodu wyrównał na 61:61. Efekty przynosiła ich agresywna defensywa, potem było jeszcze 66:66, aż doszło do opisywanego na wstępie finału.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – ALBA Chorzów 67:70 (10:17, 27:22, 11:16, 19:15)
Sędziowali: Rajmund Lewiński i Jakub Adameczek. Widzów: 70.
WISŁA: Gorgoń 15 (2×3, 4 zb.), Zgłobicki 14 (2×3, 4 zb., 3 prz.), Piotrowski 3 (7 zb., 2 bl.), Czajka 2, Murza 2 oraz Dąbek 19 (5×3), Kamecki 7 (5 zb.), Rerak 3 (1×3), Kolber 2 (4 zb., 4 as.). Trener: Łukasz Kasperzec.
ALBA: Weselak 18 (14 zb.), Wójcik 17 (4 zb., 3 prz.), Maksymiuk 8 (5 as., 4 zb., 2 prz.), Weiss 7 (1×3, 8 as.), Piątkowski oraz Batorski 16 (1×3, 9 zb.), Gambusz 4, Podbiał, Gancarz. Trener: Rafał Sobecki.

Komentowanie zablokowane.