Dawnej II ligi smak

W ważnym meczu Salos uległ u siebie Skawie Wadowice, 1:3. Krakowskie siatkarki zachowują szanse na awans do finałowej czwórki III ligi, ale będą musiały zdobyć 5 punktów w 24 godziny.

Parę przeciwności skumulowało się tego dnia nad głowami „Salosianek” – hala przy ul. Strąkowej, gdzie na co dzień trenują i grają, została zajęta na zawody badmintona, więc musiały podjąć rywalki na obiekcie Korony, na dodatek pół godziny spóźniła się podstawowa środkowa, Magdalena Cieplińska, która miała zajęcia na uczelni, a potem zawiódł ją transport.
Halą nie powinniśmy się tłumaczyć, spędziliśmy w niej trochę czasu w lecie, podczas okresu przygotowawczego – ucina trener gospodyń, Michał Flaszowski. – Za długo graliśmy bez przyjęcia, bez ładu i składu, a najgorsze, że zepsuliśmy aż 23 serwisy. Gdyby takich błędów było choć piętnaście – a mam nadzieję, że w sali przy Strąkowej tak by się stało – może zdobylibyśmy przynajmniej seta więcej.

Od początku to ekipa gości rozbijała jego podopieczne zagrywkami. Po serii Iwony Baranowskiej (w tym 3 asy) zrobiło się 3:12, po postoju za linią końcową Aleksandry Sordyl – 7:17, Beata Książek dołożyła na 8:20. Dwa ataki Żanety Jewuły i dwa podania Agnieszki Szafraniec pozwoliły na nieznaczne zmniejszenie różnicy (14:23), skończyło się 14:25. Przyjezdne sprawowały kontrolę także w drugiej partii – 4:8, 6:12, 8:15, 11:18, 13:18, 15:22 – tracąc ją na tylko chwilę do 19:22. Serwowała wówczas Katarzyna Angielska, która już wcześniej ożywiła nieco koleżanki, ciesząc się entuzjastycznie nawet z drobnych osiągnięć. Dwoma ścięciami i asem rozwiała jednak wątpliwości Baranowska. 20:25.
Mimo to miejscowe utrzymywały progres gry, co pozwoliło im rozstrzygnąć na swoją korzyść następną odsłonę (25:21), a w czwartej prowadzić wyrównaną walkę, zakończoną porażką w końcówce, 24:26. – Wydaje mi się, że ciągle odbijał się nam czkawką ten słaby początek, zabrakło któregoś z dwóch pierwszych setów. Dziewczyny miały świadomość, ze stoją pod ścianą, że zapłacą przegraną w meczu za każdy błąd i to im zaszkodziło – analizuje szkoleniowiec Salosu. – Plus oczywiście doświadczenie zawodniczek Skawy. Może ono było nawet kluczowe w ważnych momentach.

Kapitanem wadowickiego zespołu jest Beata Książek, która w drugiej połowie lat 90. znajdowała się w szerokiej kadrze wielkiego Dicka Blacka Andrychów; rolę wprawdzie odgrywała skromną, ale mogła trenować u boku Małgorzaty Glinki, Anny Kosek, Jolanty Ziębacz czy mistrzyni olimpijskiej z Moskwy, Oleny Sokołowskiej. Drużyna się rozpadła, Beata zaś w 2003 roku kapitanowała MKS Andrychów, awansującemu do II ligi z Iwoną Karkoszką (obecnie Baranowską), Małgorzatą Świerczyńską (Stopyrą) i Katarzyną Żyłą (Panek) w składzie. Ta ostatnia po roku odeszła, ale tamta trójka rządziła przez kilka sezonów w grupie IV, trzykrotnie z rzędu (2006-2008) zajmując w niej pierwszą lokatę.
Miały jednak pecha w barażach o awans na zaplecze ekstraklasy, gdyż wówczas odbywały się one w parach między grupami, rotacyjnie, a MKS dwukrotnie trafiał na najsilniejszego możliwego przeciwnika – AZS Białystok (2006) i Budowlanych Toruń (2007). Za trzecim razem poradziły już sobie w czterech meczach z MOSiR Mysłowice i wywalczyły promocję. Tyle że andrychowski klub przeżywał problemy finansowe, sprzedał miejsce w I lidze do TPS Rumia, a następny sezon w II zakończył się wycofaniem z rozgrywek centralnych.
Dzisiaj, kiedy II liga jest słabsza niż kiedykolwiek w przeszłości, przypominają jak smakowała wtedy, kiedy jeszcze jej nazwa licowała z panującym w niej poziomem.

Znowu są zresztą w drodze do niej, pozostają niepokonane w I rundzie i zapewniły sobie miejsce w finałowej czwórce III ligi. O tym marzą krakowianki, dla których mimo wszystko dosyć szczęśliwie ułożyła się ostatnia kolejka. Cordia Plus Zator uległa bowiem, 2:3, Maratonowi Krzeszowice i wyprzedza Salos o 2 punkty. A podopieczne Michała Flaszowskiego mają jedno spotkanie do rozegrania więcej. W najbliższy piątek wieczorem podejmą MOSiR Bukowno, z którym natomiast w sobotę zmierzy się Cordia Plus. Przy prawdopodobnych zwycięstwach obu po 3:0, o wszystkim zadecyduje piekielnie trudna wyjazdowa konfrontacja Salosu z wiceliderem, Maratonem Krzeszowice. – Policzyłem, że wtedy awans do czwórki dałoby nam zwycięstwo 3:2, czyli dwa punkty do tabeli – mówi trener krakowskiej ekipy. – Zostało nam jednak mnóstwo do zrobienia i to w ciągu doby…
PAWEŁ FLESZAR

SALOS Kraków – SKAWA Wadowice 1:3 (14:25, 20:25, 25:21, 24:26)
Sędziowali: Andrzej Sobieraj i Grzegorz Mulka (Kraków). Widzów: 60.
SALOS: Olipra, Maślanka, Krzysiek, Szafraniec, Bakuła, Bednarczyk oraz Gratkowska (l), Nowak (l), Angielska, Jewuła, Skiba, Cieplińska. Trener: Michał Flaszowski.
SKAWA: Sordyl, Książek, Stopyra, Widlarz, Baranowska, Żmuda oraz Panek (l), Kuligowska, Kunowska. Trener: Piotr Kwak.

Pozostałe wyniki i tabelę III ligi siatkarek można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.