Debiut na szóstkę

W „mistrzowskich derbach Małopolski” siatkarki MKS MOS Wieliczka pokonały Sandecję, 3:2, i jutro zagrają o 5. miejsce MP juniorek. Sądeczanki zmierzą się o 7. lokatę z Barnimem Goleniów.

Obie małopolskie drużyny podczas jarosławskiego turnieju najdotkliwiej doświadczył los, odbierając im ważne zawodniczki. W MKS MOS kontuzja pleców już pierwszego dnia wykluczyła Olgę Klocek (informowaliśmy o tym TUTAJ). Z kolei w Sandecji podczas 1. partii wczorajszego meczu mocno skręciła nogę Jagoda Szkodny, skrzydłowa wypożyczona z Pogoni Proszowice. Jej zespół zachwycił hartem ducha, odwagą i poziomem, sprawiając olbrzymie kłopoty faworyzowanej Gedani. Ulegając jej w tie-breaku, ale zwyciężając we wspomnianej pierwszej partii i w czwartej, kiedy na skrzydle udanie wypadła przestawiona ze środka Patrycja Gomułka. – Wyjdziemy w ustawieniu, które „odpaliło” wtedy w czwartym secie, nie ma sensu nic zmieniać – mówił dzisiaj przed południem trener sądeczanek, Łukasz Mężyk.
I ogień gorzał ciągle – jego podopieczne zrazu odskoczyły na 2:0, 6:2, 8:3, 11:4, 14:5, 17:6, 18:9, 22:10, 25:13. Ostro serwowały (zwłaszcza Aleksandra Wańczyk i Gomułka), jeśli trzeba było coś skończyć na siatce – najczęściej robiła to ta pierwsza, a Agnieszka Cięciwa spokojnie przyjmowała podania przeciwniczek.

Ekipa z „Miasta Soli”, która od środy wśród porażek szukała sposobu na zastąpienie Olgi, zaczęła spotkanie trzecim wariantem składu – z Magdaleną Jaszkowską (dotąd rozgrywającą/atakującą) na przyjęciu i Alicją Grabką (długo środkową, a ostatnio przyjmującą) – na prawym skrzydle. W drugiej odsłonie, w czwartym wariancie, Magda i Ala wróciły na swoje ulubione pozycje, na przyjęciu zaś pojawiła się Paulina Tkaczyk, która jest swoistym suplementem do tego, co pisaliśmy TUTAJ o krakowskiej Armaturze, bo spędziła w niej dwa lata, a przede wszystkim – jest ewenementem. Niezmiernie rzadko zdarza się wszak debiut w sezonie od razu w najważniejszej jego imprezie, a Paulina – przez proceduralne kłopoty ze zgłoszeniem, a potem z zakwalifikowaniem się do „dwunastki” – po raz pierwszy w rozgrywkach 2012/13 wyszła na parkiet w piątek, a dzisiaj spędziła na nim dłuższy czas! I jak na absolutną nowicjuszkę (w ciągu swoich 17 lat życia nie zaliczyła poważnych siatkarskich sprawdzianów) zaprezentowała się wyśmienicie. – Strasznie się stresowałam. Dopiero jak wygrałyśmy drugiego seta, trochę zeszło ze mnie napięcie i nabrałam odwagi – zwierzała się zarumieniona ze zmęczenia i emocji.

To ona zamknęła drugą partię – 25:21 – dwoma asami („O zagrywkę najmniej się bałam„), kiedy rywalki po raz kolejny zredukowały różnicę (z 5:2, 7:3, 9:5 i 12:8 – na 12:11; z 16:11, 19:13, 21:16, 22:18 – na 22:21). Wcześniej z paru trudnych sytuacji nad siatką wybrnęła Magdalena Tyrańska, skutecznie na prawej flance sekundowała jej Jaszkowska, wszystkie – na czele z Weroniką Oliprą – ofiarnie walczyły w obronie.
W drugą partię, ścięciem i zagrywkami, wprowadziła zespół z Nowego Sącza Patrycja Gądek (0:2, 2:6), lecz zaraz przelicytowała ją w ten sam sposób (m.in. 2 asy) najmłodsza na boisku, 15-letnia Grabka (9:6). Dalej pociągnęła, krótką i trzema blokami, Aleksandra Stanecka, a uniwersalnością imponowała Paulina Kerep – konstruowała akcje, broniła, co jakiś czas aplikowała rywalkom asy, a nawet z powodzeniem pomagała w odbiorze (w niektórych momentach wieliczanki przyjmowały we czwórkę).
Było 11:7, 11:11, 15:13, 18:14, 20:16, 20:18, 21:19. Sądeczanki ciągle goniły, ale zabrakło im nieco opanowania: wpadło w ich pole parę banalnych piłek (przebicie „dyszlem” Tyrańskiej, albo – pięścią samoasekurującej się, „zaczapowanej” Jaszkowskiej), zepsuły też kilka zagrywek i ataków. Ostatnie akcje należały do Tkaczyk, Staneckiej i Grabki.

Przed rozgrzewką doszło do komicznego zdarzenia – koleżanki wychodząc z szatni nie zauważyły, że została w niej Karolina Szczygieł i zamknęły swoją rozgrywającą na klucz. W epoce telefonii komórkowej skończyło się na żartach (zadzwoniła do trenera i spytała najpierw, czy będzie mogła dzisiaj zagrać), a w czwartej odsłonie to „Karo” razem z partnerkami z powodzeniem uwolniła się z potrzasku. Drużyna z Wieliczki przeważała 9:3 – Mężyk już wówczas miał wykorzystane dwie przerwy – potem jeszcze 10:5, ale dzięki serwisom Gądek i Gomułki oraz niezłej obronie Sandecja odrobiła straty (11:11, z 15:12 na 15:15). Po asie Szczygieł było nawet 19:17 dla jej ekipy, wieliczanki odwróciły jeszcze wynik na 22:20, ale odtąd zdobyły już tylko jeden punkt, a Gomułka, Ewelina Dyrek i Wańczyk – pięć (23:25).
Tie-break zaczął się od 1:1, 3:3, 5:3, 5:5, kiedy MKS MOS znokautował przeciwniczki (12:5, 14:6, 15:8). Pierwsze ciosy zadała, dwiema kiwkami, Jaszkowska, Stanecka posłała na drugą stronę sześć trudnych podań, Grabka zdobyła przy siatce dwa pierwsze „oczka”, a potem 12. i 13.
MVP spotkania została Tyrańska, dopingowana z trybun przez trzypokoleniową rodzinę, w której mamę, tatę i dziadka przebiła ekspresją 11-letnia siostra Wiktoria, która ćwiczy już siatkówkę.

Tym samym zespół z „Miasta Soli” zagwarantował sobie miejsce w czołowej szóstce mistrzostw Polski w najbardziej prestiżowej kategorii – juniorek, co wśród małopolskich klubów w XXI wieku było tylko udziałem Wisły Kraków (2009 – trzecie, 2008 – piąte). O „piątkę” zmierzy się z MKS Dąbrowa Górnicza, któremu uległ w piątek, 0:3.
Sandecja zagra o 7. lokatę z pozostającym bez zwycięstwa Barnimem Goleniów. – Jesteśmy rozczarowani dotychczasowymi rezultatami; w ćwierćfinale o półfinale prezentowaliśmy się dużo lepiej – ocenia szkoleniowiec zachodniopomorskiej drużyny, Jan Staniucha. Jest ojcem i pierwszym trenerem dwóch utalentowanych siatkarek, Joanny Staniuchy-Szczurek i Natalii Piekarczyk.
Niedosyt czuje też Mężyk. – Jeszcze wczoraj byliśmy blisko czwórki, a dzisiaj okazało się, że pozostała nam walka o siódme miejsce – kręci głową. – Wieliczka jest bardzo ambitna, a nam wczorajsze niepowodzenie i kontuzja Jagody podcięło chyba skrzydła. Do tego w drugim tie-breaku w ciągu doby zabrakło też trochę sił. Sam pan widział, jak Ola Wańczyk przewróciła się idąc do ataku, na szczęście nic jej się nie stało.
Sandecja zagra z Barnimem o g. 10, a MKS MOS z dąbrowiankami o g. 12.30 – oba mecze w hali SOSW przy ul. Jana Pawła II. W hali MOSiR przy ul. Sikorskiego, gdzie toczyły się dotychczasowe zmagania, o g. 11 odbędzie się spotkanie o 3. miejsce, a o g. 13.30 – finał.
PAWEŁ FLESZAR

Półfinały o miejsca 5-8:
MKS MOS Wieliczka – SANDECJA Nowy Sącz 3:2 (13:25, 25:21, 25:21, 23:25, 15:8)
Sędziowali: Mariusz Fiutek (Będzin) i Marcin Rek (Kielce). Widzów: 80.
MKS MOS: Kerep 6 pkt, Jaszkowska 11, Dziedzic, Grabka 12, Tyrańska 14, Stanecka 8 oraz Olipra (l), Kotula (l), Tkaczyk 8, Jurek. Trener: Jerzy Janeczek.
SANDECJA: Szczygieł 6, Gądek 11, Dyrek 14, Wańczyk 17, P. Gomułka 9, Koszyk 4 oraz Cięciwa (l), Janusz 1. Trener: Łukasz Mężyk.

MKS Dąbrowa Górnicza – BARNIM Goleniów 3:0 (25:18, 25:14, 25:19)
Sędziowali: Paweł Romanek (Lublin) i Piotr Kasprzyk (Libiąż). Widzów: 60.
MKS: Pugaczewska 4, Płatek 9, Lach 10, Nowak 19, Piśla 11, Wylężek 4 oraz Zagórska (l), Ślęzak. Trener: Ireneusz Borzęcki.
BARNIM: Wojtanek 2, Bartkiewicz 5, Kaczmarek 2, Mazur 1, Wiązowska 8, Głuchowska 8 oraz Łach (l), Barszczak (l), Bladoszewska 1, Paluszkiewicz 7, Świt 1, Górska. Trener: Jan Staniucha.

Komentowanie zablokowane.